Oczywiście, że fejk i to grubymi nićmi szyty. Trzeba jednak przyznać, że oszuści wyczuli moment idealnie. Cyberprzestępcy to nie są faceci w maskach z filmów, którzy klikają losowe klawisze w ciemnym pokoju. To są rasowi psychologowie biznesu, tylko że bez dyplomu i pozbawieni jakichkolwiek zasad moralnych.
CERT Polska właśnie odpalił czerwony alert, bo oszuści rzucili się na głośną zmianę nazw banków. Mechanizm jest stary jak świat, ale w nowym opakowaniu. Dostajesz smsa albo maila, a w środku jest dramat, krew, pot i łzy. "Drogi kliencie, w związku z fuzją musisz natychmiast zweryfikować swoje dane. Masz dwie godziny. Inaczej blokujemy konto".
Co robi przeciętny człowiek, który rano pije kawę i spieszy się do pracy? Wpada w panikę. Panika to z kolei najlepszy przyjaciel złodzieja. Klikasz w link, a tam strona kropka w kropkę przypominająca prawdziwy portal nowego banku. Te same kolory, ładne logo, pan z okienka się uśmiecha. Wpisujesz login, wpisujesz hasło i w tym momencie zamiast do banku, twoje oszczędności życia właśnie lecą na wakacje do ciepłych krajów. Niestety bez ciebie.
Jak się przed tym bronić? Po pierwsze - banki nigdy nie straszą blokadą konta przez smsa z linkiem. Jeśli widzisz ponaglanie typu - już teraz, natychmiast, na 99% to jest ściema.
Po drugie - patrz na pasek adresu w przeglądarce. Jeśli zamiast oficjalnej domeny banku widzisz tam jakieś dziwne znaki albo adres typu zalogujerstebezpiecznie.pl - uciekaj stamtąd.
Po trzecie - zadzwoń na oficjalną infolinie albo sprawdź te sprawy w aplikacji mObywatel w usłudze "bezpieczne w sieci". Tam też możesz taki podły incydent zgłosić.
W starciu z bandyckim cybermarketingiem zasada jest jedna i niepowtarzalna. Lepiej być trzy razy przewrażliwionym i wydać się panikarzem na infolinii, niż raz być przesadnie ufnym i zostać z pustym kontem. Dbajcie o swoje portfele.