Dziś krótki wykład z fizyki. Mówimy o tak zwanych smugach kondensacyjnych. To, co widzimy, to nie żadna tajna chemia, ale po prostu woda. Dokładnie kryształki lodu. Jak w zimie, gdy idziemy i z ust wydobywa nam się para, w wielkim skrócie to jest to samo, tylko że na wysokościach przelotowych, gdzie jest piekielnie zimno i wilgotno.
Samolot ma silnik odrzutowy, który emituje bardzo gorące spaliny. Kiedy te gorące gazy spotykają się z powietrzem na wysokości 8-12 km, gdzie temperatura spada do minus 40-50 stopni Celsjusza, dzieje się magia fizyki. Para wodna, która jest w spalinach, momentalnie się skrapla na maleńkich cząstkach sadzy i zamarza, tworząc te białe, widoczne kryształki lodu.
Dlaczego czasem smuga znika po 30 sekundach, a czasem wisi na niebie godzinami i rozlewa się na pół horyzontu? To zależy od pogody. Jeśli powietrze jest suche, smuga szybko odparowuje i już jej nie ma. Jeśli jest bardzo wilgotno, kryształki lodu utrzymują się, rosną i zmieniają się w pierzaste chmury.
Więcej podcastów z cyklu Prawda czy fake
Tu jest haczyk dla zwolenników spisków. Widzą te długo utrzymujące się smugi i mówią, że to musi być trucizna. Zwykła para by przecież zniknęła.
Naukowcy z NASA oraz Światowej Organizacji Meteorologicznej od lat mówią to samo. To jest normalny fizyczny proces. Zresztą pomyślmy logicznie. Gdyby to był tajny, globalny program oprysków, potrzebowalibyśmy tysięcy ludzi - pilotów, mechaników, logistyków, techników. Wszyscy musieliby trzymać buzię na kłódkę przez lata. Jak mówi słynne prawo Murphy'ego, sekret z udziałem trzech osób nie jest sekretem. Z udziałem tysięcy jest to niemożliwe.
Co ciekawe, smugi rzeczywiście mają wpływ na klimat, ale nie dlatego, że ktoś coś knuje, tylko kryształki lodu mogą zatrzymywać ciepło i delikatnie podgrzewać atmosferę. Dlatego trwają badania nad paliwem czy trasami lotów, żeby ten efekt ograniczyć.
Podsumowując, jest to fajna opowieść dla miłośników teorii spiskowych, ale prawda jest taka, że patrzymy po prostu na lodowe chmurki rysowane przez odrzutowce. Nic więcej.