To oczywiście stuprocentowy i to szyty grubymi nićmi fejk. Choć przyznajmy szczerze, obsada tego politycznego dramatu brzmi jak gwarantowany hit oglądalności. Obajtek, Glapiński, krzyki, tajemnice, dramatyczne wyjścia z programu - wygląda to jak zwiastun hollywoodzkiego thrillera. W rzeczywistości to jest zwykła pułapka na nasze portfele.
Gdyby taka awantura naprawdę miała miejsce, pisałyby o tym chyba wszystkie agencje prasowe w kraju, a serwery stacji rozgrzałyby się do czerwoności. Tymczasem w archiwach nie ma po tym programie ani śladu. Dlaczego? Obrazki, które krążą po Facebooku zostały w całości wygenerowane przez sztuczną inteligencję, co zresztą bez trudu potwierdza każde narzędzie do weryfikacji deepfake'ów.
Po co oszustom ta cała polityczna szopka? Mechanizm jest banalnie prosty. Należy wywołać w nas skrajne emocje, żebyśmy bez myślenia kliknęli w załączony link. Tam zaczyna się prawdziwy spektakl absurdu. Trafiamy na stronę udającą portal informacyjny, wita nas podrobione logo znanego banku, a cudowną platformę finansową poleca Krzysztof Ibisz oraz twórca sieci Dino Tomasz Biernacki. Brakuje tam chyba tylko Chucka Norrisa. Wszystko po to, żebyśmy zostawili swój numer telefonu.
Gdy to zrobimy, wpadamy w ręce naciągaczy, którzy pod pozorem inwestycji życia wyczyszczą nam konto do zera. Adresy tych witryn trafiły już na oficjalną stronę ostrzeżeń zespołu CERT Polska.
Pamiętajmy o tym, co powtarzają eksperci od cyberbezpieczeństwa. Cyberprzestępcy bezczelnie kradną wizerunki kolejnych znanych osób. Dlatego zasada jest prosta. Gdy widzicie w sieci nagłówek tak sensacyjny, że trudno w niego uwierzyć, nie klikajcie. Weźcie głęboki oddech, włączcie myślenie i sprawdźcie fakty.
Podejrzane linki i wiadomości można od razu, bezpłatnie przesłać do analizy pod numer 8080. Emocje to najlepszy przyjaciel oszusta, a w tym przypadku to po prostu podręcznikowy fejk.