Gościem Marzeny Florkowskiej jest prof. Ryszard Witold Gryglewski, Katedra Historii Medycyny UJ CM.
- A
- A
- A
Dantejskie sceny przy Kopernika 7 w Krakowie. Operacje bez znieczulenia
To właśnie w Krakowie przy ul. Kopernika 7 po raz pierwszy na ziemiach polskich znieczulono pacjenta do operacji chirurgicznej. Ucichły krzyki, a ból został uśmierzony. Wcześniej miejsce to było siedzibą krakowskich masonów.
Prof. Ludwik Bierkowski użył eteru, który był doskonale znany, ale wcześniej nie miał medycznego zastosowania. Jako pierwsi próbie zostali poddani studenci medycyny, a następnie znieczulono kobietę i mężczyznę. O sprawie donosiła prasa. Było popołudnie 6 lutego 1847 roku. Zaledwie kilka miesięcy po tym, jak w Bostonie po raz pierwszy zastosowano eter do znieczulenia. Na pierwszych pacjentów wytypowano: Reginę Węgiełkową, służącą, 28 lat, z ropniem na kolanie. Oddychała parą eteru siarkowego przez 1 minutę i 45 sekund. Tomasza Łopatę, wieśniak, 47 lat, „z chorobą hydrocele zwaną”, czyli z wodniakiem jądra, oddychał eterem 2 minuty i 45 sekundy.
Kraków, ulica Kopernika 7. To właśnie tam mieściła się Klinika Chirurgii, w której w XIX wieku rozgrywały się sceny trudne dziś do wyobrażenia: operacje bez skutecznego znieczulenia i zabiegi wykonywane „na żywca”. Nie znano antybiotyków, nie rozumiano mechanizmów zakażeń, a znieczulenie do operacji wydawało się niemożliwe. Pomimo tego chirurdzy próbowali ratować zdrowie i życie pacjentów tak, jak potrafili. Przełom przyszedł w 1846 roku, gdy podczas operacji w Bostonie po raz pierwszy zastosowano eter. Niebawem profesor Ludwik Bierkowski w Krakowie przy Kopernika 7 po raz pierwszy na ziemiach polskich znieczulił pacjenta eterem.
Czy rzeczywiście przy ul. Kopernika 7 w Krakowie odbywały się dantejskie sceny?
Brzmi bardzo intrygująco, ale trzeba pamiętać, że chirurgia była pozbawiona skutecznych metod znoszenia bólu operacyjnego, okołooperacyjnego w zasadzie do połowy wieku XIX. Operacje, i te drobne, ale także i bardzo poważne odbywały się praktycznie bez znieczulenia.
Czy pacjenci byli przygotowani na to, że będą mieli amputowaną nogę bez znieczulenia?
Można powiedzieć, nie mieli wyjścia. Były sytuacje, w których nie było innej metody, żeby ratować zdrowie i życie człowieka. Mówimy o czasach, kiedy nie ma skutecznego leczenia farmakologicznego. Nie ma antybiotyków, one nie istnieją. Nikt w zasadzie nie wie, co to jest zakażenie. Widać jego skutki, natomiast jaki jest jego mechanizm, gdzie leży jego przyczyna, nic z tego nie jest dane tamtym ludziom. A skoro nie jest dane, nie ma świadomości, to nie ma wyboru.
Lekarze byli przekonani, że to co osiągnęli w danym momencie, to jest właśnie to maksimum. I tylko można próbować to w sposób raczej drobny poprawiać.
My też dzisiaj tak trochę patrzymy, że my właśnie już osiągnęliśmy ten szczyt, na który się wspinały całe pokolenia. To jest zawsze złudne wrażenie. Nie wiemy, jakiej wiedzy nam brakuje. I tak też było i w tamtych czasach. Uważano po prostu, że nie da się znaleźć skutecznego znieczulenia. To nie znaczy, że chirurgów nie interesowało, jak ograniczyć, znieść ból, przynieść ulgę pacjentowi w trakcie operacji. Ale wszystkie ich wysiłki spełzły na niczym. Skoro tak, to znaczy, że musi boleć. I o tym byli przekonani i chirurdzy, jak i ich pacjenci.
Jerzy Bińczycki operujący chłopaka w „Znachorze”, daje mu drewnianą łyżkę w zęby, przywiązuje ręce i nogi do stołu. Próbuje coś zrobić, żeby operacja się udała.
Oczywiście był zwyczaj krępowania pacjenta lub asysta bardzo rosłych, silnych, potężnie zbudowanych trzech, czterech asystentów.
Nie próbowano podać alkoholu, narkotyków, substancji psychotropowych, które troszkę by ten ból zniwelowały?
Oczywiście. Próbowano już w starożytności. Takim pierwszym oczywistym dość wyborem było opium. Eksperymentowano też z takimi substancjami jak mandragora, tojad, alkohol. Próbowano upić do nieprzytomności operowanego. Tylko proszę sobie uświadomić, że człowiek pod wpływem środków odurzających, czy upity głęboko, zatruty alkoholem, w momencie zabiegu np. amputacyjnego, i tak mógł odzyskać poczucie bólu i świadomość tego, co się z nim dzieje. Osoba silnie odurzona nie reaguje na nasze polecenia, jest poza naszą kontrolą.
Odurzanie bardzo często źle kończyło. Po pierwsze można było przedawkować. Pojęcie dawki pojawia się bardzo późno, różne były reakcje organizmu. Różna była też jakość tego opium. Krótko mówiąc, taki pacjent był problemem dla chirurga jeszcze większym, niż ten, który w ogóle nie był w żaden sposób poddany procedurze znieczulenia. Częściej, tak się nam wydaje, podawano takie środki po zabiegu. Tak to wyglądało przez stulecia i można powiedzieć, że nastało jakieś takie zniechęcenie wśród chirurgów, którzy dochodzili do wniosku, że to po prostu musi boleć. Nawet, jeśli rozwiązanie było w zasięgu ich ręki. Dzisiaj jesteśmy tacy mądrzy, bo patrzymy oczywiście w dzisiejszego punktu widzenia. To zawsze jest łatwo być prorokiem po fakcie.
Co zaświtało w głowie profesora Ludwika Bierkowskiego, że postanowił wykorzystać eter? I pierwsza na ziemiach polskich operacja ze znieczuleniem odbyła się właśnie w Krakowie, przy Kopernika 7.
Eter wszedł do użycia powszechnego jako środek odurzający. Traktowano go na równi z alkoholem, czy z opium, które przecież nie były używane tylko w świecie medyków, a można powiedzieć, że nawet przede wszystkim poza nim. Eterem odurzano się dla rozrywki. Oczywiście moraliści, jak zwykle i słusznie, przestrzegali, że ta zabawa się może źle skończyć. Ale podobnie przestrzegano przed opium, morfiną, kokainą. Niestety, to trzeba podkreślić, te przestrogi najczęściej nie działały.
Pierwsza publiczna operacja z użyciem eteru miała miejsce w Bostonie 16 października 1846 roku. To jest tak zwana operacja bostońska. Prof. Ludwik Bierkowski musiał o tym wiedzieć, słyszeć, czytać przede wszystkim. Podejrzewam, że to, co skłoniło profesora Bierkowskiego, to była ciekawość, czy to rzeczywiście działa.
Czy ten eter zmienił oblicze chirurgii, także tej krakowskiej? Czy klinika przy Kopernika 7 stała się zupełnie innym miejscem?
Ta klinika za czasów Bierkowskiego, gdyby ją porównać do innych ośrodków w Europie, to niczym nie ustępowała, a nawet bym powiedział w wielu miejscach przewyższała to, co było w innych ośrodkach. Ale jeżeli popatrzeć na to, kiedy pojawia się takie skuteczne, bezpieczniejsze znieczulenie, to dopiero wiek XX.
Prof. Bierkowski zapisał się w historii medycyny także jako ten, który pierwszy zastosował watę jako opatrunek medyczny oraz skonstruował maszynę do przetaczania krwi. W 1837 założył pierwszą w Krakowie Szkołę Gimnastyczną Krakowską dla chłopców, a w 1838 zorganizował pierwsze na ziemiach polskich zajęcia gimnastyki dla dziewcząt. Zimą 1837/1838 urządził na stawie w Zwierzyńcu pod Krakowem pierwsze lodowisko dostępne dla wszystkich,
Instrumentarium chirurgiczne i inne pamiątki z gabinetu prof. Ludwika Bierkowskiego są częścią kolekcji Muzeum Wydziału Lekarskiego UJ.
Pochowany został na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Komentarze (3)
Najnowsze
-
09:16
Mecz Legia – Wisła w cieniu skandalu. Tak Wiślacy chcą odpowiedzieć na pozaboiskowe zakazy
-
08:53
Premier o atakach w szkołach: Nie będziemy kontrolować szkół metodami policyjnymi
-
08:15
Dorota Pietrzyk w Radiu Kraków. Od ilustracji medycznych po sztukę i muzykę
-
07:45
Dopłaty do nawozów i paliwa dla rolników. Wnioski tylko do 23 października
-
07:34
Słoneczna niedziela w Małopolsce, chłodniej niż wczoraj
-
07:00
Druga tura wyborów prezydenckich w Krakowie. Lokale otwarte, utrudnienia przez półmaraton
-
19:59
Pamietacie Eddiego zwanego "Orłem"?
-
18:21
Tego nie zastąpi AI. Czy nasze dzieci jeszcze potrafią uczyć się same?
-
18:14
Poważny wypadek podczas prac rolniczych w Przysietnicy. Lądował LPR
-
17:47
Ponad tysiąc owiec przeszło ulicami Szczawnicy. Tłumy turystów na jesiennym redyku
-
17:41
Owce przejęły Szczawnicę. Jesienny redyk znów przyciągnął tłumy
-
17:38
Gonitwy koni, pokazy psów i atrakcje dla rodzin. Hubertus w Rząsce przyciągnął tłumy
-
17:07
28. Bieg Włosika w Krakowie. Pobiegli, by uczcić pamięć ofiar stanu wojennego
-
16:20
21-latka zaatakowała nożem 3 osoby w szkole dla dorosłych w Warszawie
-
15:05
Najważniejsza jest diagnoza
-
12:03
Andrzej Marcisz - Ostatnia (?) ściana | Tatry - najpiękniejsze letnie drogi wspinaczkowe
-
11:02
Oblodzone szlaki i silny wiatr w Tatrach. Raczki nie wystarczą
-
10:42
Sceny jak z filmu akcji na Podhalu. Kobieta SUV-em uszkodziła dziewięć pojazdów. Jedna osoba ranna
-
10:06
Jest projekt i pozwolenie, ale nie ma 75 mln zł. Muzyczny apel uczniów z Krzeszowic
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 17 - Szpital MSWiA. Leczenie na służbie