6,91 proc. – sukces czy rozczarowanie?
6,91 proc., dokładnie 17 684 głosy oddane na panią. To sukces czy porażka?
Przede wszystkim to ogromny kredyt zaufania i wszystkim, którzy oddali na mnie głosy, bardzo serdecznie dziękuję. To jest wzrost. W ostatnich wyborach kandydowałam do Rady Miasta i miałam około 3,5 tysiąca głosów. To kolejne tysiące osób, które mi zaufały.
Bardzo się z tego cieszę, bo każdy głos jest głosem za konkretnym programem, za konkretnymi wartościami. Cieszę się, że udało mi się tyle osób do siebie przekonać.
Ale wtedy kandydatów do Rady Miasta były dziesiątki, a teraz miała pani sześcioro kontrkandydatów. Nie wiem więc, czy można mówić o takim wzroście. Adrian Zandberg w wyborach prezydenckich uzyskał w Krakowie 10,64 proc. To sporo więcej niż pani.
Oczywiście możemy rozmawiać o różnicy we frekwencji. Wtedy mogli głosować studenci, którzy teraz w dużej mierze nie mogli głosować, bo nie byli dopisani do Centralnego Rejestru Wyborców.
Mogli się dopisać.
Mogli, do czego bardzo serdecznie zachęcam, bo przyda się w następnych wyborach.
Natomiast widzimy efekty zarówno samych wyborów, jak i tego, co widzieliśmy w badaniach dotyczących rozkładu poparcia partyjnego. Razem jest realnie czwartą siłą w Krakowie. Ja mam czwarty wynik w wyborach. Myślę, że bardzo jasny trend jest taki, że teraz w Krakowie jesteśmy czwartą siłą. I idziemy po więcej.
W trakcie spływania oficjalnych wyników z komisji Radio Kraków również wskazywało Aleksandrę Owcę na czwartym miejscu.
Przed wyborami ostatnie sondaże dawały pani między 9 a 11 proc. Badanie exit poll także wskazywało wynik wyższy niż ostateczny. Może Razem jest partią, o której ludzie chętniej mówią, że na nią głosują, niż rzeczywiście to robią?
Wydaje mi się, że nie jest to kwestia tego, że Razem jest bardziej popularne w deklaracjach. Myślę, że ludzie nie wstydzą się tego, że na nas głosują, natomiast wstydzą się czasami tego, że głosują na innych kandydatów.
To były też specyficzne wybory. W wyborach parlamentarnych nie ma bezpartyjnych liderów sondaży, nie ma sytuacji, w której baza wyborcza jest mocno ograniczona ze względu na lokalność i prawa wyborcze w konkretnym okręgu.
Powtórzę – uważam, że to jest wzrost. Jestem bardzo wdzięczna za wszystkie oddane na mnie głosy. Wnioski będziemy oczywiście wyciągać, ale pierwszym, który jest widoczny gołym okiem, jest dla mnie to, że Razem jest czwartą siłą w Krakowie.
Podatki progresywne i mieszkania
Czy słabszy od sondaży wynik nie może wynikać ze spuścizny bardziej radykalnych postulatów Razem? Choćby dawnego pomysłu 75-procentowego podatku dla najbogatszych?
Bardzo serdecznie zachęcam do przeczytania naszej deklaracji programowej. Nowa deklaracja została przyjęta w zeszłym roku i są w niej konkrety dotyczące między innymi zdrowia.
Nie ma w niej 75-procentowego podatku?
To był program na wybory parlamentarne w 2015 roku i pewne ówczesne przeliczenie naszego postulatu. To przeliczenie jest nieaktualne.
Nasze postulaty są proste: podatki progresywne i jednolita danina, która sprawi, że nie będzie się opłacało kombinowanie i tworzenie grup świętych krów.
Chodzi o to, żeby podatki nie były uzależnione od tego, czy ktoś jest księdzem, przedsiębiorcą rolnym, jest na ryczałcie czy pracuje na etacie, tylko od tego, ile po prostu zarabia.
Wśród kontrowersyjnych propozycji Razem jest też podatek katastralny. Większość ludzi chyba go nie chce.
Mówimy o podatku antyspekulacyjnym od trzeciego mieszkania. To jest nasza aktualna propozycja i przygotowaliśmy projekt ustawy w tej sprawie.
Potrzebujemy, szczególnie w Krakowie, rozwiązań, które sprawią, że ludzie przestaną traktować mieszkania jak towar inwestycyjny. To, jakie mamy ceny mieszkań, wynika – w naszej ocenie – między innymi z tego, że grupa zamożnych inwestorów traktuje je jako lokatę kapitału.
Według danych, na które się powołujemy, w Krakowie jest prawie 70 tysięcy pustostanów. W tym samym czasie ludzie czasami wydają połowę pensji na ratę kredytu albo czynsz. Nie tak to powinno wyglądać.
Każdy musi gdzieś mieszkać. Jeżeli rozwiązaniem jest zachęcenie inwestorów, żeby zamiast w mieszkania inwestowali na giełdzie, w startupy, spółdzielnie czy inne miejsca korzystne nie tylko dla gospodarki, ale i społeczeństwa, to właśnie takich rozwiązań szukamy.
Razem bez wspólnej listy z Nową Lewicą
Kilkakrotnie powiedziała pani, że Razem jest czwartą siłą w Krakowie. W skali kraju sytuacja wygląda jednak inaczej. Nowa Lewica w sondażach wciąż wyprzedza Razem. Czy wynik w Krakowie może zachęcić obie partie do rozmów o wspólnym starcie? Może się przecież zdarzyć, że ani Razem, ani Nowa Lewica nie wejdą do Sejmu.
Myślę, że ten wynik i już drugie wybory z rzędu od naszego rozstania powinny być dużą lampką ostrzegawczą dla Nowej Lewicy. Moim zdaniem przyszedł czas, żeby zaczęła bardzo poważnie rozważać wspólny start z Koalicją Obywatelską. To jest jej koalicjant.
Od czasu odejścia części posłanek Razem do Nowej Lewicy mieliśmy wybory prezydenckie w 2025 roku i teraz wybory prezydenckie w Krakowie. W obu przypadkach Nowa Lewica próbuje przybrać progresywną twarz, wystawia kandydatki, które wcześniej należały do Razem, i wydaje jej się, że tego ludzie chcą.
Ludziom nie chodzi o to, żeby coś ładnie wyglądało i brzmiało jak partia Razem. Chodzi o progresywne, prospołeczne postulaty.
Myślę, że przyszedł czas, żeby powiedzieć sobie otwarcie: Nowa Lewica obrała ścieżkę negocjacji wewnętrznych z Koalicją Obywatelską. Jeśli chce kontynuować tę politykę, naturalnym kierunkiem jest dla niej porozumienie z KO.
Czyli jako współprzewodnicząca Razem mówi pani kategorycznie, że wspólnej listy Razem i Nowej Lewicy nie będzie?
Taki jest nasz plan. Od dwóch lat, od czasu rozłamu, pracujemy na to, żeby Razem wystartowało samodzielnie w 2027 roku.
Rozłam wynikał z tego, że mieliśmy konkretne postulaty programowe, których realizacji obecna większość rządowa odmówiła, a Nowa Lewica miała inne priorytety.
Nasze oczekiwania dotyczą mieszkań, zdrowia i pracy. To są nasze podstawy. Nowa Lewica ma inne sprawy, które chce załatwiać z rządem Donalda Tuska. Jeżeli chce dalej prowadzić politykę przekonywania Donalda Tuska, musi się z nim dogadać. To nie jest nasz kierunek.
Naszym celem jest dojście do pozycji, którą określam jako czwartą siłę w skali kraju, a później mierzenie jeszcze wyżej.
Czuje się pani już przyszłą posłanką?
Na razie jestem byłą kandydatką. Dopiero od dzisiejszego rana ta sytuacja tak naprawdę się rozwiązała. Przede wszystkim wracam do bycia radną.
Jeżeli pyta mnie pan, czy Razem wystartuje i będzie walczyło w Krakowie o mandaty, to oczywiście. Uważam, że będziemy walczyć o dwa mandaty w Krakowie dla Razem.
Po przekroczeniu progu.
Po przekroczeniu progu. Tak to działa.
Druga tura bez wskazania kandydata
Wróćmy do wyborów w Krakowie. Druga tura jest jeszcze przed nami. Pani zdaniem wiadomo już, kto ją wygra?
Myślę, że wszystko jest zawsze w rękach wyborców.
Będzie pani sugerowała swoim wyborcom, na kogo powinni zagłosować?
Uważam, że moi wyborcy i wyborcy Razem mają własny rozum, własne sumienie. Zachęcam wszystkich, żeby poszli na wybory. Sama również pójdę i wszyscy zdecydujemy zgodnie z własnym sumieniem.
W kampanii mówiła pani, że Łukasz Gibała to kandydat „bez programu”, a Monikę Piątkowską krytykowała pani jako kandydatkę związaną z dotychczasowym układem politycznym miasta. Czy w drugiej turze wybór jest dla pani szczególnie trudny?
Mamy wybór i jakiegoś wyboru musimy dokonać. Nie ukrywam, że jestem zawiedziona, iż nie mamy w drugiej turze kandydata, który na przykład twardo opowiedziałby się po stronie usług publicznych.
Będziemy walczyć o to, żeby w przyszłości mieć lepszy wybór, żeby znaleźć się w drugich turach i osiągać takie wyniki, które pozwalają naszym wyborcom głosować na program i wartości Razem oraz kandydatów Razem.
Teraz mamy drugą turę. Mam nadzieję, że wszyscy na nią pójdą, bo to jest ważne dla demokracji – żeby wybrać prezydenta możliwie szerokim udziałem mieszkańców, a nie później żałować, że nie poszło się na wybory.
Czy mogą być negocjacje programowe? Któryś z kandydatów może próbować przekonać pani wyborców, deklarując realizację części pani postulatów?
Tego nie wiem. Jak na razie nie rozmawiałam z żadnym z kandydatów, którzy dostali się do drugiej tury.