Ignacy Karpowicz zadebiutował w 2006 roku powieścią „Niehalo”, która przyniosła mu nominację do Paszportu „Polityki”. Później przyszły kolejne wyróżnienia. „Gesty” znalazły się w finale Nagrody Literackiej „Nike”, a „Balladyny i romanse” – także nominowane do tej nagrody – przyniosły mu Paszport „Polityki”. Finalistkami „Nike” były również „Ości” i „Sońka”.
Pisarz ciekawy świata i wierny Podlasiu
W twórczości Karpowicza ważne miejsce zajmowały języki, pogranicza i historie ludzi pozostających często poza głównym nurtem opowieści. Sam wiele podróżował, znał m.in. język amharski i tłumaczył z niego literaturę. Jednocześnie – jak podkreślał Michał Sowiński – pozostawał mocno związany z Podlasiem.
– Był spragniony świata, był spragniony tych języków, tych opowieści, które gdzieś nam umykały, były zawsze na boku – mówił Sowiński. Zwracał uwagę, że Karpowicz nie traktował rodzinnych stron jedynie jako przedmiotu sentymentalnych wspomnień. Potrafił wykorzystać ich języki, historie i lokalność w oryginalny literacko sposób, stając się jednocześnie kronikarzem miejsca i ludzi, których głosy stopniowo zanikają.
Już debiutanckie „Niehalo” sprawiło, że Karpowicz został zauważony jako jeden z najbardziej oryginalnych głosów swojego pokolenia. Kolejne książki pokazywały, że nie zamierza powtarzać raz wypracowanej formuły.
– Nigdy nie zasklepił się w jednej formie literackiej, w jednym pomyśle na literaturę. Zawsze kombinował, zawsze był trochę osobny, zawsze szedł na przekór także samemu sobie – wspominał Michał Sowiński.
„Sońka”, „Ości”, „Balladyny i romanse”
Za jedno z najważniejszych dzieł Karpowicza Sowiński uważa „Sońkę”. Powieść łączy historię Podlasia z opowieścią o miłości, pamięci i odpowiedzialności za historie innych ludzi. Stawia także pytanie o to, kto ma prawo opowiadać cudze doświadczenia i gdzie przebiega granica między prawdą a literaturą.
– To chyba największe arcydzieło jego dorobku – mówił Sowiński, wskazując na wrażliwość Karpowicza wobec bohaterów oraz nieustanne podważanie przez pisarza własnej pozycji jako tego, który opowiada ich historie.
Inny charakter miały „Ości” czy „Balladyny i romanse” – wielowątkowe panoramy społeczne pokazujące relacje i język początku XXI wieku. Jak zauważał Sowiński, Karpowicz potrafił jednocześnie budować gęste, skomplikowane fabuły i pisać książki, do których dobrze się wraca.
Ostatnią powieścią pisarza byli wydani w 2024 roku „Ludzie z nieba”, inspirowani historią Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury. Także tutaj historia staje się jednak punktem wyjścia do opowieści o tożsamości, pamięci i miłości.
Tak o "Ludziach z nieba" mówił w Radiu Kraków:
„Miłości nie da się opowiedzieć w sposób prosty”
To właśnie miłość Michał Sowiński nazywa jednym z wielkich tematów twórczości Karpowicza. Bohaterowie jego książek wymykają się prostym definicjom, ich tożsamości bywają płynne, a historie mogą mieć więcej niż jedną wersję.
– Nie da się opowiedzieć historii, szczególnie chyba historii miłosnej, w jeden konkretny sposób – mówił Sowiński. – W miłości nigdy nic nie jest jednoznaczne. I to Karpowicz ewidentnie wiedział i potrafił opisać.
Nie dawał się też łatwo przypisać do jednego nurtu czy sposobu pisania.
– Nie ma jednego prostego haka, którym można by opowiedzieć o Karpowiczu. I to jest chyba jego największa zaleta – podkreślał Sowiński. – Lubił iść pod prąd i lubił też grać z krytykami. Nigdy nie dał się tak łatwo przyszpilić.