Zamiast koszy przytwierdzonych do przystanku, mają pojawić się wolnostojące i ustawione nieco dalej.
Też chodzi o to, żeby wyeliminować to ryzyko, że ktoś będzie gasił te papierosy. To jest coś, co naprawdę przeszkadza. Są przepisy, które mówią wprost o tym, że musi to być z dystans co najmniej 15 metrów od przystanku - mówi Piotr Odorczuk z Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Krakowie.
Krakowianom podoba się pomysł, ale sądzą, że problem palenia może nie zniknąć.
- To jest ciekawy pomysł do rozważenia. Lepiej, żeby nie było, ale jak ktoś pali to i tak będzie palił. Nie wiem, czy to ma w ogóle sens - usłyszał reporter Radia Kraków.
Do wymiany jest prawie 1600 koszy na śmieci. 200 nowych pojemników pojawi się jeszcze w tym półroczu.
Aby wszystkie zostały wymienione, potrzeba jednak sporo czasu i pieniędzy. Jeden wolnostojący kosz na śmieci to dla miasta koszt rzędu dwóch tysięcy złotych.