Posłuchaj materiału Bartłomieja Maziarza
Zamknięty wjazd i zjazd z drogi krajowej numer 75 do części domow w Gnojniku budowali mieszkańcy. Najpierw była to ubita droga, później kamienista, a w 1998 roku - z pomocą samych drogowców - na mostku łączącym drogę lokalną z Sądeczanką położony został asfalt.
- Drogowcy dali nam materiał, beton, zalewaliśmy tu, naprawialiśmy ten wyjazd. Ta droga, odkąd tu starsi mieszkańcy są, zawsze była i ten przejazd był. Zablokowali nam nie informując nikogo, nie wstawili znaku, że jest zakaz skrętu w lewo na ten zjazd. O mało co tu już dwoje się nie rozbiło. Mój szwagier nie wiedział, że jest zamknięte i ledwie przed tą barierką wyhamował - mówią okoliczni mieszkańcy.
Drogowcy zamknęli zjazd, bo ich zdaniem funkcjonował on niezgodnie z przepisami.
- W Gnojniku na drodze krajowej nr 75 funkcjonował dotychczas jako skrzyżowanie zjazd na prywatną działkę. Na prywatnych działkach nie może być skrzyżowań, dlatego też po weryfikacji struktury właścicielskiej nieruchomości w tym terenie, podjęliśmy decyzję o zamknięciu tego zjazdu. Dodatkowo 140 metrów dalej jest inne skrzyżowanie, które zapewnia pełną obsługę przyległych nieruchomości. Trzeba pamiętać o tym, że na drodze krajowej skrzyżowania nie mogą być zbyt blisko siebie położone - podkreśla Kacper Michna z krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Mieszkańcy Gnojnika boją się jednak korzystać z położonego niedaleko skrzyżowania, bo jest położone przy zjeździe z górki, z której kierowcy zjeżdżają jeszcze po łuku. Mieszkańcy obawiają się, że ciężarówka kiedyś nie wyhamuje i w nich uderzy, kiedy będą próbowali wyjechać lub zjechać ze skrzyżowania z Sądeczanką.
- Tam nie widać z góry. Tam tak pędzą samochody, że to jest niesamowite. Po prostu my się boimy tu skręcać. Z góry jadą rozpędzone samochody, tiry, a z dołu są rozpędzone od Brzeska, Gnojnika znowu samochody. Trąbią na nas, że my tu skręcamy i to stwarza naprawdę duże niebezpieczeństwo dla nas - mówią.
Argumenty mieszkańców Gnojnika podczas spotkania poparli policjanci z Brzeska, którzy także uważają, że zamknięty zjazd i wyjazd był bezpieczniejszy.
Zmiany na drogach krajowych opiniuje jednak Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie. Wójt Gnojnika Leszek Ząbkowski podkreśla, że od dwóch lat przekonywał Generalną Dyrekcję, żeby nie zamykała zjazdu na drogę lokalną. Negatywnie opiniował także wysłany w maju zamiar zamknięcia przejazdu. Podobnie jak mieszkańcy, Urząd Gminy nie został o tym poinformowany.
- Od razu w tym samym dniu wystosowaliśmy pismo, że kategorycznie się z tym nie zgadzamy i żądamy odtworzenia tego wjazdu dla zachowania bezpieczeństwa ruchu. Na tym zamkniętym zjeździe było o wiele bezpieczniej z tego względu, że jest bardzo duża widoczność - podkreśla Ząbkowski.
Mieszkańcy Gnojnika uczciwie przyznają, że wykonany i użytkowany przez nich od 100 lat wyjazd i zjazd na Sądeczankę też nie należał na najbezpieczniejszych w kraju, bo jest tam długa prosta, samochody się rozpędzają i też czasem było ryzyko skrętu w lewo do ich domów. Jak jednak podkreślają, tam wystarczyło zakazać wyprzedzania i podtrzymują, że to dużo bezpieczniejsze skrzyżowanie od tego, które im zostawiono. GDDKiA była jednakgłucha na te argumenty.
Drogowcy przyznają, że w miejscu zamkniętego skrzyżowania nie było poważnych wypadków. Podkreślają jednak, że dochodziło tam do kolizji i stłuczek.