Fot. PAP/Adam Warżawa
Współpraca polsko-francuska i kontekst bezpieczeństwa
Jak dziś wyglądają relacje polsko-francuskie, które prezydent Emmanuel Macron określił jako historyczne?
Wyglądają dobrze, wyglądały dobrze i mam nadzieję, że będą wyglądać dobrze. Mamy strategiczne więzi historyczne, można powiedzieć – pewną głębię współpracy interesów. Natomiast wojna w Ukrainie spowodowała, że dynamika tej współpracy ulega wzmocnieniu. Mamy dezintegrację dotychczasowej architektury bezpieczeństwa w Europie, pojawiają się też pewne napięcia w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi.
To wszystko sprzyja koncepcji prezydenta Macrona, czyli europejskiej autonomii strategicznej i suwerenności. Jednym z elementów tej koncepcji jest właśnie francuski parasol atomowy.
Francja buduje swoją politykę na niezależności. Jak mówił generał de Gaulle, broń atomowa to „klejnot w koronie” – zarówno militarny, jak i technologiczny. Dziś Macron tę linię kontynuuje.
Francja chce także, by Europa ograniczyła zakupy uzbrojenia w Stanach Zjednoczonych i postawiła na przemysł europejski. To nie tylko kwestia bezpieczeństwa, ale też interesów gospodarczych – miejsc pracy i eksportu.
Parasol nuklearny: atrakcyjna koncepcja, trudna realizacja
Na jakim etapie jest dziś koncepcja francuskiego parasola nuklearnego?
I tak, i nie. To nie są sprawy w pełni jawne, ale też nie są utajnione, bo na razie mówimy o koncepcji. Macron od kilku lat ją lansuje jako element autonomii strategicznej Europy. Natomiast trzeba jasno powiedzieć, że w krótkiej perspektywie jest to koncepcja bardzo iluzoryczna, jeśli nie niemożliwa.
Francja utrzymuje pełną narodową kontrolę nad bronią nuklearną – zarówno w wymiarze politycznym, jak i technicznym. To oznacza, że decyzja o jej użyciu należy wyłącznie do prezydenta Francji. To wyklucza dzielenie się głowicami czy wspólne zarządzanie nimi. A to rodzi pytania o wiarygodność tej oferty.
Czy możliwa jest zmiana tej doktryny?
To nie wchodzi w grę. Ze względów konstytucyjnych Francja nie podzieli się kontrolą nad bronią nuklearną. Nawet jeśli inne państwa – jak Niemcy – chciałyby większego współdecydowania, Paryż się na to nie zgodzi.
Francuska doktryna jest jasna: broń nuklearna służy samoobronie. Macron sam przyznał, że w przypadku użycia broni atomowej w Ukrainie Francja nie użyłaby jej w obronie innych państw. Można też założyć, że państwa zainteresowane takim „parasolem” musiałyby partycypować w kosztach jego utrzymania, a decyzja i tak pozostałaby w Paryżu.
Co w takim razie jest realne?
Możliwe są pewne elementy odstraszania, na przykład czasowe rozmieszczanie francuskich sił strategicznych u sojuszników. Macron wspominał o możliwości obecności samolotów Rafale z głowicami nuklearnymi. To zwiększa odstraszanie i utrzymuje przeciwnika w strategicznej niepewności, ale nie zmienia podstawowej zasady – decyzja pozostaje po stronie Francji. Trzeba więc o tej koncepcji rozmawiać, ale z realistyczną oceną jej ograniczeń.
Współpraca wojskowa i przemysłowa
Czy współpraca militarna Polski i Francji już się pogłębia?
Tak, i to na różnych poziomach. Mamy obecność francuskich żołnierzy w Polsce, współpracę w ramach NATO, rozwijane są także projekty w obszarze obrony powietrznej, produkcji amunicji czy technologii kosmicznych. Europa musi zwiększyć swoje zdolności – choćby w produkcji amunicji artyleryjskiej. To jeden z najpilniejszych problemów.
Ta współpraca obejmuje nie tylko Francję, ale też Włochy i Niemcy. Można powiedzieć, że jest coraz bardziej intensywna. Rozwijana jest również współpraca w zakresie satelitów i przestrzeni kosmicznej – pierwsze kontrakty zostały podpisane już wcześniej, a dziś są rozwijane. Francja także lepiej rozumie dziś zagrożenia ze wschodu. Prezydent Macron przyznawał, że należało bardziej słuchać Polski.