- Wszystkie przenoszone osobniki są liczone. Mieliśmy okres, kiedy tych płazów było tam w granicach 3,5-4 tysiące, przenoszonych w trakcie jednej takiej akcji. Natomiast w ostatnich latach mamy spadek do około 2 tysięcy. W tym roku jeszcze nie mamy takiego ostatecznego podsumowania, ale na pewno 2 tysięcy nie będziemy mieli. Liczymy, że będzie ponad tysiąc - mówi Bogusław Kozik z Pienińskiego Parku Narodowego.
W tym roku pogoda nie sprzyja ropuszym godom, bo wiosna jest wyjątkowo chłodna i sucha. Na ochronę szlaku migracyjnego płazów w latach 2025-2027 Pieniński Park Narodowy otrzymał 53 tys. złotych unijnego dofinansowania. Jego pracownicy troszczę się o ropuchy już od wielu lat. Pierwsza akcja przenoszenia ich przez ruchliwą drogę odbyła się w 1997 roku.
Ropucha szara jest ważną częścią ekosystemu, żywi się szkodnikami i sama jest pożywieniem dla niektórych gatunków ptaków czy gadów. Bywa nazywana przyjacielem ogrodników, bo potrafi zjadać ogromne ilości owadów i ślimaków.