Rowerowa Szczawnica naturalnie łączy się z VeloDunajec. Trasa, którą wcześniej poznawaliśmy nad Jeziorem Czorsztyńskim, prowadzi dalej wzdłuż Dunajca i wprowadza rowerzystów w Pieniny. Jednym z najbardziej widowiskowych jej fragmentów jest około dziesięciokilometrowy odcinek między Szczawnicą a Czerwonym Klasztorem na Słowacji.
To wycieczka krótka, łatwa i właściwie kompletna sama w sobie. Z jednej strony Dunajec, z drugiej pienińskie ściany, a granicę polsko-słowacką przekracza się niemal niezauważalnie.
– To atrakcja sama w sobie. Te dziesięć kilometrów między Szczawnicą a Czerwonym Klasztorem może być samodzielną, bardzo fajną wycieczką. Można pojechać w jedną stronę rowerem, a wrócić spływem. Są wypożyczalnie, które dają taką możliwość. Można nawet zabrać rower na tratwę i spłynąć razem z nim – mówi Jarosław Tarański.
Szczawnica – Krościenko. Na początek albo na spokojne popołudnie
Nie trzeba jednak od razu wybierać się na Słowację. Dzięki VeloDunajec, alejkom na lewym brzegu rzeki oraz dwóm kładkom można dziś ułożyć krótką wycieczkę między Szczawnicą a Krościenkiem.
To propozycja także dla osób, które na rower wsiadają okazjonalnie albo chcą potraktować go po prostu jako sposób na poznawanie okolicy.
– Powstała możliwość bardzo prostej, kilkukilometrowej wycieczki między Krościenkiem a Szczawnicą. W samej Szczawnicy mamy też alejki wzdłuż Grajcarka. Były jednymi z pierwszych tego typu alejek w Małopolsce i ludzie wykorzystują je właśnie do łatwych wycieczek rowerowych albo pieszych – tłumaczy Tarański.
Palenica, wyciąg i bike park to propozycje dla bardziej doświadczonych rowerzystów, ale dla Jarosława Tarańskiego prawdziwa przygoda zaczyna się jeszcze dalej.
Wyciągiem można dostać się wyżej i stamtąd wyruszyć wzdłuż polsko-słowackiej granicy w kierunku Białej Wody. Dalej pojawia się wybór: zjazd w stronę Jaworek albo pozostanie w górach i dłuższa wyprawa w kierunku Przehyby.
– To jedna z najładniejszych wycieczek dla kolarstwa górskiego, jakie znam w Małopolsce. Jedziemy granicą polsko-słowacką aż do rezerwatu Białej Wody. Możemy zjechać do Jaworek albo zostać w górach, pojechać dalej na Przehybę i stamtąd wrócić. Powstaje piękna pętla wokół doliny Grajcarka i Białej Wody. To jedna z moich ulubionych całodniowych tras MTB – opowiada Tarański.
Szczawnica pozwala więc właściwie samemu ustawić poziom trudności. Kilka kilometrów nad rzeką, Droga Pienińska i Czerwony Klasztor albo całodzienna wyprawa po górach – wspólny jest tylko rower.

