- Po weryfikacji okazało się, że na kartach jest 65 podpisów, przy czym 19 podpisów zostało złożonych nieprawidłowo. Były albo wady w zakresie PESEL-u, albo w zakresie miejsca zamieszkania. 46 podpisów zostało uznanych za złożone prawidłowo. W związku z tym, że należało uzyskać prawidłowych podpisów 8075, ta liczba oczywiście była niewystarczająca do tego, żebyśmy mogli wydać postanowienie w sprawie przeprowadzenia referendum - mówi Katarzyna Tutaj, komisarz wyborczy w Tarnowie.
Pojawiły się też wątpliwości, czy inicjatorzy referendum w sposób odpowiedni poinformowali o akcji mieszkańców, a także czy właściwie uzasadniono akcję referendalną. Jednak ze względu na niewystarczającą liczbę zebranych podpisów, te wątki nie były dokładnie badane.
Inicjatorzy referendum mogą się od decyzji komisarza odwołać do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Mają na to 14 dni od daty doręczenia pisma. Później decyzja się uprawomocni.
Przypomnijmy, inicjator referendum, czyli Rafał Kozioł z "Ruchu Zorro", zarzucał prezydentowi Kwaśnemu m.in. upadek sportu zawodowego, a także zadłużanie miasta. Według nich niego, w ciągu dwóch lat odsetki od kredytów, które musi płacić miasto, wzrosły dwukrotnie.
Magistrat jednoznacznie odpowiedział, że to nieprawda i przedstawił Radiu Kraków wyliczenia. W 2024 było to 36 741 616 złotych i 27 groszy. W 2025 roku było to 33 465 945 złotych i 11 groszy (ponad 3 miliony 275 tysięcy złotych mniej). Natomiast w 2026 roku planowane koszty obsługi kredytów to 26 140 481 złotych i 23 grosze (o ponad 10 milionów 601 tysięcy mniej złotych mniej niż w 2024 roku). Prezydent Jakub Kwaśny natomiast od samego początku nie komentował kwestii referendum.