Naukowcy przebadali przydrożne trawniki w Krakowie i Katowicach. Porównali 3sposoby koszenia - takie odbywające się raz, trzy i sześć razy do roku. Sprawdzano w ten sposób, jak dużo przybywa nowych roślin i jaki jest ich skład chemiczny.
– Badaliśmy nie tylko to, ile nowej biomasy roślinnej jest produkowane przy różnych sposobach koszenia, ale także jaki jest skład chemiczny tej biomasy. To ważne, ponieważ rośliny tworzące trawniki są pokarmem dla wielu organizmów – od owadów żerujących na liściach i łodygach po organizmy glebowe rozkładające materię organiczną – wyjaśnia dr Michał Filipiak z Wydziału Biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, współautor publikacji opublikowanej na łamach „Journal of Environmental Management”.
Okazuje się, że im częściej kosiarka szła w ruch, tym więcej w odrastającej trawie było fosforu, potasu, magnezu i sodu. Co poprawia wartość odżywczą roślin.
Jednocześnie badania dowiodły, że w częściej koszonej trawie malało stężenie niklu, chromu, czy trującego ołowiu. Jak wskazali naukowcy - może to ograniczać ilość zanieczyszczeń w pokarmach owadów, które korzystają z zasobów przydrożnych trawników.
Częste koszenie wpływa więc na ekosystem miast.
Wyniki badań nie oznaczają jednak, że częste koszenie jest rozwiązaniem idealnym. Eksperci Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie zwracają uwagę, że rzadsze koszenie sprzyja retencji wody, zmniejsza zużycie energii i pozwala ograniczyć hałas związany z utrzymaniem zieleni.
Odpowiedź na pytanie „kosić czy nie kosić?” nie jest więc jednoznaczna.