Nie mogę chyba zacząć inaczej niż od kryptowalut i czterech, a właściwie pięciu projektów ustaw w Sejmie w sprawie regulacji obrotu nimi. Mam takie retoryczne pytanie. Jeśli jest projekt prezydenta, PiS, Konfederacji, Polski 2050 i projekt rządowy, to który będzie uchwalony?
- Retoryczne pytanie nie wymaga odpowiedzi. Nie wiem, który będzie uchwalony. Chcielibyśmy, żeby to był nasz projekt. On jest najprostszy, najkrótszy i w zasadzie jest odzwierciedleniem tego rozporządzenia MiCA, które nakłada na nas minimum regulacji przez Unię Europejską.
Odpowiedź na to moje retoryczne pytanie jest takie, że jednak mimo wszystko największe szanse, przynajmniej minimalnie, ma projekt rządowy, jak sądzę. Pytanie tylko, co zrobi z nim Karol Nawrocki? Czy po raz trzeci zawetuje, czy tym razem podpisze?
- Sam chciałbym wiedzieć. Jak widać, w obozie PiS… Wiadomo, że prezydent nie jest mocno łączony z PiS, ale w obozie PiS ws. kryptowalut nastąpił fikołek narracyjny. Prezes Kaczyński zaczął mówić, że w ogóle trzeba tego zakazać. On tego nie rozumie. Trudno powiedzieć, jak zachowa się Pałac Prezydencki.
A propos tego fikołka Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacja nawet wczoraj chyba, albo przedwczoraj, wypuściła filmik wygenerowany przez sztuczną inteligencję, na którym to stworzony przez AI Jarosław Kaczyński delikatnie mówiąc nie radzi sobie z rzeczywistością i tej nowej rzeczywistości chciałby zakazać. Tutaj nie mówimy tylko o kryptowalutach, ale o kasie w sklepie i różnych innych takich rzeczach. Ładnie naśmiewać się z ludzkiej bezradności? Czy to nie jest tak, że tym filmikiem pokazali państwo, co sądzą nie o Jarosławie Kaczyńskim, ale tak lekko licząc o jednej trzeciej społeczeństwa?
- Nie. Absolutnie źle pan to odczytał. Ten filmik miał być karykaturą tego, jak Jarosław Kaczyński i jego partia podchodzą do kryptowalut. Jarosław Kaczyński nie rozumie o co chodzi w kryptowalutach, nie wie, co to jest, jakim mogą być środkiem płatniczym. Stwierdził, że należy zakazać. Martwimy się. Jak Jarosław Kaczyński nie zrozumie BLIK-a, płatności kartą, kas samoobsługowych też tego nie zakaże? To przykład, jak bardzo został w tyle PiS i Jarosław Kaczyński. Ta partia nie rozumie obecnych czasów i tempa zmiany świata.
Konfederacja natomiast, o czym też już kiedyś rozmawialiśmy, w sprawie kryptowalut ma wiedzę dogłębną. Po pierwsze fundacja Przemysława Wiplera otrzymywała jakieś datki od pana Krala, który był prezesem Zondacrypto, a po drugie Sławomir Mentzen sam się przyznaje do wielomilionowych oszczędności w bitcoinie bodajże?
- Tak. Sławomir Mentzen ma duże oszczędności w bitcoinie. Co do Przemysława Wiplera, on nie miał wiedzy, że Zondacrypto jest w takiej sytuacji. Otrzymał te środki od kogoś powiązanego z Zondacrypto też na fundację. To była darowizna. Nikt nie miał wtedy wiedzy, w jakiej sytuacji jest Zondacrypto i jak to się skończy.
Mówiliśmy o tym filmiku stworzonym przez AI, więc skoro już o tej twórczości audio i wideo było, to o jeszcze jednym filmiku chciałbym porozmawiać. Od kilku dni się zastanawiam, czy nie pozazdrościł mi pan troszkę zawodu i nie marzy się panu funkcja reportera? Opublikował pan parę dni temu taką wideosondę na Facebooku, w której zadaje pan Krakowianom takie pytanie - dlaczego chcą odwołania prezydenta Miszalskiego? Jeśli mógłbym panu tak na przyszłość coś poradzić, bo mam doświadczenie trochę większe w dziennikarstwie chyba niż pan, po pierwsze radziłbym unikać pytań z tezą, a to było ewidentnie z tezą, a po drugie odpowiedzi powinny jednak jakoś się różnić od siebie. Chyba pan nie powie, że nie znalazł pan żadnej osoby, która powiedziała panu, że spadł pan z choinki z takim pytaniem?
- Nie znalazłem takiej osoby. Mówię szczerze.
Wszystkie odpowiedzi były - tak, tak, chcemy odwołania prezydenta Miszalskiego?
- Generalnie jak pytałem, ludzie odpowiadali tak, jak zaprezentowane jest w filmiku.
Jak pan sądzi, jak to będzie z tym referendum? Ciśnienie chyba nieco opadło. Nie wiem, czy ono będzie skuteczne, czy nie będzie. Jak się panu wydaje?
- Wierzę, że Krakowianie – te 27% uprawnionych – pójdzie do urn wyborczych i zagłosuje, postawi krzyżyk przy pytaniu. To byłby ważny krok do przodu. To byłoby pokazanie reszcie kraju, że władza nie może pozostawać bezkarna. Złe władze należy rozliczać nawet w połowie kadencji.
Gdyby tak rzeczywiście się stało i ten krok zostałby wykonany przez Krakowian, kto będzie kandydatem Konfederacji na prezydenta we wrześniowych chyba wyborach?
- Tutaj nie ma dookreślonego, kto będzie kandydatem Konfederacji w tych wyborach. Skupmy się na tym, żeby referendum było skuteczne.
Czyli to nie pan? Ale może pan?
- Jeżeli Rada Liderów Konfederacji zdecyduje, że to mam być ja, zrobię wszystko, żeby wygrać te wybory.
Czyli raczej tak, jak rozumiem. Zostawmy to, bo jeśli w takim razie wygrałby pan te wybory, w których pan jeszcze nie jest pewien, czy wystartuje, to rozumiem, że musiałby pan się wtedy zastosować do rozporządzenia, które teraz przyjmuje rząd. W rozporządzeniu jest nakaz stosowania przez wszystkie urzędy stanu cywilnego transkrypcji akt notarialnych czy małżeńskich zawartych za granicą, również par jednopłciowych. Pan nie miałby z tym problemu?
- Oczywiście, że miałbym problem. Polska konstytucja określa, czym jest małżeństwo. To związek kobiety i mężczyzny. Chciałbym iść zgodnie z literą prawa.
Artykuł 91 ustęp 1 Konstytucji mówi też, że ratyfikowana umowa międzynarodowa po jej ogłoszeniu w dzienniku ustaw stanowi część krajowego porządku prawnego, jest bezpośrednio stosowana, czyli de facto staje się jakby częścią Konstytucji. We wszystkich umowach, które podpisywaliśmy z Unią Europejską jest, że będziemy wykonywać wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. To rozporządzenie polskie, które właśnie teraz będzie wchodzić w życie, no to jest efekt oczywisty wyroku TSUE.
- Ja nie mam nic przeciwko, żeby każdy sobie żył z kim chce, mieszkał. Każdy niech w domu robi, na co ma żywnie ochotę. Kwestia małżeństw jest określona w Konstytucji. To związek kobiety i mężczyzny. Taka relacja jest w stanie dać dzieci. Chciałbym, żeby to się utrzymało. Ze związku kobiety z kobietą i mężczyzny z mężczyzną dzieci nie ma. Nie ma na to fizycznej możliwości.
Czyli nie powinniśmy wykonywać wyroków unijnych Trybunałów?
- Jesteśmy członkiem UE, powinniśmy to robić, ale nasza Konstytucja tu mówi jasno.
Jeśli jest taka sprzeczność nierozwiązywalna, no to może trzeba by wyjść z tej Unii?
- Nie. Teraz to nie jest czas na wychodzenie z UE. Konfederacja mówi, że jak obywatele będą chcieli wyjść z Unii, powinni o tym oni zdecydować choćby w referendum. Teraz nie jest dobry czas na wychodzenie z Unii.
Na koniec jeszcze o pana wpływ na pana partię chciałbym zapytać. Był pan szefem sztabu Sławomira Mentzena w wyborach prezydenckich, czyli jak rozumiem, należy pan do jego najbliższych doradców?
- Pracuję ze Sławomirem Mentzenem na co dzień.
W takim razie, czy to o panu mówił wicemarszałek Sejmu z Konfederacji Krzysztof Bosak, kiedy oświadczył, że „jeśli chodzi o wiedzę i kompetencje szefa sztabu generalnego, Sławomir Mentzen został źle poinformowany przez doradców, a jeśli chodzi o wypowiedź generała (chodzi o generała Kukułę) to po prostu błędnie ją zrozumiał”. To było potem, jak Sławomir Mentzen nazwał generała Kukułę „nienormalnym”, co potem kilka dni później poprawił na „idiotę”.
- To akurat nie ja jestem doradcą Sławomira Mentzena w kwestiach obronności. Tutaj ja utożsamiam się ze słowami Sławomira Mentzena. Krzysztof Bosak ma inne zdanie. Może tak być, możemy się różnić. Sławomir Mentzen miał tu rację odnosząc się do słów pana Kukuły. Mówiliśmy od dawna, że polskie wojsko jest w złym stanie, potrzeba zmian, decyzje są dziwne. Zostawało to bez odpowiedzi. O przykładzie generała Kukuły mówiliśmy od pół roku. Nikt się nie interesował.
Powiedzmy jeszcze krótko, o co chodzi. Chodzi o to, że pan Kukuła po tym, jak te ruskie drony wleciały do Polski i one były zestrzeliwane rzeczywiście bardzo drogimi rakietami, stwierdził, że nie liczy się wartość tej rakiety, tylko liczy się wartość tego, co dron może zniszczyć. Jeśli to ma być życie Polaka, to ono nie ma ceny. Czy to naprawdę jest powód, żeby nazywać kogoś idiotą?
- Niestety tak wygląda brutalność i ekonomia wojny. Jak się wystrzelamy z drogich rakiet w trzy dni… Ukraina dostaje od Rosjan nawet 1000 dronów dziennie. Mamy określoną ilość tych rakiet. Jakbyśmy się wystrzelali, w trzecim dniu stracilibyśmy już nasze uzbrojenie zdolne do zestrzeliwania tego typu uzbrojenia wroga. Drogimi rakietami nie wolno zestrzeliwać latawców i dronów ze sklejki.