Rozpocznijmy od zaskakującej decyzji Donalda Trumpa, który poinformował, że wyśle do Polski dodatkowych 5 tys. żołnierzy. Czym pan tłumaczy tę woltę administracji Stanów Zjednoczonych? Przez ostatnie dni rozmawialiśmy głównie o zatrzymaniu rotacji wojsk amerykańskich w Polsce.
- Tak. Ta decyzja dotyczy wojsk wycofanych z Niemiec. Nie ma potwierdzenia, że przyjedzie oddział przygotowany do wyjazdu do Polski. Raczej chodzi o dyslokację wojsk USA i przesunięcie z Niemiec do Polski. Niestety administracja Donalda Trumpa nas zaskakuje. To nie było konsultowane.
Ale to chyba dobrze?
- Cieszę się, że taka decyzja zapadła. Działania wiceministrów obrony w USA być może przyniosły skutek. Działania prezydenta na pewno też. Współpraca jest. Duże znaczenie mogło mieć też wystąpienie kongresmenów republikańskich, którzy zaatakowali administrację prezydenta Trumpa. Ta decyzja zaskoczyła też Pentagon, ale dobrze, że ona jest. Głosy podnoszą, że to wspólna strategia rządu i obozu pana prezydenta.
Choć widział pan co napisał Donald Trump, że zrobił to w związku z wygraną jego przyjaciela Karola Nawrockiego? Prezydent Nawrocki dziękuje prezydentowi Trumpowi. Premier pogratuluje prezydentowi Nawrockiemu?
- Współpraca w tym zakresie jest. Panowie wiedzą, że są skazani na współpracę dla dobra Polski.
Może tak naprawdę nie było żadnego kryzysu związanego z zatrzymaniem rotacji wojsk amerykańskich?
- Był pewien kryzys przy przekazaniu informacji i brak konsultacji z szefostwem NATO. Tak nie powinno być. Kryzys jest zażegnany. Oby wymiana informacji była lepsza.
Przejdźmy teraz do Krakowa. Referendum oczywiście. Czy Koalicja Obywatelska ma jakiś scenariusz na wypadek powodzenia referendum odwoławczego? Na giełdzie nazwisk jest Monika Piątkowska, Bogdan Klich. Ostatnio Marcin Jędrychowski, szef Szpitala Uniwersyteckiego nawet się pojawił.
- Jesteśmy przekonani, że Aleksander Miszalski jest bardzo dobrym prezydentem i on zostanie na stanowisku. Prezydent nie został oskarżony o korupcję, nikogo nie molestował, nie jechał po pijanemu. Duże zadłużenie miasta? To odziedziczone po poprzednim prezydencie. Nie ma przesłanek, żeby odwołać prezydenta Miszalskiego.
Mówi pan tak, ale tymczasem Koalicja Obywatelska poważnie podchodzi do tego problemu z referendum. Badania pokazują, że wszystko jest możliwe tak naprawdę.
- Jesteśmy przygotowani na to, że PiS i Konfederacja będą atakowały KO. Akurat była kumulacja pewnych mało popularnych decyzji w Krakowie. Wykorzystano to do akcji referendalnej. Oby wszystko się skończyło jak w wielu innych miastach, że referendum będzie nieaktualne. Jestem przekonany, że Aleksander Miszalski będzie mógł dokończyć to, co zaczął. Rozliczenie powinno być po pięciu latach. Jak mieszkańcy uznają, że działał źle, mogą go nie wybrać na drugą kadencję.
Co zmienia faktu, że poważnie państwo podchodzą do tego, co się dzieje? To nie jest taka sytuacja jak w innych miastach. Tutaj emocje są inne.
- Emocje są bardzo duże. Aleksander Miszalski niewielką przewagą wygrał wybory. Musimy to brać pod uwagę. Dopóki piłka w grze, nie kombinujemy, kto powinien zastąpić. Uważamy, że Aleksander Miszalski zostanie na stanowisku.
Gdyby jednak do tego doszło, to pan by rekomendował kogoś z partii, z Koalicji Obywatelskiej, czy jednak spoza środowisk politycznych?
- Prawie dwa miesiące by były na działania komisarza. To teoretyczne rozważania. Dwa miesiące to ten czas, kiedy można zrobić badania i określić najlepszego kandydata. Ci, którzy atakują prezydenta Miszalskiego, nie mają nic do zaproponowania. Skąd wezmą pieniądze na spłatę zobowiązań? Jak ma wyglądać Plan Ogólny? Nie ma pozytywnego przekazu. Ciągle jest tylko krytyka za wielkie pieniądze. To kosztuje miliony złotych. Kto przekazał pieniądze? Nie dajmy się nabrać na to, żeby sprywatyzować Kraków.
Udane referendum wywołałoby dynamikę, która pociągnęłaby inne miasta? Mówi się o referendum w Poznaniu, we Wrocławiu...
- Oczywiście. To, że te referenda poprzednie zakończyły się porażką wnioskodawców. Może to ostudzi emocje, jeśli Aleksander Miszalski ostanie się na stanowisku.
W pana ocenie odpowiedzialny był bojkot Koalicji Obywatelskiej i Lewicy wczorajszej najzwyczajniejszej sesji Rady Miasta? Miała ona się zająć między innymi Planem Ogólnym?
- To była ustawka. Było widać, że na dwa dni przed referendum chciano zlinczować zarząd miasta i prezydenta. To się nie udało i dobrze. Dyskusja merytoryczna powinna być po referendum. Wtedy można przedstawić pomysły. Nocna ustawka nie powinna decydować, jak zaatakować prezydenta. To, że radni KO i Lewicy nie wzięli w tym udziału, to bardzo dobra decyzja.
Rozumiem, że odpowiedzią ma być ta sesja z tymi samymi punktami zwołana w przyszłym tygodniu?
- Tak. W środę ma być omawiane przygotowanie do Planu Ogólnego. Będzie szeroka debata całodniowa. Dobrze się stało.
Mimo wszystko nie uważa pan, że skoro władze Krakowa nie pokazują tego dokumentu, mówię o Planie Ogólnym, to mieszkańcy mają prawo podejrzewać, że coś może być nie tak?
- Nie. Wiadomo, że pierwsze konsultacje są w wydziałach. One przekazują swoje propozycje. Jak dojdzie do konsensusu i będzie skonsultowany wewnętrznie Plan Ogólny, będzie prezentacja dla mieszkańców. To naturalne. Nie można wybiórczo pokazywać, czego chcą dane wydziały. Plan musi być zaakceptowany przez prezydenta i merytoryczne wydziały.
Na przyszły tydzień manifestacje w Warszawie planują środowiska akademickie. Chodzi przede wszystkim o niedostateczne finansowanie nauki, z czym zgadza się choćby minister Kulasek. Najłatwiej zaoszczędzić na nauce, bo naukowcy nie wyjdą palić opon?
- Mamy tę świadomość. Na badania i rozwój Polska wydaje 1% PKB. Średnia unijna to 3%. Nie liczę nauki i szkolnictwa wyższego. Tam to 3-4%. Badania i rozwój to bolączka. W tym roku w budżecie najważniejsza jest obronność. W przyszłym roku powinniśmy podnieść średnią na naukę. To zdecyduje o naszych najbliższych latach.
Naukowcy wyliczają, że 1 euro zainwestowane w badania i rozwój, w naukę w ogóle, to jest 11 euro potem w PKB. Dzisiaj wydajemy mniej w stosunku do PKB niż 20 lat temu. No to coś jest nie tak.
- To prawda. Trzeba coś z tym zrobić. Czas się powoli jednak kończy. Gratuluję Krystynie Zachwatowicz zostania honorową obywatelką miasta Krakowa. W komentarzu do sytuacji w Krakowie powiedziała – „olejcie to referendum”.
Nie są to zbyt parlamentarne słowa na antenie publicznego Radia.
- Tak, ale jak na osobę 96-letnią, są współczesne. Podpisuję się. Jest ładna pogoda, dajmy sobie czas na odpoczynek.