Granice są obecne w niemal każdym obszarze życia dziecka – podczas posiłków, kąpieli, korzystania z urządzeń elektronicznych, wychodzenia z domu, zabawy czy kontaktów z innymi ludźmi. Ich zadaniem nie jest odebranie dziecku autonomii, ale stworzenie świata, którego reguły są możliwe do przewidzenia. Dziecko, które wie, czego może się spodziewać, nie musi za każdym razem sprawdzać, gdzie znajduje się granica. Zyskuje tym samym poczucie stabilności i orientację w tym, co należy do niego, a za co odpowiada dorosły. Trudno mówić o bezpiecznych granicach, jeśli dorosły reaguje na zachowanie dziecka przede wszystkim własnym napięciem. Regulacja nie oznacza jednak udawania spokoju ani tłumienia emocji. Chodzi raczej o świadomość własnych reakcji i umiejętność oddzielenia ich od tego, co dzieje się z dzieckiem.
Dorosły człowiek, który jest wyregulowany, to taki człowiek, który nie bierze wszystkiego do siebie. Regulacja polega na tym, że mam świadomość, że cudze emocje nie są faktem o mnie – mówi Katarzyna Wnęk-Joniec.
W przypadku małego dziecka jego gwałtowna reakcja może być przede wszystkim sygnałem trudności w radzeniu sobie z emocjami. Rolą dorosłego jest wtedy pomóc nauczyć się regulowania tych emocji, zamiast traktować wybuch jako osobisty atak. To ważne również dlatego, że sposób reagowania rodzica staje się dla dziecka modelem rozwiązywania konfliktów.
Drugi filar bezpiecznych granic to przewidywalność. Dziecko powinno możliwie wcześnie wiedzieć, jaka zasada obowiązuje. Taka zasada różni się od groźby wypowiedzianej pod wpływem złości. Jeśli rodzic po fakcie mówi: "Skoro nie wyłączyłeś bajki, to przez miesiąc nie będzie internetu", granica staje się karą, której trudno dotrzymać. Jeżeli dorosły wie, że sam nie będzie w stanie konsekwentnie jej egzekwować, dziecko szybko uczy się, że takie zapowiedzi nie są rzeczywistymi regułami. Granice często rozmywają się wtedy, gdy rodzic obawia się, że dziecko będzie niezadowolone. Dziecko może wybierać między dwiema bluzkami, ale niekoniecznie między śniadaniem a jego brakiem. Może zdecydować, którą książkę przeczytacie, ale to dorosły może określać, kiedy kończy się korzystanie z ekranu. W ten sposób autonomia i granice nie muszą się wzajemnie wykluczać.