Chcielibyśmy powiedzieć, że rosyjskie trolle spakowały manatki i poszły na zasłużony urlop bezalkoholowy, ale niestety rzeczywistość jest o wiele bardziej prozaiczna. Zacznijmy od hitu ostatnich dni. Ukraińskie drony rzeczywiście uderzyły w serwery Yandexu, czyli rosyjskiego Google'a. W sieci od razu pojawiły się wykresy z Cloudflare radar, pokazujące spadek ruchu zapytań do zera.
Tu internauci połączyli kropki, ale zupełnie nie te co trzeba. W świecie technologii bot botowi absolutnie nie jest równy. Według analityków z projektu Emocje w Sieci i Niebezpiecznika, te dane dotyczyły wprawdzie botów, ale tych niewinnych, indeksujących strony. To tak jakby spalić hurtownię papieru toaletowego i ogłosić, że w całym kraju skończyły się książki o filozofii.
Pojawiły się też doniesienia o spadku zaangażowania kont zrzeszonych wokół niemieckiej partii AfD. Czy to oznacza, że machina propagandowa mimo wszystko w jakiś sposób się zacięła? Tu pojawia się ciekawy wątek, bo eksperci z Niebezpiecznika słusznie zauważyli, że jeśli trolle na chwilę zwolniły tempo, mogło to mieć związek z awarią systemów płatności Yandex Pay. Mówiąc po ludzku, jak przestali płacić za klikanie, to i trolle zeszły z posterunku. To jednak na razie tylko luźne hipotezy.
Na deser mamy drugi wykres, którego źródła nie zna absolutnie nikt, za to udostępniają go ważni politycy. Wykres opublikowano 11 października, a dane na nim sięgały aż do 15 października. Czysty powiew podróży w czasie. Wielu badaczy zajmujących się dezinformacją wprost podejrzewa, że grafikę wypluła sztuczna inteligencja, bo odstępy między liniami rozjechały się jak stare sanki na lodzie.
Dlaczego te fałszywe, optymistyczne wykresy powinny nas w ogóle obchodzić? Co jest w nich takiego niebezpiecznego? Otóż budują one fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Ktoś zobaczy taki wykres i pomyśli, że skoro rosyjskie boty zniknęły, to ten szkodliwy post w komentarzach musi być szczery jak łza. Wtedy połknie dezinformacyjny haczyk bez popijania.
Podsumowując, rosyjska machina troli ma się świetnie, a my - zamiast wierzyć w wirusowe wykresy znikąd - włączmy zdrowy rozsądek i podwójną weryfikację. W Radiu Kraków czyścimy internet z fejkowych paprochów codziennie.