W zajezdni Bieńczyce od rana obecny był wiceprezes MPK Grzegorz Dyrkacz. Kursy z tego miejsca odbywają się jednak normalnie. Rzecznik prasowy MPK Marek Gancarczyk mówi, że nie przewidują dziś opóźnień. "Wszystkie wyjazdy z zajezdni tramwajowych i autobusowych odbywały się bez zmian i utrudnień. Nie mam informacji o zakłóceniach w kursowaniu autobusów i tramwajów w mieście" - podkreśla.
Do zapowiadanego strajku włoskiego w krakowskim MPK stosuje się może kilkanaście osób - dowiedział się nieoficjalnie reporter Radia Kraków. Nie przekłada się to na kursowanie autobusów. Nie ma utrudnień. Pojazdy przyjeżdżają praktycznie zgodnie z planem.
- Strajk odbywa się tylko częściowo, nie jest to skoordynowana akcja, nie była konsultowana ze wszystkimi – mówi jeden z kierowców, który chciał pozostać anonimowy. Zdaniem kierowcy taki strajk włoski i tak by nic nie dał. Mimo zapowiadanych podwyżek problemem cały czas są braki kadrowe. Jak usłyszał reporter Radia Kraków, zdarzają się codzienne telefony o zmianę grafiku. "Najgorszym problemem jest niepewność, kiedy człowiek będzie miał wolne" – mówił kierowca.
Strajk włoski miałby polegać na skrupulatnym, drobiazgowym wykonywaniu obowiązków, ale jak mówił Marek Gancarczyk ani zarząd, ani związki zawodowe nie miały informacji od kierowców o strajku. 
Przypomnijmy, kierowcy w lipcu mają otrzymać drugą w tym roku podwyżkę. Osoby na umowie o pracę, z minimum półrocznym stażem, będą zarabiać do 4 tysięcy 400 złotych netto. Kolejna podwyżka planowana jest w styczniu. 
Kierowcy wskazują jednak na pozostałe problemy, w tym braki kadrowe i ogólną sytuację w spółce