Ile pani dzisiaj spała?
- Niewiele.
Wczoraj uzyskała pani dobry, czy zły wynik? 29,91%, przy wyniku Łukasza Gibały 36,38%. Jest pani zadowolona?
- Tak. Serdecznie dziękuję mieszkankom i mieszkańcom Krakowa, którzy poszli do wyborów. Szczególnie dziękuję tym, którzy głosowali na mnie. To wynik większy niż dawały mi wszystkie sondaże. Byłam niedoszacowana. Od początku mojego startu w czerwcu ten wynik z sondażu na sondaż i teraz w wyborach jest większy. To pozytywna informacja dla mnie. Dziękuję wszystkim, którzy oddali na mnie głos.
Ta przewaga Łukasza Gibały nie zapewnia mu już zwycięstwa? Dwa lata temu Aleksander Miszalski miał ponad 10 punktów przewagi w pierwszej turze, a w drugiej to tam było bardzo, bardzo blisko. 5000 głosów zdecydowało. To było 52%-48%. Teraz wydaje się, że Gibała ma prostą drogę do sukcesu.
- To o niczym nie świadczy. Decydują Krakowianie. Za dwa tygodnie podejmą decyzję raz jeszcze. Wybory mogą być różne. To zupełnie o niczym nie świadczy.
Mogą. Wczoraj profesor Flis mnie zaskoczył, bo stwierdził, że sprawa jest zupełnie otwarta...
- I ma rację.
Chciałem zapytać o pani strategię wyborczą. Czy to był dobry pomysł, żeby tak mocno stawiać na wsparcie pani ze strony premiera Donalda Tuska i premiera Kosiniak-Kamysza? Teraz musi pani walczyć o głosy z prawej strony, a na prawej stronie premier nie cieszy się dużą popularnością, powiem delikatnie. Parafrazując ten słynny wpis Sławomira Mentzena z ciszy wyborczej w wyborach prezydenckich, nie myśli pani, że teraz będzie tak, że ci prawicowi wyborcy Konfederacji, Brauna, czy Prawa i Sprawiedliwości pokażą, jak bardzo nienawidzą premiera Tuska?
- Mam nadzieję, że wszyscy wyborcy w mieście pokażą, jak kochają nasze miasto. Kraków jest mocno zadłużony, potrzebuje inwestycji i wsparcia finansowego. Wiemy, że wsparcie musi być pozyskane ze źródeł zewnętrznych. Nasze miasto potrzebuje wsparcia rządu i premiera. Jestem przekonana, że prezydent miasta nie ma takiego komfortu, żeby odcinać się od takiego czy innego rządu. Startuję z komitetu Ponad Podziałami. Jestem członkiem KO. Mam komfortową sytuację. Premier jest z mojego obozu. Mam jednak świadomość, że jakikolwiek premier by nie był, prezydent Krakowa musi z nim współpracować. Odcinanie się od relacji z rządem, premierem, wsparcia z Warszawy jest niepoważne, nieodpowiedzialne i godzi w interes Krakowa. Dobra współpraca z rządem, większość Radzie Miasta to dzisiaj warunek konieczny, żeby nasze miasto się rozwijało i mogło stabilnie restrukturyzować swoje zadłużenie. Chcę miasta zarządzanego profesjonalnie, transparentnie, jawnie, we współpracy ze wszystkimi środowiskami, które dobrze życzą miastu.
A jak się rząd zmieni?
- Będę współpracowała z każdym rządem. Dlatego startuję z komitetu Ponad Podziałami. Jestem przekonana, że po wyborach w przyszłym roku będzie rządził szeroki front z KO. Jestem przygotowana, żeby merytorycznie i emocjonalnie, żeby zarządzać miastem w każdych uwarunkowaniach. Prezydent musi rozmawiać ze wszystkimi, ponad podziałami.
Jak to jest z mobilizacją w pani środowisku politycznym, czyli w Koalicji Obywatelskiej, albo szerzej w koalicji rządzącej? Na wizycie premiera Tuska w Com Com Zone trzeba było ostatnie rzędy krzeseł zwijać, żeby nie wyglądało, że są puste. Chyba nie jest jakaś szczególnie wielka ta mobilizacja.
- Cieszę się, że na moim wiecu wyborczym był premier Tusk. Byli mieszkańcy. Frekwencja była bardzo przyzwoita. Wiemy, jaka jest specyfika z uwagi na bezpieczeństwo i czas pana premiera. Ta informacja poszła w ostatniej chwili. Jak na kilka godzin, zgromadziliśmy sporą grupę osób.
Może byłoby ich jeszcze więcej, gdyby nie rozwiązanie struktur Koalicji Obywatelskiej, najpierw w Małopolsce, a później tuż przed wyborami w Krakowie?
- Ja się zajmuję wyborami. Rozmawiam z mieszkańcami. Nie zajmuję się dzisiaj strukturami KO. Nie dostrzegłam jednak, żeby struktury KO w jakikolwiek sposób osłabły. Wręcz przeciwnie. Dobrze współpracujemy.
Porozmawiajmy w takim razie, co po wyborach, jeśli by pani w tych wyborach zwyciężyła.
Moim zdaniem, nie tylko moim, prezydent Miszalski został odwołany przede wszystkim przez dwie sprawy. Strefę czystego transportu i to, że zatrudnił przynajmniej kilka osób z legitymacją partyjną w mieście albo w strukturach miasta. Jest taka jedna osoba-symbol. To jest Szczęsny Filipiak, który był szefem krakowskiej Platformy Obywatelskiej. Jest doradcą szefa KHK, czyli Krakowskiego Holdingu Komunalnego. Pan Szczęsny Filipiak nie ma matury nawet, o wyższym wykształceniu nie wspominając. Czy pan Szczęsny Filipiak będzie dalej pracował w holdingu, jeśli pani wygra?
- Mówimy o prawie milionowym mieście w Polsce, mieście mocno zadłużonym, gdzie nie ma planu ogólnego, gdzie potrzebujemy sporych inwestycji, żeby zapewnić schrony mieszkańcom, żeby zabezpieczyć spółki miejskie. To infrastruktura krytyczna. Pan chce rozmawiać o jednej osobie. Wpadł mi w ręce niedawno spot pana Gibały sprzed 10 lat. Mówił on o tym, że Łukasz Gibała idzie do magistratu walczyć z kolesiostwem. Nieustające zdrowie babci od 10 lat. Chcę usłyszeć od przeciwnika, nie kogo chce zwalniać, ale co chce zrobić dla miasta. Dwa miesiące temu, jak decydował się po raz czwarty na start, wyraźnie powiedział, że przez dwa lata nic się nie da zrobić i nic nie zrobi. Ja uważam odwrotnie.
Nie do końca, bo deklaruje między innymi...
- Masowe zwolnienia w magistracie. Ja wiem.
Wczoraj rozmawiałem z nim. Mówił, że przynajmniej przegląd, a czy masowe to jeszcze nie wie…
- 10-20% zwolnień to masowe zwolnienia.
Jedno, co z całą pewnością zadeklarował w mojej rozmowie, to jest to, że chciałby radykalnego ograniczenia Strefy Czystego Transportu do pierwszej obwodnicy. Pani też by chciała nieco mniej radykalnego ograniczenia Strefy, do drugiej obwodnicy. To jest mniej więcej 3-5% tego, jak ta Strefa wygląda teraz, czyli tak naprawdę też likwidacja tej Strefy.
- Nigdy nie mówiłam o likwidacji SCT.
Jeśli ona jest zawężona do drugiej obwodnicy, to jest Aleja Trzech Wieszczów.
- Wyraźnie mówiłam, że w pierwszym kroku proponuję uchwałę kierunkową Rady Miasta, która ograniczy SCT do II obwodnicy. Potem by były konsultacje społeczne. To jest konieczne. Nie przesądzam, że to będzie II obwodnica. Być może niektóre dzielnice będą chciały być w SCT, jak na przykład Swoszowice. Nie narysuję na kartce tego. Papier wszystko przyjmie. Trzeba to zrobić z mieszkańcami. Musimy dbać o dobrą jakość powietrza i nasze zdrowie, ale nadmiernie nie możemy przeszkadzać i pozbawiać mieszkańców komfortu ich życia. Wypracujemy w konsultacjach właściwy wariant SCT. II obwodnica na wprost jest pod ustawę kierunkową, żeby oddać mieszkańcom pewien szacunek. Strefa została wprowadzona w szerokim zakresie. Mieszkańcy mówili, że została fatalnie skomunikowana.
Ona jest bardzo, bardzo mało restrykcyjna. Mój 21-letni samochód mieści się bez problemu. Nie musiałem żadnego oświadczenia składać, żadnych wyjątków.
- Nie wszyscy są krytyczni. Konsultacje i rozmowy są potrzebne.
O metro chciałem jeszcze zapytać. Aleksander Miszalski zapowiadał budowę od 2030 roku. Komisarz Kracik, który jak sam twierdzi, jest emerytem i startować nie będzie, w związku z czym nie musi pudrować rzeczywistości, twierdzi, że to jest kompletnie niemożliwe, że budowa może się zacząć między 2040 a 2045 rokiem. Jak będzie jak pani wygra?
- Dlaczego nie 2042?
Jak mówię, między 2040 a 2045.
- Dlaczego między 2040 a 2045, a nie 2042 a 2047?
Proszę pytać pana Kracika.
- Takie przesuwanie granicy realizacji strategicznej inwestycji dla miasta nie jest poważne. Po prostu. Był harmonogram przygotowany, były rozmowy o finansowaniu. Jest szansa finansowania z następnej perspektywy. Minister Klimczak mówił o programie budowy metr w Polsce. Realnie to Warszawa i Kraków. Finansowanie to 10 miliardów. Lwia część środków powinna być na metro w Krakowie. Harmonogram przygotowują fachowcy po analizie i fachowym opracowaniu. Nie prezydent, nie komisarz. Ja Stanisława Kracika szanuję, ale harmonogramy takich inwestycji wyznaczają fachowcy.