Po wyborach na Węgrzech pojawiły się zapowiedzi zmian w polityce azylowej. Nowy lider Péter Magyar mówi wprost: Węgry nie będą azylem dla „międzynarodowych przestępców”. Czy to oznacza, że Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski mogą zostać wydani Polsce?
Taki scenariusz jest możliwy. Trzeba pamiętać, że azyl to suwerenna decyzja państwa. Skoro może zostać przyznany, to może być również cofnięty. A wraz z nim znika ochrona przed ekstradycją.
Kto w takiej sytuacji podejmuje decyzję - politycy czy sądy?
Najlepiej, żeby była to procedura sądowa - dla przejrzystości i wiarygodności całego procesu. Zwłaszcza że w grę wchodzi europejski nakaz aresztowania, czyli mechanizm współpracy sądowej między państwami Unii Europejskiej. To właśnie sąd powinien rozstrzygnąć o wydaniu danej osoby.
W przypadku Marcina Romanowskiego taki nakaz już obowiązuje. Co to oznacza w praktyce?
Europejski nakaz aresztowania to narzędzie bardziej efektywne niż klasyczna ekstradycja. Opiera się na bezpośredniej współpracy sądów państw członkowskich. W praktyce oznacza to, że państwa UE co do zasady powinny wydać osobę, której taki nakaz dotyczy.
W przestrzeni publicznej pojawia się też wątek tzw. paszportu genewskiego. Czy to realny scenariusz?
Tu trzeba doprecyzować: paszport genewski przysługuje osobom ze statusem uchodźcy, a nie azylantom. Status uchodźcy wynika z Konwencji Genewskiej i wymaga spełnienia określonych przesłanek. To sytuacja formalna i zupełnie inna niż azyl polityczny.
Czy osoby objęte postępowaniami mogą próbować uniknąć ekstradycji, wyjeżdżając do innych krajów?
Teoretycznie tak - można szukać państw, które nie mają umów ekstradycyjnych albo niechętnie wydają takie osoby. Ale doświadczenia pokazują, że kierunki takie jak Białoruś czy Rosja kończą się źle. To nie jest bezpieczne rozwiązanie.
Jak szybko mogą ruszyć procedury ekstradycyjne po zmianie władzy na Węgrzech?
Trudno wskazać konkretne terminy. Sama ekstradycja polega na złożeniu wniosku, który jest rozpatrywany na poziomie dyplomatycznym, często z udziałem sądów. Trzeba też pamiętać, że wpływy poprzedniej władzy na Węgrzech są głęboko zakorzenione. To oznacza, że procedury mogą potrwać tygodnie, a nawet miesiące.
Nowy lider Węgier sugeruje, że najlepiej byłoby, gdyby sami wrócili do Polski i stanęli przed sądem.
To już wypowiedź o charakterze politycznym. Oczywiście takie rozwiązanie zawsze istnieje. Natomiast z punktu widzenia prawa międzynarodowego kluczowe pozostają procedury - cofnięcie azylu, europejski nakaz aresztowania albo klasyczna ekstradycja.
O możliwych scenariuszach mówił na antenie Radia Kraków dr hab. Marcin Marcinko z Katedry Prawa Międzynarodowego Publicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, szef Ośrodka Międzynarodowego Prawa Humanitarnego i Praw Człowieka.