Zmienia się ekosystem zbiornika na Zakrzówku - alarmują nurkowie ze stowarzyszenia Podwodny Zakrzówek. Ich zdaniem problemy zaczęły się po budowie kąpieliska z trzema basenami. Glony usuwane z basenów mają trafiać na dno zalewu, co — według nurków — doprowadziło do powstawania siarkowodoru.
Zeszliśmy na głębokość 29 metrów i zobaczyliśmy coś, czego kompletnie się tam nie spodziewaliśmy. Gdzie sięgnąć wzrokiem, było widać białą chmurę. Po konsultacjach z ekspertami z AGH okazało się, że to siarkowodór, który pojawił się przez ogromną ilość glonów przerzucanych od lat na dno Zakrzówka
mówi Marcin Jastrzębski ze stowarzyszenia Podwodny Zakrzówek.
Nurkowie przekonują, że obecność siarkowodoru może prowadzić do masowego wymierania organizmów żyjących w zbiorniku. Ich zdaniem proces degradacji akwenu może być trudny do odwrócenia.
Badania do powtórki
Zdaniem prof. Mariusza Czopa z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie dotychczasowe badania wykonane na zlecenie miasta powinny zostać powtórzone. Hydrogeolog zwraca uwagę, że problemów wokół Zakrzówka jest więcej.
Jest tam wiele różnych problemów: brak toalet, konstrukcja basenów, kwestie związane z ich czyszczeniem. Dochodzi też sprawa korzystania z pryszniców przed wejściem do wody. Zakrzówek wymaga jeszcze wielu korekt i usprawnień
- podkreśla profesor Czop.
Zarzuty dotyczące zanieczyszczenia wody odrzuca jednak Zarząd Infrastruktury Sportowej. Urzędnicy zapewniają, że ostatnie badania nie wykazały nieprawidłowości.
Próbki pobierano z głębokości pięciu, 15 i 25 metrów. Przed badaniem woda była pompowana przez około pięć minut, aby wyniki były wiarygodne. Badania przeprowadziła specjalistyczna firma, a ich wyniki nie wskazują, by woda miała cechy wody zanieczyszczonej
mówi Sławomir Farbaniec z Zarządu Infrastruktury Sportowej.
Nurkowie twierdzą jednak, że siarkowodór występuje znacznie głębiej niż miejsca, z których pobierano próbki. Po ich interwencji miasto zdecydowało o przeprowadzeniu dodatkowych badań. Mają je wykonać naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego.