Rozpocznijmy od edukacji, bo polską szkołę czekają od 1 września spore zmiany. W sprawie obowiązkowej już edukacji zdrowotnej głos zabrała Konferencja Episkopatów Polski, która wyraziła troskę i niepokój związany z tym przedmiotem. Jak pani odpowiedziałaby na ten niepokój biskupów? Jak pani uspokoiłaby duchownych?
- Edukacja zdrowotna to przedmiot bardzo potrzebny w szkole. To, że 1/10 całego programu komuś się nie podoba, znaczy, że najlepiej dopuścić program do użytkowania i przy tej 1/10 dyskutować. Ja bym się upierała, że ta edukacja jest bardzo potrzebna. Nauczyciele sami widzą jak zdrowie psychiczne i wszystko to, co jest związane z cyfrowym bezpieczeństwem, systemem ochrony zdrowia, jest potrzebne jako wiedza dla ucznia.
To jest głos biskupów, ale jest też wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w tej samej sprawie złożony przez Przemysława Czarnka wraz z wnioskiem o zabezpieczenie. Gdyby było zabezpieczenie i wyrok zapadł, ma to taką moc, że raczej nie powinien być to przedmiot obowiązkowy. Jak resort edukacji powinien zareagować na tego typu decyzje Trybunału?
- Środowisko PiS jest ostatnim, które powinno się tak zachowywać i wypowiadać. Przypominam panią Zalewską i pana Czarnka. Oni narobili bałaganu w szkołach. Jaką korzyść przyniosła polskiej szkole likwidacja gimnazjów? Nikt nie powie, jaka była korzyść. Wydaliśmy na to masę pieniędzy, skończyło się niczym. To samo z reformami pana Czarnka. On zachowywał się jak dyktator, który narzucał to, co myśli, dyskusji nie było. Nie sądzę, żeby zdanie pana Czarnka i pani Zalewskiej było ważne. Szkołę tworzą uczniowie, nauczyciele i rodzice. Tego grona powinniśmy słuchać. Tu nie słyszę protestów, że edukacja zdrowotna jest niepotrzebna. Dla politycznej korzyści pana Czarnka nie powinniśmy się tym zajmować. Trybunał Konstytucyjny jest w stanie rozkładu. Wiemy o tym. Jak nie będzie normalnego TK, mamy kłopot z tą instytucją.
Zatrzymajmy się przy Trybunale. O ministrze Berku słyszymy, że to dobry kandydat, ale zły sposób na odbudowę Trybunału Konstytucyjnego. Pani nie ma wątpliwości co do standardów związanych z obsadzeniem sędziów w Trybunale? Miało być inaczej niż w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy.
- Tak, tylko Zjednoczona Prawica zabetonowała wszystko. Zepsuła system sprawiedliwości i zabetonowała go. Teraz wyborcy oczekują od nas skuteczności.
I standardów.
- Tak. Nadstawiamy drugi policzek, prezydent wetuje wszystko, system sprawiedliwości nie działa, obywatele się irytują. Sięgamy po zasady rynkowe. Ta ustawa obowiązywała od czasów PiS. Zachowujemy się zgodnie z wymogami ich ustawy. KO położyła na stole nową ustawę, blokuje to prezydent. On blokuje pieniądze, fundusze, uzdrowienie systemu sprawiedliwości. Minister Berek jest kompetentny, ma wykształcenie. Jakby wszedł do TK, naprawił go i się wycofał, wszyscy by byli zadowoleni do momentu, jak nie będziemy mogli położyć nowej ustawy naprawiającej TK, której nie zawetuje prezydent. Na prezydenta jednak nie liczę.
Jeszcze o jedną zmianę muszę zapytać. Propozycje zmian podatkowych, z której skorzystać ma część klasy średniej, również ci nauczyciele, którzy przekraczali dochody w wysokości 120 tysięcy. To może być tak, że teraz część będzie poniżej 10 tysięcy zarabiać. Ci, którzy mają np. podwójne pensum, będą wpadać w ten drugi próg. To zostawmy. Co z podniesionym podatkiem CIT dla średnich i dużych firm? Nie brakuje wątpliwości, czy nie będzie dochodziło do zmian struktury tych firm, by nie osiągały przychodów powyżej 200 mln zł, lub nawet rejestrowały się za granicą.
- Powiedział pan, żebyśmy zostawili to o zarabiających nauczycielach. Oni ciężko pracują. Jak ktoś ma wielkie dochody nie powinien płacić mniejszych podatków niż nauczyciel, który na koniec roku wpada w II próg. To nauczycielom zdecydowanie wychodzi naprzeciw.
Ale tylko części nauczycieli.
- Lwiej części nauczycieli i nie tylko. Chodzi o 4 miliony ludzi. To przedstawiciele klasy średniej. Podniesienie CIT o 1% to nie jest…
O trzy punkty procentowe.
- To nie jest kwota nieosiągalna. Jak mówimy o solidarności ekonomicznej, odnosimy się do osób, które ciężko pracują. Niektórzy mają wielkie firmy i zarabiają bardzo dużo. Ich jest niewiele. Są tez ci, którzy bardzo ciężko pracują, zarabiają średnio, a muszą płacić wysokie podatki. To dopiero pierwszy krok. O podatkach trzeba rozmawiać. O nauczycieli trzeba się upomnieć i o 3 miliony 600 tysięcy ludzi w II progu podatkowym, którzy nie są krezusami.
Na tych zmianach podatkowych skorzysta część tych nauczycieli, którzy rzeczywiście dobrze zarabiają. Dla tych, którzy zarabiają mniej, te zmiany pozostaną bez znaczenia. Jeszcze pozostanę przy CIT. Dziennik Rzeczpospolita publikuje wyliczenia, z których wynika, że 6 prezydenckich wet mogą kosztować 8 miliardów złotych. Wśród nich jest to weto w sprawie nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Co ciekawe, rząd nie rezygnuje z tak zwanej windfall tax. Nadzwyczajne zyski firm z sektora naftowo-gazowego chce przeznaczyć na obniżkę cen energii dla przedsiębiorstw energochłonnych, w tym Azotów. To jakoś zmieni w znaczący sposób sytuację tej spółki?
- Sytuacja rządu i obywateli jest bardzo trudna. Jak prezydent mówi „nie” i nie kładzie swojego projektu na stole, jest szkodnikiem. To szkodnictwo. Rząd kładzie na stole projekt, który pokazuje obniżkę cen energii, cen paliw, jest finansowanie, nie można się zgadzać, że prezydent to wyrzuca w powietrze. Grupa Azoty jest w bardzo trudnej sytuacji. Została zrujnowana przez 8 lat. Są działania prokuratury. Życzę sobie, żeby to szło szybciej. Ci, którzy podejmowali złe decyzje, dzisiaj krytykują. Grupa boryka się z wielkimi problemami. Każde działanie, każda wyciągnięta ręka jest oczekiwana. Nie dziwię się, że to budzi nadzieję, iż Grupie Azoty to pomoże.