Zdarzenie performatywne, teatralny eksperyment, stand-up? Kiedy już uporamy się z pytaniem, co właściwie widzieliśmy, i jaką temu wydarzeniu przykleimy etykietę, możemy porozmawiać o tym, co zobaczyliśmy. Nie do końca jasny status teatralnej formy tego spektaklu (my będziemy go tak nazywać), budził być może pewien niepokój samych twórców, skoro w udzielonym nam wywiadzie nazwali ją "esejem". A gatunek ten, bardzo otwarty i z zasady subiektywny, daje artystom nieomal całkowitą dowolność komponowania. I z definicji nie wyczerpuje tematu. Sam esej notabene zrobił ostatnio szaloną i nieoczekiwaną może karierę, dawno opuszczając biblioteczne półki - ręka do góry, kto w galerii na przykład nie widział "wizualnego eseju" na dowolny temat? Ale to nie przypadek - hybrydyczny, nie akademicki, nie ortodoksyjny sposób pisania (tworzenia) wydaje się bardzo przylegać do współczesności, trawionej przez lęki, wątpliwości, kryzysy.
Pomysłodawcami, współtwórcami i performerami spektaklu są białoruscy artyści Adam Krepski i Jerzy Duszewski, do których dołączył znany w Krakowie z Teatru Barakah Maciej Gorczyński. Białoruscy artyści z obawy o prześladowania w swoim kraju, występują w przedstawieniu pod pseudonimami, posługując się nazwiskami swoich babć, z rodzin o polskich korzeniach. Dlaczego o tym piszę? Bo to także część opowieści o "Mojej miłości".
- A
- A
- A
Queer w cieniu represji. „Moja miłość” jako głos sprzeciwu. RECENZJA
Premiera w Teatrze Barakah przygotowana została z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru.
Spacer ulicami Mińska, pod rękę z ukochaną lub ukochanym? Jak najbardziej w porządku, pod warunkiem, że nie jesteście parą jednopłciową. Wspólny udział w spektaklu, publicznym wydarzeniu? Cudowny pomysł, ale dokładnie pod tym samym warunkiem.
Adam Krepski: "Punktem wyjścia pracy nad spektaklem jest sytuacja społeczności queer w Republice Białorusi. Obecnie jest tam przygotowywana ustawa, zakazująca reprezentacji jakiejkolwiek symboliki odnoszącej się do LGBT+: od ubioru i sposobu zachowania, po dzieła sztuki. Za publikację w mediach społecznościowych lub komentarz dotyczący tematyki queer grozić będzie grzywna, prace społeczne, a nawet kara więzienia. Stawiamy tezę, że konflikt między społecznością LGBT+ a totalitarnymi dyktaturami jest uniwersalny, a jedną z jego przyczyn jest specyficzna pozycja queerowego artysty."
Spektakl trwa może godzinę (ani razu nie spojrzałam na zegarek). W postać konferansjerki/Prozerpiny wciela się obdarzony subtelną urodą długowłosy Adam, Jerzy króluje w tej opowieści jako wcielenie Queera, dzikiego, bezczelnego, czasem zawstydzonego swoją energią, Innego. W "Mojej miłości" usłyszycie też na żywo muzykę gitarzysty Piotra Korzeniaka, chwilami trzeciego aktora.
Akcja ogranicza się do dialogów (performerzy rozmawiają między sobą, ale też zwracają się wprost do widzów), z elementami niesfornego tańca (polecam parodystyczną sekwencję z "Jeziora łabędziego") i wizualnych interwencji, filmów i rysunków, w estetyce Nowej Ekspresji. Całość zachowuje przy tym pewną surowość i szkicowość. Nikt tu nie udaje, że powstało "dzieło" z nieograniczonym budżetem i zastępami obsługi. Przedstawienie ma charakter kolektywny, czujemy, że opiera się na autobiograficznych doświadczeniach wielu osób, z których tylko kilka ma szansę pokazać twarz (może dlatego, ze od kilku lat mieszkają w Polsce). Pojedyncze historie podniesione do rangi metafory budują obraz funkcjonowania jednostki w nieprzyjaznej rzeczywistości. To spektakl o życiu osób LGBT+ na Białorusi, gdzie sytuacja społeczności staje się coraz trudniejsza i obarczona realnym ryzykiem konsekwencji prawnych. Świadomość tego kontekstu nadaje całości poważny wymiar, jednak twórcy unikają tonu martyrologicznego.
Zamiast tego proponują opowieść opartą na poczuciu humoru, dystansie i energii wspólnoty. Czasem aż do absurdu. Humor staje się tu narzędziem oswajania rzeczywistości, a także realną formą oporu, anarchistycznym gestem. Spektakl podkreśla znaczenie bycia częścią grupy i czerpania z niej siły, pokazując jednocześnie różne aspekty funkcjonowania – także związane z kulturą klubową czy budowaniem niezależnej przestrzeni w trudnych warunkach. Tonacja tej opowieści doskonale współbrzmi z atmosferą, repertuarem i wieloletnią pracą Teatru Barakah, miejsca o wyraźnie alternatywnej, „podziemnej” tożsamości. Przedstawienie wpisuje się w estetykę i sposób komunikacji teatru z publicznością, która przychodzi tu bardzo świadomie, oczekując teatru zaangażowanego i dotykającego istotnych problemów.
To normalne, że ludzie się boją. Ważne, by "strach nie zjadał duszy" ("Diuna", pamiętacie?).
Komentarze (0)
Zobacz także
Najnowsze
-
16:42
Po upadku Unii. Kontrowersyjny biznesmen chce ratować tarnowski żużel
-
16:41
Kultura jako odpowiedź na kryzys
-
16:22
Queer w cieniu represji. „Moja miłość” jako głos sprzeciwu. RECENZJA
-
16:05
Bezcenne klejnoty zaprezentowano na Wawelu
-
15:41
"Burza" Shakespeare’a jako współczesny portret świata. "Pierwszą rzeczą, która mnie uderzyła był cynizm i zgorzknienie"
-
15:36
Remont był, ale bezpieczeństwo wciąż budzi obawy. Problem ulicy Dworskiej w Chrzanowie
-
14:55
Mieszkańcy protestowali, decyzja się zmienia. Szyna wraca na kładkę
-
14:41
Bezpłatna mammografia w powiecie chrzanowskim. Warto skorzystać
-
13:57
Bezcenny szafir i skarby z krypt. Sensacyjne odkrycie trafiło na Wawel
-
13:22
Cztery ręce, dwa fortepiany. W Krakowie rusza wyjątkowy festiwal
-
13:02
Jerozolima: jest interwencja Watykanu ws. incydentu w Niedzielę Palmową
-
13:01
Będzie nowa aranżacja placu przed Muzeum Narodowym. Jaka? Zielona!
-
12:43
Anjimile - You’re Free to Go
-
12:42
Ceny na stacjach paliw w Polsce i na Słowacji
-
11:52
Zwrot akcji w Kalwarii Zebrzydowskiej. Referendum nie będzie
-
11:24
Sąd uderza w technologicznych gigantów. Co to oznacza dla rodziców?
-
11:17
KBW dementuje doniesienia komitetu referendalnego w Krakowie
-
10:47
Policja z Olkusza przejęła ponad 17,5 kg narkotyków. Dwóch młodych mężczyzn w areszcie
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze