Z Moniką Drożyńską rozmawiamy o brzmieniach "molowych dźwięków", o haftowaniu blisko ciała i atmosferze wielkiej, międzynarodowej imprezy.
- A
- A
- A
Czego nie słychać na Biennale w Wenecji
Biennale w Wenecji to organizowane co dwa lata międzynarodowe święto sztuk wizualnych. Obok wystawy głównej i pawilonów narodowych, w mieście odbywają się liczne wydarzenia towarzyszące, a także manifestacje i działania związane ze światową polityką. W tym roku najgłośniejszym echem odbiły się protesty przeciwko obecności w Wenecji pawilonów rosyjskiego i izraelskiego. Jedną z uczestniczek protestów była krakowska artystka Monika Drożyńska, która wzięła udział w akcji zorganizowanej przez głośny, feministyczny kolektyw Pussy Riot. Drożyńska przygotowała także indywidualną akcję: haftowała na ubraniach zwiedzających literkę „Ï” z ukraińskiego alfabetu, nieobecną w alfabecie rosyjskim, będącą symbolem bohaterstwa i sprzeciwu wobec rosyjskiej inwazji w Ukrainie. Pracę tę przygotowała we współpracy z ukraińską artystką Yana Makukh.61. Międzynarodowa Wystawa Sztuki La Biennale di Venezia, którą oglądać można w Giardini i Arsenale, nosi tytuł "In Minor Keys" i realizuje idee Koyo Kouoh - pierwszej Afrykanki w roli kuratorki głównej ekspozycji. Kouoh, dyrektorka i główna kuratorka Zeitz Museum of Contemporary Art Africa w Kapsztadzie, zmarła na kilka dni przed planowanym ogłoszeniem tematu Biennale. La Biennale di Venezia zdecydowało się zrealizować wystawę według jej wizji, zachowując projekt dokładnie w takiej formie, w jakiej go opracowała. Kouoh, inspirowana myślą Édouarda Glissanta, Toni Morrison i Patricka Chamoiseau, postawiła na uważne słuchanie, które wywołuje i karmi emocje - szept zamiast orkiestrowego pompowania, niskie częstotliwości zamiast marszów. Tytuł tegorocznego Biennale to „In Minor Keys”, można tłumaczyć jako „w tonacji molowej”. Metafora odnosi się do muzyki, ale niesie za sobą głębszy przekaz: to zachęta, by dostrzec to, co marginalizowane, wyparte lub rzadziej zauważane w codzienności i sztuce.
Ciekawy i niepokojący jest kontrast między głównym hasłem nawołującym do mówienia raczej przyciszonym głosem, a głośnymi akcjami, w których sama wzięłaś udział.
No właśnie. Zastanawiałam się, czego nie słychać w Wenecji i o czym rozmawiałabym, gdybym nie rozmawiała o obecności totalitarnych pawilonów, rosyjskiego i izraelskiego. Dodałabym do tego też Stany Zjednoczone, które są bardzo ważnym graczem w tej trzeciej wojnie światowej. Kiedy zaczęłam czytać o Biennale i przygotowywać się do tego wyjazdu, skupiłam się na historycznym, przełomowym momencie dla tej imprezy, jakim była obecność pierwszej w historii afrykańskiej kuratorki i jej koncepcji dla tegorocznego Biennale. Chodziło o koncepcję delikatnych, niskich tonów, które czasem nawet nie są słyszalne, które nie wybrzmiewają.
Niestety można powiedzieć, że było to trochę prorocze w odniesieniu do jej pracy. Kuratorka zdążyła przygotować koncepcję, ale niestety zmarła w ubiegłym roku.
Koncepcję jednak przygotowała i była ona kontynuowana po to, żeby zachować pamięć o kuratorce i pracy, którą wykonała. Ważne było też podtrzymanie jej obecności na Biennale mimo jej odejścia. Ta koncepcja okazała się jednak prorocza, masz rację. W tym sensie, że to, co wydarzyło się podczas Biennale — wielkie protesty i rozmowy o obecności pawilonów, których nie chcieliśmy — sprawiło, że jej koncepcja Biennale nie wybrzmiała tak, jak na to zasługuje. Myślę teraz o tym, jak bardzo ta sytuacja stała się performatywna - jej proroctwo jakby się spełniło. To było dla mnie najciekawsze. Czyli to, jak światowy układ sił i zależności wybrzmiał i jednocześnie nie wybrzmiał. I te tytułowe "dźwięki molowe" faktycznie pozostały dźwiękami molowymi — niesłyszanymi, słabo słyszalnymi.
Wciąż słyszymy o pawilonach rosyjskim i izraelskim.
Tak, gdziekolwiek znajdziemy informacje dotyczące Biennale w Wenecji, wszędzie mówi się o tych krajach, o których zawsze się mówi, których narracja od dekad była najgłośniejsza. Natomiast obecność artystów afrykańskich i artystów z globalnego południa nie była oczywista i właściwie nadal nie jest.
Monika Drożyńska (ur. 1979) to polska artystka sztuk wizualnych, doktora sztuki i aktywistka. Uznawana jest za prekursorkę wykorzystania technik hafciarskich w sztuce współczesnej. W swojej twórczości używa haftu ręcznego zamiast pędzla, traktując go jak narzędzie pisania i wypowiedzi politycznej.
Komentarze (1)
Najnowsze
-
07:46
Reaktywacja „Szczucinki” się opóźnia. Przetarg najwcześniej jesienią
-
07:33
Plaga kontuzji w Wiśle Kraków. Raoul Giger i Jakub Stępak wypadają z gry
-
07:22
W Tatrach naliczono 786 kozic - o 46 więcej niż rok temu
-
07:06
Wojna o emocje w sieci. Sfabrykowane uśmiechy, sztuczni żołnierze i krakowska prekampania pod lupą ekspertów
-
06:42
Wtorek w Małopolsce z tropikalnym upałem. Termometry pokażą nawet 37 stopni
-
06:11
Nowe przepisy zagrożą rodzinnym kwaterom? Zakopane apeluje do rządu
-
19:47
Budowa drugiego odcinka obwodnicy Muszyny znów się opóźni
-
18:39
Krakowska szpadzistka Barbara Brych wdziera się do światowej czołówki
-
18:12
Cracovia nadal bez przełamania. Pogoń wywozi z Krakowa trzy punkty
-
18:07
Burze w Małopolsce. Wiatr zerwał dach szkoły w Lubniu
-
17:35
Nie żyje Zbigniew Święch – dziennikarz, pisarz i popularyzator nauki
-
16:10
Jak wygląda przestępczość wśród Ukraińców? Dane przeczą obiegowym opiniom
-
15:44
Dzieci wrócą do przedszkola? Są nowe informacje po badaniach gruntu
-
15:22
Ceny paliw spadną? „Wszystko zależy od jednego”
-
15:05
Dieta a zdrowa skóra. Fakty, mity i to, co naprawdę działa
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 7. - Bez nich medycyna nie mogłaby istnieć
-
21:05
Alternatywna mapa Europy Środkowej – MCK x Radio Kraków. Krleža jest kluczową postacią dla zrozumienia Chorwacji
-
22:30
Łemkowska Watra w Zdyni oczami studentów z Krakowa/ Лемківська Ватра в Ждині очима студентів з Кракова