"O niczym nie wiedzieliśmy"
Firma działa przy ulicy Sowiej w Chrzanowie od 22 lat. Przez ten czas specjalne beczkowozy zwoziły odpady, które były tymczasowo magazynowane, a następnie przewożone dalej, m.in. do oczyszczalni w Oświęcimiu. Zakład działa w obszarze aktywności gospodarczej. Problem w tym, że w międzyczasie powstało tu osiedle domów wielorodzinnych, którego mieszkańcy teraz protestują przeciwko rozbudowie zakładu. Do protestu dołączają też inni:
"Mieszkam tu od 20 lat. Nigdy nie spodziewałem się, że mój dom, podobnie jak inne, a nawet całe wybudowane tu osiedle, staną się częścią strefy aktywności gospodarczej. Odległość zakładu od zabudowań jest bardzo mała, bo wynosi mniej niż sto metrów. Obawiamy się przede wszystkim tego, że inwestycja jest za blisko naszych domów, szkoły, przedszkola, placu zabaw" – wymieniają mieszkańcy.
Szkodliwe substancje?
Teraz zakład chce się przekształcić i przetwarzać odpady na miejscu. Instalacja jest już gotowa, jednak mieszkańcy nie chcą dopuścić do jej uruchomienia. Boją się, że transportów może być więcej, że mogą być nieszczelne, a sam proces przetwarzania może powodować wydzielanie szkodliwych substancji:
"W dokumentach wymienione są substancje, które powodują zagrożenie życia i zdrowia. Najpoważniejszym z nich, w mojej ocenie, jest benzen" – mówi pan Krzysztof, mieszkaniec osiedla.
Mateusz Klag, prezes zarządu Eko-Service, kategorycznie dementuje te informacje:
"Nie zajmujemy się farbami, nie zajmujemy się lakierami, w których ta substancja mogłaby występować" – podkreśla.
Klag wyjaśnia, że dziewięćdziesiąt pięć procent usług zakładu związanych z nową instalacją będzie polegać na oczyszczaniu wody z separatorów ropopochodnych, w których zawarte są substancje mineralne, czyli piasek, odpadki liści i śladowe ilości – co zdecydowanie podkreśla – substancji ropopochodnych.
"To będzie płynąć siecią, więc będzie bezzapachowo, będzie bezpiecznie. Połowa transportów, które wjeżdżają teraz, musi od nas wyjechać z naszej bazy. Przetwarzając odpady na miejscu, będziemy tylko i wyłącznie przywozić do nas ładunek, a ten oczyszczony będzie płynął siecią. To oznacza o połowę mniej transportów wyjeżdżających z bazy" – zaznacza.