Po ponad dekadzie tworzenia jedynej w Polsce rewii drag queen zespół postanowił powiedzieć coś więcej – o sobie. Każda wcześniejsza produkcja miała swój temat, ale tym razem artyści sięgają głębiej.
To nie jest tylko rewia każda opowiadała o czymś innym. Teraz jest o nas. O tym, że każdy potrzebuje swojego raju. Niekiedy słyszeliśmy, że nie pasujesz, że czegoś nie można, nie wypada. A my odpowiadamy, że trzeba być sobą – mówi Paweł Rupala.
"Viva, Viva la Paradise" łączy widowiskowość z refleksją. Na scenie pojawią się cztery drag queen oraz sześć tancerek. Choć widzowie zobaczą barwny, pełen energii spektakl, jego twórcy nie uciekają od trudnych tematów. Rewia opowiada m.in. o hejcie, stereotypach i codziennych doświadczeniach osób występujących jako drag queen w Polsce.
Publiczność widzi błysk, kostium i uśmiech, ale nie widzi tego, co dzieje się po zejściu ze sceny. A to nie zawsze jest kolorowe – dodaje.
Dla artystów drag to nie tylko forma ekspresji scenicznej, ale też sposób mówienia o sprawach, na które często brakuje odwagi w codziennym życiu. Spektakl staje się więc przestrzenią dialogu o akceptacji. Nie tej rozumianej jako tolerowanie, ale jako pełne uznanie drugiego człowieka. Nieodłącznym elementem rewii są spektakularne kostiumy. Za ich przygotowanie odpowiadają m.in. Marta Płonka i Piotr Fijałkowski. Twórcy "Viva, Viva la Paradise" nie mają wątpliwości, że widzowie wyjdą z teatru z uśmiechem, ale też z refleksją.
Teatr ma wzruszać. Będzie radość, będzie śmiech, ale będzie też moment, w którym można się zatrzymać i pomyśleć - dodaje.