Europoseł przyjechał na krakowskie Planty i zorganizował pikietę, która trwała od g. 10:30. Grzegorz Braun został wezwany w charakterze podejrzanego i usłyszał zarzut publicznego i wbrew faktom zaprzeczania zbrodniom nazistowskim. Najprawdopodobniej chodzi o wypowiedź polityka z lipca ubiegłego roku w Radiu Wnet. Braun powiedział wtedy, że "Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fejk". Tym samym zanegował nazistowskie zbrodnie w dawnym obozie zagłady Auschwitz-Birkenau.
„Stwierdzenia te są w oczywisty sposób sprzeczne z powszechną wiedzą historyczną opartą na dokumentach, relacjach świadków, wyjaśnieniach sprawców, ustaleniach zarówno postępowań karnych prowadzonych w przeszłości, jak też obecnie prowadzonego śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie w sprawie zbrodni ludobójstwa w obozie KL Auschwitz-Birkenau” – podał IPN w komunikacie po przedstawieniu zarzutów.
Wskazał, że obecność śladów cyjanowodoru w pozostałościach urządzeń masowej zagłady została jednoznacznie potwierdzona w badaniach naukowych przeprowadzonych w latach 90 ub. wieku przez Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie.
Po przesłuchaniu Grzegorz Braun poinformował, że nie przyznał się do winy, ale nie negował samego udzielania wypowiedzi na te tematy. Przekazał, że wyjaśnienia złoży po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia postanowienia o przedstawieniu zarzutów.
– Państwa się szantażuje tym, że to są fakty powszechnie znane i niekwestionowane. Otóż ja je kwestionuję. Kwestionuję je tylko i aż w tym newralgicznym – jak się okazuje – punkcie, jakim są owe mityczne komory gazowe w Auschwitz – skomentował Braun we wtorek przed oddziałem IPN w Krakowie.
Stwierdził, że oficjalna narracja historyczna dotycząca „technicznych aspektów” zbrodni w obozach koncentracyjnych zawiera wątpliwości wymagające dalszych badań, ponieważ obecny przekaz o Auschwitz-Birkenau został podyktowany przez zwycięskie mocarstwa i powielany był przez państwowe oraz akademickie instytucje.
- Nie istnieje żadna wypowiedź pana posła, w której by tym zbrodniom zaprzeczał. Oczywiście wiemy, jaki jest kontekst – chodzi o dyskusje na temat komory gazowej w Oświęcimiu, natomiast to jest od początku do końca dyskusja, spór naukowy o fakty, metodologie, badania - dodał adw. Jacek Wilk.
Przed siedzibą krakowskiego oddziału IPN wsparcia Grzegorzowi Braunowi udzielali sympatycy Konfederacji Korony Polskiej. Wśród zebranych pojawił się m.in. kandydat na prezydenta Krakowa w przedterminowych wyborach Michał Klimek. Jak mówił, działania śledczych to „próba odebrania wolności wypowiedzi, próba zamknięcia nam ust”.
Przedstawienie zarzutów możliwe było po pozytywnym rozstrzygnięciu przez Parlament Europejski wniosku Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie o uchylenie przysługującego europosłowi immunitetu parlamentarnego.
14 lipca ub. r. roku prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie wszczął śledztwo w tej sprawie w wyniku zawiadomień złożonych przez posłankę Lewicy Annę–Marię Żukowską, dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz – Birkenau dr Piotra M. A. Cywińskiego oraz prezesa Fundacji Basta Bartosza Staszewskiego, a także po analizie materiałów z Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście – Północ w Warszawie.
Jak poinformowano, publiczne i wbrew faktom zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim stanowi przestępstwo z art. 55 ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, które jest zagrożone karą grzywny lub karą pozbawienia wolności do lat 3, zaś wyrok jest podawany do publicznej wiadomości.
W ostatnich miesiącach śledczy wrócili również do sprawy ściągnięcia przez Brauna i jego sympatyków flagi Ukrainy z Kopca Kościuszki i uszkodzenia masztu w 2024 roku.