- ZNP domaga się zmian w szkołach po ostatnich tragicznych wydarzeniach. Związkowcy apelują do rządu o jednolite procedury bezpieczeństwa, skuteczne systemy alarmowania i lepszą współpracę z policją.
- "Dorośli abdykowali z roli rodzica" – mówił w Radiu Kraków Arkadiusz Boroń, prezes małopolskiego ZNP. Jego zdaniem problem przemocy w szkołach wynika z szerszego kryzysu społecznego i wychowawczego.
- Nauczyciele mają ograniczone możliwości reagowania na zagrożenia. Nie mogą samodzielnie przeszukiwać plecaków uczniów, nawet jeśli podejrzewają, że znajdują się w nich niebezpieczne przedmioty.
- Same zabezpieczenia nie wystarczą, by powstrzymać przemoc. Boroń wskazuje na konieczność odbudowy współpracy rodziców z nauczycielami, ograniczenia wychowawczego wpływu mediów społecznościowych oraz zapewnienia uczniom realnej pomocy psychologicznej.
- A
- A
- A
ZNP domaga się zmian po tragicznych wydarzeniach w szkołach. „Szkoła musi być azylem”
ZNP domaga się pilnych zmian w polskich szkołach po ostatnich tragicznych wydarzeniach, ale ostrzega, że nowe zabezpieczenia nie wystarczą, by powstrzymać przemoc. – Dorośli abdykowali z roli rodzica – mówi w Radiu Kraków Arkadiusz Boroń, prezes małopolskiego ZNP, wskazując na kryzys wychowania i rosnący wpływ mediów społecznościowych na młodzież. Związkowcy chcą jednolitych procedur bezpieczeństwa i skutecznych systemów alarmowania, a Boroń podkreśla, że bez współpracy rodziców z nauczycielami szkoły nie staną się bezpieczniejsze.„Poniosła śmierć na posterunku”. Tragedia, która wstrząsnęła nauczycielami
Rozmowa o bezpieczeństwie w polskich szkołach rozpoczęła się od wspomnienia 37-letniej Darii, pracownicy szkoły, która zginęła po wtargnięciu do placówki byłego ucznia. W dniu rozmowy odbywał się jej pogrzeb.
Arkadiusz Boroń rozpoczął wywiad od złożenia kondolencji rodzinie zmarłej w imieniu Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Chciałbym w imieniu Związku Nauczycielstwa Polskiego złożyć wyrazy współczucia i kondolencje dla rodziny pani Darii, która poniosła śmierć na posterunku. Brzmi to niemal, jakbyśmy mówili o funkcjonariuszu policji czy wojska
– powiedział.
Jak podkreślił, kobieta zginęła w miejscu, w którym wykonywała swoją codzienną pracę. Tragedię określił jako nową, czarną kartę w historii polskiej edukacji.
Wydarzenia ostatnich dni postawiły przed szkołami pytania, na które trudno znaleźć proste odpowiedzi. Jak chronić uczniów i pracowników? Czy placówki powinny być bardziej zamknięte? Jak reagować na groźby? I wreszcie – gdzie przebiega granica między konieczną ostrożnością a atmosferą strachu?
„Myśmy się uczniów do tej pory nie bali”. Co zmieniło się w szkołach?
Czy nauczyciele boją się dziś swoich uczniów? Zdaniem szefa małopolskiego ZNP nie był to dotychczas powszechny problem.
Takich sytuacji raczej nie było do tej pory, że nauczyciele obawiali się reakcji ucznia. Bardziej chyba obawiali się reakcji rodziców. Bądźmy szczerzy
– przyznał Boroń.
Jak tłumaczył, nauczyciele częściej mierzyli się z nadmiernie emocjonalnymi, a niekiedy agresywnymi reakcjami dorosłych niż z obawą przed fizycznym atakiem ze strony ucznia.
Nie mam tu ani dobrej odpowiedzi, ani dobrej recepty na sytuację, która ma miejsce w polskich szkołach, bo jest ona dość zaskakująca również dla nauczycieli. Myśmy się uczniów do tej pory nie bali
– powiedział.
Po ostatnich wydarzeniach szczególnie wyraźnie widać natomiast niepokój rodziców. Jak relacjonował gość Radia Kraków, zgłaszane są sytuacje, które wcześniej mogły zostać potraktowane jako zwykłe konflikty rówieśnicze. Dziś nawet niepokojące słowa wypowiedziane przez jednego ucznia do drugiego bywają natychmiast przekazywane policji.
To zmiana, która pokazuje, jak silnie poczucie bezpieczeństwa zależy od społecznej atmosfery. Incydent, który jeszcze niedawno zostałby rozwiązany rozmową wychowawczą, obecnie może uruchomić interwencję służb. Jednocześnie lekceważenie rzeczywistych sygnałów zagrożenia byłoby niebezpieczne.
Zdaniem Boronia rodzice zaczęli również zwracać uwagę na dostępność budynków szkolnych dla osób z zewnątrz. Dotychczas zdarzało się, że do placówek bez większych przeszkód wchodzili ich absolwenci. Po tragedii z udziałem byłego ucznia takie praktyki wymagają ponownego przemyślenia.
Nóż w plecaku ucznia. Co może zrobić nauczyciel?
Jednym z najważniejszych tematów rozmowy były ograniczone uprawnienia nauczycieli w sytuacjach, gdy pojawia się podejrzenie, że uczeń przyniósł do szkoły niebezpieczne narzędzie.
Arkadiusz Boroń podkreślił, że nauczyciel nie ma uprawnień do samodzielnego przeszukania plecaka ucznia.
Nawet jeżeli ma podejrzenie, że [...] inny uczeń powiedział, że ten i ten powiedział mi, że ma w plecaku nóż, to może tylko obserwować i reagować w momencie, kiedy uczeń tym nożem będzie się chciał posługiwać
– mówił, opisując problem z perspektywy nauczycieli.
Zwrócił również uwagę, że nauczyciele nie mają swobody odbierania uczniom telefonów czy przeprowadzania kontroli osobistych.
Z drugiej strony – jak argumentował – wzywanie policji przy każdym podejrzeniu mogłoby sparaliżować pracę służb. Problem jest więc znacznie bardziej skomplikowany niż samo przyznanie pedagogom dodatkowych uprawnień.
Boroń przypomniał, że niebezpieczne przedmioty trafiały do szkół również wcześniej. Uczniowie mogli przynosić je z różnych powodów, choćby po to, by zaimponować rówieśnikom. Obecne działania policji, jego zdaniem, pozwoliły jedynie zobaczyć skalę zjawiska, które nie pojawiło się nagle.
My mamy ogromny problem społeczny. To nie jest problem szkół. To jest bardziej problem nas wszystkich
– podkreślił.
ZNP chce zmian. Jednolite procedury, systemy alarmowania i współpraca z policją
Związek Nauczycielstwa Polskiego skierował do Ministerstwa Edukacji postulaty dotyczące poprawy bezpieczeństwa w placówkach oświatowych.
Wśród propozycji znalazły się jednolite procedury reagowania na zagrożenia, systemy wczesnego ostrzegania, skuteczne alarmowanie wewnątrz szkół oraz stała współpraca placówek z policją.
Boroń przekonywał, że nie można pozostawiać dyrektorów i nauczycieli samych z obowiązkiem projektowania zabezpieczeń.
Proszę mi powiedzieć, który dyrektor albo nauczyciel jest specjalistą w zakresie systemu alarmowania, tworzenia obrony? [...] To nie jest zadanie szkoły. Zadaniem szkoły jest uczenie
– argumentował.
Wskazał na duże różnice między poszczególnymi placówkami. W jednym przedszkolu rodzice mogą swobodnie wchodzić do środka, w innym dostęp kontrolowany jest za pomocą kodów. Podobne rozbieżności występują w szkołach.
Według prezesa małopolskiego ZNP potrzebne jest ujednolicenie zasad, tak aby poziom bezpieczeństwa nie zależał wyłącznie od pomysłowości dyrektora, lokalnych możliwości czy przyjętych zwyczajów.
Nie oznacza to jednak poparcia dla zamieniania placówek edukacyjnych w silnie strzeżone obiekty.
Nie chodzi o to, żebyśmy mieli szkoły rodem z amerykańskiego horroru. To nie chodzi o to, żeby wszędzie siedzieli ochroniarze, policjanci
– zaznaczył.
„Szkoła jest azylem”. Dlaczego same zabezpieczenia nie wystarczą?
Choć ZNP postuluje zmiany organizacyjne i prawne, Arkadiusz Boroń podkreśla, że nie rozwiążą one najważniejszego problemu.
My tego nie załatwimy, zmieniając tylko prawo oświatowe. Nawet jeżeli nauczyciel będzie miał prawo rewidować plecak, odbierać komórki [...] to nie zmieni sytuacji
– przekonywał.
Jego zdaniem szkoła powinna przede wszystkim odzyskać rolę miejsca, w którym dzieci czują się bezpieczne, a nauczyciele i rodzice potrafią wspólnie reagować na pojawiające się problemy.
Musimy doprowadzić do sytuacji z powrotem takiej, że szkoła jest azylem, szkoła jest miejscem bezpiecznym, a to wymaga współpracy rodziców i nauczycieli
– powiedział.
Jednocześnie przestrzegał przed tworzeniem wrażenia, że każda szkoła stała się miejscem zagrożenia.
Codziennie do szkoły przychodzą miliony dzieci i bezpiecznie wracają do domu
– przypomniał.
To ważne rozróżnienie. Nagłośnione akty przemocy wymagają zdecydowanej reakcji, ale nie powinny prowadzić do przekonania, że całe szkolnictwo przestało być bezpieczne. Zdaniem Boronia należy szukać rozwiązań, które zwiększą ochronę uczniów, nie niszcząc przy tym atmosfery zaufania.
Psycholog zamiast pomagać dzieciom, wypełnia dokumenty. „Tworzymy papierową fikcję”
W rozmowie pojawił się również problem, który nie jest nowy, ale w obliczu ostatnich wydarzeń nabiera szczególnego znaczenia: biurokratyzacja pomocy psychologiczno-pedagogicznej.
Arkadiusz Boroń przyniósł do studia list otrzymany od pedagoga. Jego autor alarmuje, że coraz większa część czasu pracy specjalistów w szkołach pochłaniana jest przez dokumentowanie działań, zamiast bezpośredniej pomocy uczniom.
Rzeczywistość szkolna wygląda jednak zupełnie inaczej. Zamiast realnej pomocy tworzymy papierową fikcję. Moja codzienna praca została zredukowana do podwójnej dokumentacji, niekończącej się buchalterii wsparcia, biurokratycznej tarczy obronnej
– cytował Boroń fragment listu.
Szef małopolskiego ZNP zauważył, że w szkołach pracuje już wielu pedagogów i psychologów. Problem polega jednak na tym, jak wykorzystywany jest ich czas.
Pewne rzeczy możemy załatwić od zaraz. Pedagog, psycholog ma pracować z dziećmi, a nie tworzyć papiery przez połowę swojej pracy
– podkreślił.
To jeden z najbardziej konkretnych postulatów, jakie padły podczas rozmowy. Nie wymaga budowania nowych zabezpieczeń ani wprowadzania kolejnych kontroli. Chodzi o to, by specjaliści mogli poświęcić więcej uwagi dzieciom, rozpoznawać ich problemy i reagować, zanim sytuacja przerodzi się w kryzys.
„Dorośli abdykowali z roli rodzica”. Mocne słowa o wychowaniu
Boroń nie ogranicza odpowiedzialności za bezpieczeństwo uczniów do państwa i nauczycieli. W jego ocenie jednym z najpoważniejszych problemów jest osłabienie wychowawczej roli dorosłych.
Dorośli abdykowali z roli rodzica
– stwierdził, zastrzegając po chwili, że chodzi o wielu dorosłych, a nie o wszystkich.
Prezes małopolskiego ZNP wskazał, że przez lata zmieniał się sposób postrzegania szkoły i nauczyciela. Coraz częściej pedagog miał być traktowany przede wszystkim jako osoba świadcząca usługę edukacyjną, a nie wychowawca współodpowiedzialny za rozwój młodego człowieka.
Ja pamiętam, jak zaczęto mówić trzydzieści lat temu, że my jesteśmy tylko dostawcami usług edukacyjnych. Nam to gdzieś zgrzytało, nam się to już nie podobało wtedy
– wspominał.
Jak tłumaczył, w takim podejściu nauczyciel miał odpowiadać za przekazanie wiedzy z matematyki czy fizyki, natomiast wychowanie pozostawało poza jego zadaniami.
To są błędy z przeszłości. Nauczyciel zawsze jest wychowawcą
– zaznaczył.
Boroń zwrócił również uwagę na wieloletnie konflikty wokół edukacji i społeczny stosunek do nauczycieli. Przypomniał między innymi falę krytyki, z jaką spotkali się pedagodzy uczestniczący w strajku w 2019 roku.
Nie wskazywał jednej przyczyny obecnych problemów. Przeciwnie – przekonywał, że przez lata nawarstwiło się wiele zjawisk, które dziś utrudniają współpracę szkoły z rodziną.
Jego zdaniem konieczne jest przywrócenie nauczycielom autorytetu wychowawczego, ale bez odbierania rodzicom odpowiedzialności za własne dzieci.
Telefony, media społecznościowe i sztuczna inteligencja. Kto wychowuje młodzież?
Szczególnie mocno wybrzmiał w rozmowie wątek uzależnienia młodych ludzi od telefonów i mediów społecznościowych.
Arkadiusz Boroń opisał sytuację obserwowaną przed szkołami, w których ograniczono korzystanie z telefonów.
Starsze klasy wchodzą do szkoły minutę przed ósmą, bo do ostatniej chwili korzystają z komórek, bo mogą. Stoją przed szkołą, nie wchodzą do szkoły
– relacjonował.
W jego ocenie pokazuje to, jak silną pozycję w codziennym życiu uczniów zajmują media społecznościowe.
Nie może być tak, że internet nam wychowuje dzieci
– podkreślił.
Zwrócił uwagę również na rolę algorytmów i sztucznej inteligencji, które mogą podsuwać młodym ludziom rozmaite treści i wzorce zachowań.
Nie chodzi jednak wyłącznie o czas spędzany przed ekranem. Istotne jest również to, z jakimi treściami spotykają się dzieci, jak je interpretują i czy mają z kim o nich rozmawiać.
W ocenie Boronia żaden administracyjny zakaz nie zastąpi obecności dorosłych, zainteresowania życiem młodego człowieka i współpracy rodziców ze szkołą.
Jeżeli nie będziemy mieli mądrych wychowawców w szkołach i jeżeli nie będziemy mieli dobrej współpracy między rodzicami a nauczycielami, to [...] tego się nie da załatwić nakazami administracyjnymi
– przekonywał.
Przypomniał również, że nawet w krajach, w których stosuje się daleko idące środki bezpieczeństwa, takie jak bramki wykrywające metal, nie udaje się całkowicie zapobiec tragediom.
Czy rząd odpowie na apel ZNP? „Na razie nie ma odpowiedzi”
Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się od władz rozwiązań, które pozwolą szkołom skuteczniej zapobiegać zagrożeniom i reagować w sytuacjach kryzysowych.
W opublikowanym apelu związek postuluje między innymi doprecyzowanie przepisów dotyczących kontroli uczniów, zapewnienie środków na dodatkową ochronę, szkolenia pracowników oraz zwiększenie dostępności pomocy psychologicznej i psychiatrycznej. ZNP chce również powołania zespołu z udziałem przedstawicieli resortów, służb i organizacji nauczycielskich, który przygotowałby rozwiązania prawne i organizacyjne.
Zapytany w Radiu Kraków o odpowiedź rządu Arkadiusz Boroń przyznał, że do czasu rozmowy taka odpowiedź jeszcze nie nadeszła.
Na razie nie ma. Ja myślę, że pani minister teraz chyba działa jakoś doraźnie i być może taka odpowiedź nadejdzie
– mówił.
Zastrzegł jednak, że nawet najlepsze działania ministerstwa nie wystarczą, jeżeli zabraknie szerszego porozumienia społecznego.
Najwyższa pora, żebyśmy zaczęli planować politykę edukacyjną na dłużej niż na jedną kadencję
– podkreślił.
Wyraził nadzieję, że ostatnie tragedie skłonią polityków do ograniczenia sporów dotyczących edukacji i rozpoczęcia długofalowej współpracy.
Jego zdaniem szkoła potrzebuje stabilności, a nie kolejnych gwałtownych zmian uzależnionych od aktualnej sytuacji politycznej.
Coraz mniej dzieci, coraz więcej wyzwań. Co dalej z polską edukacją?
Boroń zwrócił uwagę także na problem demografii. W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, co w kolejnych latach będzie zmieniało funkcjonowanie placówek edukacyjnych.
Jednocześnie – jak przewiduje – szkoły mogą coraz częściej mierzyć się z problemami emocjonalnymi uczniów.
My mamy dramat demograficzny, my tych dzieciaków będziemy mieć coraz mniej. Pewnie będzie ich coraz więcej z różnymi problemami emocjonalnymi
– mówił.
Jego zdaniem właśnie dlatego trzeba już teraz zastanowić się, jak najlepiej zaopiekować się młodym pokoleniem.
Podkreślał, że niezbędna jest współpraca rodziców, nauczycieli, dyrekcji szkół i samorządów, wspieranych przez Ministerstwo Edukacji.
Nie wystarczy bowiem zadbać o bezpieczeństwo fizyczne uczniów. Równie ważne jest tworzenie warunków, w których dzieci będą mogły rozwijać się emocjonalnie, budować relacje i zdobywać wiedzę.
Dzień Edukacji Narodowej w cieniu tragedii. Co z protestami nauczycieli?
Tegoroczny Dzień Edukacji Narodowej przypada w szczególnych okolicznościach. Zamiast rozmów wyłącznie o osiągnięciach uczniów, pracy pedagogów i przyszłości oświaty, na pierwszy plan wysunęło się bezpieczeństwo.
Myślę, że jednak bezpieczeństwo wyszło na pierwszy plan, bo wielu nauczycieli jest wstrząśniętych. Nie spodziewali się tego
– przyznał Boroń.
Nie oznacza to jednak, że zniknęły pozostałe problemy polskiej edukacji. Związek Nauczycielstwa Polskiego nadal zamierza zabiegać o poprawę warunków materialnych pracowników oświaty.
Protesty będą się toczyć oczywiście o te warunki materialne. Miejmy nadzieję, że będą te problemy rozwiązywane stopniowo w dialogu
– zaznaczył.
Prezes małopolskiego ZNP odniósł się również do jakości kształcenia. Przywołał rozmowy prowadzone podczas spotkania międzynarodowych organizacji nauczycielskich w Brukseli oraz dane dotyczące umiejętności piętnastolatków.
Jak relacjonował, usłyszał tam, że Polska na tle innych krajów europejskich osiąga relatywnie dobre wyniki, choć również mierzy się z problemem analfabetyzmu funkcjonalnego.
My mamy też problem z jakością edukacji, a on się skądś bierze. [...] U nas są lepsze wyniki, więc mamy jeszcze dobrą edukację
– oceniał.
Było to jednak, jak sam przyznał, gorzkie pocieszenie. Nawet jeżeli polscy uczniowie radzą sobie lepiej niż ich rówieśnicy w części innych państw, nie oznacza to, że można zrezygnować z poprawy systemu.
Szkoła nie może stać się twierdzą. Musi pozostać miejscem zaufania
Z rozmowy z Arkadiuszem Boroniem wyłania się obraz edukacji stojącej przed trudnym wyborem. Z jednej strony konieczne są skuteczniejsze procedury, lepsza kontrola dostępu do budynków i przygotowanie na sytuacje kryzysowe. Z drugiej – szkoła nie może utracić swojego podstawowego charakteru.
Nie jest przecież ani posterunkiem policji, ani zamkniętym obiektem, w którym każdy uczeń staje się potencjalnym zagrożeniem.
Bezpieczeństwo oznacza nie tylko ochronę przed przemocą, ale również poczucie przynależności, zaufanie do dorosłych, możliwość uzyskania pomocy i przekonanie, że niepokojące sygnały zostaną potraktowane poważnie.
Boroń wielokrotnie wracał do myśli, że szkoła nie poradzi sobie sama. Potrzebuje wsparcia państwa, ale też rodziców, którzy nie przerzucą całej odpowiedzialności za wychowanie na nauczycieli.
W przeddzień Dnia Edukacji Narodowej szef małopolskiego ZNP skierował życzenia nie tylko do pedagogów, lecz także do uczniów, rodziców oraz pracowników administracji i obsługi.
Najlepsze życzenia dla uczniów, rodziców, całej społeczności szkolnej, nauczycieli, pracowników administracji i obsługi. Niech to będzie dobry, bezpieczny rok
– powiedział.
W kontekście ostatnich wydarzeń te słowa brzmią inaczej niż tradycyjne życzenia składane z okazji nauczycielskiego święta. Są przede wszystkim wyrazem nadziei, że szkoła pozostanie miejscem, do którego dzieci i dorośli mogą przychodzić bez strachu. I że o jej bezpieczeństwie będziemy pamiętać nie tylko wtedy, gdy dochodzi do tragedii.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
12:57
Mieszkanie na Starym Podgórzu – poznaj zalety lokalizacji i ofertę mieszkań w inwestycji z portfolio marki Megapolis
-
12:49
Czy myślenie ma przyszłość? Spotkanie z nominowanymi do Nagrody Znaku i Hestii im. ks. Józefa Tischnera w kat. I: za książkę lub cykl publikacji
-
12:24
Kto pokieruje krakowskim Centrum Muzyki? Prezydent elekt chce nowych rozmów
-
12:06
Spór o miejską kasę w Limanowej. Byli włodarze grożą obecnej burmistrz sądem
-
11:30
W Pławach znaleziono pocisk artyleryjski. Zajęli się nimi saperzy
-
11:28
ZNP domaga się zmian po tragicznych wydarzeniach w szkołach. „Szkoła musi być azylem”
-
11:22
Nie daj się, Pinku! Jak rozmawiać z dziećmi o hejcie i przemocy rówieśniczej
-
11:08
Kogo nie widzimy, choć jest tuż obok? O niewidzialności w literaturze
-
11:07
PSL chce zniesienia dwukadencyjności w samorządach. Motyka: Mamy poparcie Koalicji Obywatelskiej
-
09:52
Dramat, który znają wszyscy! Niebawem podwójna premiera II części "Dziadów"
-
09:38
Pożyczyła od kolegi z pracy 114 tysięcy złotych. Nie oddała ani złotówki
-
09:24
Podwójna premiera „Dziadów”: w Narodowym Starym Teatrze i Radiu Kraków. Ze specjalnym udziałem Krzysztofa Globisza i Anny Dymnej
-
09:19
Ukraińskie drony uciszyły rosyjskie trolle? Internet uwierzył w piękną bajkę
-
08:15
Minister Energii Miłosz Motyka: Interwencja rządu na rynku paliw będzie kontynuowana
-
07:59
Drogowcy zamknęli wyjazd na drogę krajową nr 75 używany od stu lat. "Nigdy nie powinien funkcjonować"
-
07:38
Kraków usuwa azbest za darmo. Rusza nabór wniosków
-
07:05
Co zrobić, gdy zawyją syreny? W Krakowie ruszają bezpłatne szkolenia na wypadek kryzysu
-
15:05
Najważniejsza jest diagnoza
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 17 - Szpital MSWiA. Leczenie na służbie