Szef zakopiańskiej stacji IMGW Paweł Parzuchowski powiedział PAP, że obecność pyłu jest wyraźnie dostrzegalna.
– Nad Tatrami obserwujemy zmętnienie nieba, nie widzimy intensywnego błękitu, a krajobraz sprawia wrażenie przysłoniętego. To oznacza, że powietrze jest zapylone drobinkami pochodzącymi znad Sahary, które docierają do nas wraz z napływem powietrza z południowego zachodu, a w praktyce z północno-zachodniej Afryki – wyjaśnił.
Część pyłu docierającego nad Podhale jest zauważalna nie tylko w powietrzu, ale także na powierzchniach po opadach deszczu. Synoptycy wskazują, że wraz z prognozowanymi opadami możliwe jest osadzanie się żółto-brunatnego nalotu, który będzie szczególnie widoczny na śniegu w wyższych partiach Tatr oraz na przykład na samochodach czy dachach budynków.
Największe stężenie pyłu nad Tatrami prognozowane jest w środę i czwartek. Zjawisko ma charakter cykliczny o różnym nasileniu i najczęściej występuje wiosną. Podobne epizody obserwowano w poprzednich latach – dwa lata temu intensywna obecność pyłu nad Tatrami przypadła w Wielkanoc.
Napływ ciepłego powietrza znad Sahary wpłynął również na wzrost temperatury. We wtorek w Zakopanem termometry wskazały 15 stopni Celsjusza. Jak wyjaśnił synoptyk, pył saharyjski składa się z drobnych cząstek piasku i minerałów unoszonych nad pustynią przez prądy wstępujące, a następnie transportowanych na duże odległości przez cyrkulację atmosferyczną. Do Polski dociera dzięki południowym i południowo-zachodnim wiatrom.