Wzrasta u nich poziom adrenaliny, podnosi się ciśnienie, przyspiesza bicie serca. Takie wystrzały powodują u nich duży stres - mówi Joanna Repel z Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, Dodaje, że pojawiają się głosy, że takie apele są szaleństwem, bo tyle lat bawiliśmy się przy fajerwerkach i nic się nie działo.
Problem polega na tym, że każdego roku tych petard jest coraz więcej i coś, co dla jednych jest zabawą, dla zwierząt taką zabawą nie jest. Dla nich wystrzał petardy, to jak dla człowieka wybuch bomby.
Z roku na rok coraz więcej miast rezygnuje z oficjalnych pokazów fajerwerków. W Małopolsce strzelać nie będą Kraków i Oświęcim.
Teresa Gut/bp