Posiedzenie Europarlamentu. Fot. PAP/Wiktor Dąbkowski
Czym dziś jest Unia Europejska – wspólnotą wartości czy przede wszystkim źródłem funduszy? Jak rozumieć jej rolę w świecie pełnym napięć i nowych wyzwań? To pytania, które wracają szczególnie często w debacie publicznej.
Rozmowa z Różą Thun, wieloletnią europosłanką i byłą dyrektorką przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, to jedna z audycji przygotowanych w ramach Tematu Tygodnia w Radiu Kraków, w którym przyglądamy się znaczeniu Unii Europejskiej i jej wpływowi na codzienne życie.
Unia to nie tylko pieniądze
Radio Kraków: Niemal całe pani życie zawodowe od lat 90. związane jest z Unią Europejską. To czyni panią idealną rozmówczynią do rozmowy o jej wartościach. Bo Unia to przecież nie tylko pieniądze?
Róża Thun: Nie. I bardzo dobrze, że pan to podnosi na początku, bo szalenie mnie irytuje, gdy mówi się o Unii Europejskiej jak o worku z pieniędzmi, z którego po prostu należy czerpać.
Pojawiało się nawet określenie „wyciskanie Brukselki”.
Właśnie – i niestety to myślenie wciąż funkcjonuje. Tymczasem trzeba pamiętać, że to są nasze wspólne pieniądze – wszystkich podatników europejskich. To jeden z najbardziej namacalnych przykładów solidarności. Jedni wpłacają więcej, inni więcej korzystają – Polska akurat korzysta bardzo dużo – ale w efekcie cały kontynent staje się bardziej zamożny, bezpieczny i lepiej rozwinięty i skomunikowany.
Wspólnota wartości i bezpieczeństwa
Bezpieczeństwo było zresztą jedną z podstaw powstania Unii – po II wojnie światowej chodziło o to, by państwa europejskie już nigdy nie prowadziły ze sobą wojen.
Tak, ale te wielkie idee muszą mieć przełożenie na praktykę. Im bardziej jesteśmy ze sobą powiązani – gospodarczo, społecznie, edukacyjnie – tym mniej prawdopodobny jest konflikt. Dziś jesteśmy połączeni tak wieloma relacjami, że wojna między państwami członkowskimi jest właściwie niewyobrażalna. Ona przekłada się na praktykę i bardzo dobrze funkcjonuje do dziś. Co więcej, wiele państw chciałoby do tej wspólnoty dołączyć, widząc w niej szansę na większe bezpieczeństwo, dobrobyt oraz stabilność – także w wymiarze zdrowotnym i ekologicznym. To również przestrzeń, w której chronione są prawa człowieka, godność jednostki i podstawowe zasady demokracji, czyli wartości, którymi się kierujemy.
Wartości Unii są zapisane w traktatach – to m.in. pokój, wolność, bezpieczeństwo, sprawiedliwość, ochrona środowiska czy walka z dyskryminacją. Jak Unia radzi sobie z ich realizacją?
Zawsze powinniśmy pytać: jak my sobie z tym radzimy. Bo Unia to nie jest jakaś odległa instytucja – to my. Polska ma duży wpływ na jej funkcjonowanie: mamy swoich przedstawicieli w Parlamencie Europejskim, Komisji, Radzie. Jeśli coś nie działa, to znaczy, że za mało o to walczymy.
Jeśli działania się udają, możemy być dumni z tego, jak wzmacnia się Unia Europejska. Widać to choćby w skali środków przeznaczanych dziś na bezpieczeństwo i rozwój zdolności obronnych – a przecież ich celem jest zachowanie pokoju, tak aby Europa była bezpieczna wobec zagrożeń z zewnątrz.
Podobnie jest z polityką klimatyczną. W obliczu suszy i zmian klimatycznych widać wyraźnie, jak potrzebne są działania na rzecz ochrony środowiska. Choć w Polsce często przedstawia się je jako zagrożenie, w rzeczywistości mają one chronić życie i warunki do funkcjonowania kolejnych pokoleń.
To nie tylko kwestia funduszy, ale także współpracy – wymiany wiedzy, technologii i doświadczeń na wspólnym rynku. Osiągnięcia w tym zakresie są już znaczące, choć mogłyby być jeszcze większe, gdybyśmy podchodzili do tych działań z większą otwartością i przekonaniem, zamiast traktować je z nieufnością.
W ostatnich latach wiele zmieniła wojna w Ukrainie. Bezpieczeństwo militarne stało się priorytetem.
Ale ekologia też jest bezpieczeństwem. Jeśli zabraknie wody czy czystego powietrza, to zagrożenie dla przyszłych pokoleń. Nie możemy tego spychać na dalszy plan. Unia inwestuje ogromne środki w ochronę środowiska i rozwój technologii – to działania, które mają chronić nasze życie i przyszłość.
Niepokoi mnie narracja, która przedstawia te działania jako coś negatywnego, zamiast dostrzegać ich ogromną wartość. Podobnie jest z relacjami międzynarodowymi – przecież wspólnie je kształtujemy, a głos Unii Europejskiej, liczącej pół miliarda obywateli, ma zupełnie inną wagę niż głos pojedynczego państwa.
Trudno wyobrazić sobie, jaką pozycję mielibyśmy dziś, gdybyśmy działali w pojedynkę. Tymczasem jako część wspólnoty mamy realny wpływ na politykę międzynarodową – zarówno w obszarze bezpieczeństwa, jak i handlu. Przykładów tej współpracy, solidarności i troski o godne życie jest bardzo wiele. Kluczowe jest jednak to, byśmy mieli świadomość, że to my tworzymy tę wspólnotę i ponosimy za nią odpowiedzialność.
Czy Europa może być silniejsza?
Czy Unia Europejska może stać się globalnym liderem, w sytuacji gdy rola Stanów Zjednoczonych, rola hegemona światowego, słabnie?
To zależy od tego, jak bardzo będziemy zjednoczeni. Nie mamy tych granic, gdy podróżujemy. Wciąż mamy wiele barier – różne systemy podatkowe, ograniczenia na rynku cyfrowym. Widać to w dostępie do usług, treści czy produktów, który wciąż bywa ograniczony w zależności od państwa.
Wiele obszarów nadal nie działa tak sprawnie, jak mogłoby. Unia będzie znacznie silniejsza, jeśli uda się wprowadzić więcej wspólnych regulacji i ujednolicić zasady funkcjonowania rynku. Trwają już prace nad wspólnym rynkiem cyfrowym, które mają ułatwić komunikację i działalność w całej Europie – to jeden z ważniejszych projektów obecnej kadencji Parlamentu Europejskiego.
To także przykład realnego wpływu państw członkowskich na kierunek rozwoju Unii. Nie chodzi jednak o rywalizację ze Stanami Zjednoczonymi, lecz o to, by Europa była jak najlepiej zorganizowana i skutecznie wspierała rozwój gospodarczy, demokrację oraz stabilność swoich państw.
Jednocześnie rośnie nurt przeciwny integracji – także w Polsce. Jest on bardzo silny, po prawej stronie naszej sceny politycznej.
Niestety populizm ma się dobrze i jest wzmacniany przez działania wrogie wobec Polski i Unii, w tym propagandę rosyjską. Niepokoi mnie to, że pojawia się narracja podważająca sens wspólnoty europejskiej, choć właśnie jej dobre współtworzenie jest jednym z najważniejszych interesów Polski. Trudno przecież nie dostrzec, jak bardzo nasz kraj zmienił się od momentu wejścia do Unii – żyjemy dziś bezpieczniej i dostatniej. Tymczasem Putinowi wyraźnie zależy na rozbijaniu tej wspólnoty i wiele osób wpada w tę pułapkę. Mamy coraz więcej sygnałów i dowodów, że za częścią takich działań stoją konkretne interesy i powiązania. To bardzo niebezpieczne zjawisko. Tymczasem wystarczy spojrzeć, jak bardzo Polska się rozwinęła dzięki członkostwu. Osłabianie wspólnoty leży w interesie naszych przeciwników.
Co powinniśmy zrobić jako społeczeństwo?
Musimy lepiej rozumieć, czym jest Unia i aktywnie ją współtworzyć. Więcej mówić o tym w mediach, w edukacji, pokazywać konkretne korzyści. To nie jest projekt „kogoś” – to jest nasz projekt.
I na koniec – zbliża się Dzień Europy.
Tak, i trochę mnie martwi, że za mało się do niego przygotowujemy. To powinno być prawdziwe święto wspólnoty.
Róża Thun podczas jednej z kampanii do PE. Fot. arch. M. Lasyk