Wiceprezes Grupy Azoty zapowiedział, że już w czerwcu testowo wyłączony zostanie kocioł węglowy. Produkcja ma się odbywać na bazie ciepła, czyli pary, która powstaje jako odpad przy codziennej pracy instalacji w zakładach w Mościcach.
Jak wyjaśniał Artur Hołody, obecnie kocioł węglowy musi produkować co najmniej 145 ton pary na godzinę. Tymczasem tarnowskie zakłady potrzebują w tym okresie od 17 do 33 ton pary. Nadwyżka, sięgająca około 100 ton pary, jest zamieniana w prąd, którego produkcja – jak podkreśla dyrekcja – jest droższa niż zakup energii na rynku.
Dyrektor tarnowskich zakładów przypomina, że podobną transformację przeprowadzono już w zakładach w Kędzierzynie-Koźlu. Tam latem prąd kupowano nawet po cenach ujemnych.
To nie jest tak, że to jest jakiś nadzwyczajny pomysł, bo my to zrobiliśmy w ramach własnej grupy. Zakłady w Kędzierzynie-Koźlu zredukowały swoje potrzeby prądowo-parowe o ponad 50 procent, wykorzystując własne zasoby, czyli własną produkcję. I to nie jest na bazie rozważań teoretycznych. To jest realizowane i się sprawdziło. Chcemy powielić ten model
– podkreśla dr Artur Hołody.
Czteromiesięczne wyłączenie kotła węglowego i produkcja z pary odpadowej w tarnowskich zakładach ma przynieść prawie 30 milionów złotych oszczędności. Spółka chciałaby przeznaczyć te pieniądze na zakup nowego kotła. Urządzenie zostało już znalezione w Anglii. Powstało pod konkretną instalację, która nigdy nie została uruchomiona, dlatego jego zakup miałby być korzystny. Najpierw jednak specjaliści z Azotów polecą obejrzeć kocioł i sprawdzić możliwości dostosowania go do instalacji w Tarnowie.
Koszty doradców mają być niższe niż w ubiegłym roku
W ostatnich miesiącach pojawiały się informacje o zwalnianiu wieloletnich dyrektorów w tarnowskich Azotach oraz o zatrudnianiu doradców i pełnomocników w biurze Grupy Azoty w Warszawie. To właśnie tam miałyby być przenoszone kolejne kompetencje.
Dyrektor tarnowskich zakładów dr Artur Hołody podkreśla, że w swoim zespole ma pracowników z Tarnowa oraz osoby z zakładów w Kędzierzynie-Koźlu, które poproszono o pomoc w sprawie transformacji energetycznej.
Hołody dodaje, że w niektórych specjalistycznych sprawach zarząd Grupy Azoty musiał korzystać z zewnętrznych doradców. Jako przykład podaje negocjacje dotyczące sprzedaży Polimerów Police Grupie Orlen.
Szef tarnowskich Azotów zapewnia jednak, że jednym z jego zadań jest ograniczenie kosztów doradców.
Biorę sobie za zadanie jak największą redukcję kosztów doradców. Na pewno będą one niższe niż w ubiegłym roku
– podkreśla Hołody.
Artur Hołody dodaje, że tarnowska spółka, czyli spółka-matka Grupy Azoty, ma zejść z większości kosztów korporacyjnych, które dotychczas ponosiła. Koszty te mają być rozłożone równomiernie na wszystkie zakłady.
Wiceprezes Grupy Azoty nie chciał jednak skomentować zatrudnienia jako pełnomocniczki organów Grupy Azoty – zarządu i rady nadzorczej – Małgorzaty Mękal. Dla tej funkcji zrezygnowała ona ze stanowiska przewodniczącej Tarnowskiej Rady Miejskiej.
Czy poprawi się sytuacja pracowników tarnowskich Azotów?
Od dawna związkowcy z tarnowskich zakładów apelują o podwyżki dla pracowników produkcyjnych. Chodzi przede wszystkim o osoby pracujące w systemie zmianowym, które – według związków – mają zarabiać najmniej spośród pracowników głównych zakładów Grupy Azoty.
Ja sobie zdaję sprawę z tego, że nasza atrakcyjność zdecydowanie spadła i konkurencyjny jest dla nas każdy, jeżeli chodzi o rynek pracy. Musimy takie ruchy podjąć
– mówi wiceprezes Hołody.
Jak dodaje, wcześniej spółka nie miała takich możliwości finansowych.
Powiedzmy szczerze, ostatnie lata to była misja ratunkowa, nie rozwojowa. Co zrobić, jak się po prostu nie ma pieniędzy? Dzisiaj ta sytuacja się poprawia, czyli wszystkie te elementy składowe wpływające na nasz wynik pozwalają nam myśleć o tym, żeby podjąć rozmowy ze stroną społeczną. Ale najpierw będziemy to komunikować związkom. Jako zarząd pracujemy nad tym tematem. To są wyliczenia finansowe w tym zakresie: na ile możemy się posunąć, jakie ruchy wykonać. Gdy ten temat dopracujemy – i to będzie szybciej niż później – zakomunikujemy to związkom i pracownikom całej grupy. Te elementy, jeśli uda nam się je wdrożyć, będą także czymś, co podniesie naszą atrakcyjność na rynku. Widzimy nie tylko potrzebę, bo ją widzimy od dawna, ale teraz widzimy także taką możliwość – zapewnia dyrektor tarnowskich zakładów.
Wiceprezes Grupy Azoty podkreśla, że w sprawie głównych spółek rozmowy będą prowadzone wspólnie.
– Jeżeli wdrażamy pewne rozwiązania płacowe, to będziemy rozmawiać razem o wszystkich głównych spółkach. I myślę, że to jest zasada, której jako obecny zarząd będziemy się trzymać: jeżeli wdrażamy, to we wszystkich czterech głównych spółkach
– mówi Artur Hołody.
Jedno jest pewne: z końcem roku przestanie obowiązywać zakładowy układ z pracownikami, którzy – głosem związków – zgodzili się, że przez dwa ostatnie lata nie będą otrzymywali m.in. nagród motywacyjnych i rocznych. W ten sposób Grupa Azoty miała zaoszczędzić około 30 milionów złotych rocznie, a pracownicy mieli pomóc w ratowaniu spółki.
Idą lepsze czasy dla tarnowskich Azotów?
Podczas spotkania z dziennikarzami dyrektor tarnowskich zakładów i wiceprezes Grupy Azoty dr Artur Hołody z optymizmem mówił o przyszłości spółki.
Myślę, że wiatr zaczyna w końcu wiać w nasze żagle
– powiedział.
Pozytywnie na sprzedaż nawozów przez Grupę Azoty miała wpłynąć m.in. blokada cieśniny Ormuz. Jak podkreślał Hołody, pokazała ona, że w sytuacjach kryzysowych Europa może zostać w tej kwestii pozostawiona sama sobie, dlatego musi zabezpieczyć swoje bezpieczeństwo żywnościowe. Grupa Azoty jest drugim największym producentem nawozów w Europie i nadal odnotowuje lepsze od spodziewanych wyniki sprzedaży.
We wtorek Komisja Europejska przyjęła plan ochrony interesów europejskich rolników. Jednym z jego elementów mają być dopłaty do nawozów, ale także wsparcie dla przedsiębiorstw takich jak Azoty. Dyrektor tarnowskiej spółki podkreślił, że zarząd i pracownicy grupy od dawna zabiegali o takie rozwiązania oraz podpowiadali możliwe elementy europejskich przepisów.
Część tych propozycji to są propozycje Grupy Azoty
– mówił Hołody.
Potrzebne są jednak jeszcze europejskie rozporządzenia wykonawcze i przepisy krajowe. Dlatego na razie Azoty bardziej liczą na zapowiadaną na przełom 2026 i 2027 roku wypłatę rekompensat w zakresie pośrednich kosztów energii elektrycznej.
Komisja Europejska zgodziła się na to, że kraje wspólnoty mogą rozszerzyć branże, którym będzie przysługiwała rekompensata. Projekt ustawy jest przygotowany. Także wstecz za 2025 rok. I to jest dla nas kluczowy temat – podkreśla wiceprezes Grupy Azoty.
Powoli postępują też przygotowania do budowy instalacji nitrocelulozy i prochu wielobazowego. Jeżeli Azoty zdobędą dofinansowanie na budowę takiej fabryki, to zanim powstanie, rozpocznie produkcję i sprzedaż, miną 3–4 lata.
Azoty nie chcą jednak tak długo czekać na wykorzystanie potencjału rozwijającego się sektora zbrojeniowego. Spółka proponuje użycie produkowanego m.in. w Tarnowie poliamidu oraz tzw. kompaundów także przy uzbrojeniu. Chodzi na przykład o tworzywa, które się nie zapalają. Rozmowy w tej sprawie trwają.
Ostatnim elementem przedstawionym przez dyrektora tarnowskich Azotów jest lepsze wykorzystanie własnych spółek projektowych, budowlanych i remontowych przy pracach zlecanych przez zakłady Grupy Azoty. Dr Artur Hołody podkreślił, że w ciągu pięciu tygodni spółki te zyskały 39 zamówień i – jego zdaniem – wkrótce będą musiały zatrudniać nowych pracowników, bo będą miały coraz więcej pracy.