Jak pan odebrał ten wczorajszy happening - choć nie wiem, czy słowo happening w tym kontekście jest dobre - krakowskiego posła Konfederacji, Konrada Berkowicza, który w Sejmie zaprezentował flagę izraelską ze swastyką zamiast gwiazdy Dawida?
- Swastyka na mównicy polskiego parlamentu w Dniu Pamięci o Holokauście? To haniebne. Nie ma nic, co by to usprawiedliwiało. To, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, jest niepokojące, ale sama swastyka w polskim Sejmie jest nastawiona na pokazanie siebie, nie żeby walczyć o koniec wojny i cierpienia ludzi w tym regionie. To był rodzaj działania na rozgłos, nie żeby faktycznie pomóc ludziom, którzy cierpią. Są znamiona ludobójstwa, które tam się odbywa. Jednak to nie jest ta droga.
Rozumiem, że skoro dzieje się to w dniu, w którym Izrael wspomina ofiary Holokaustu, przez Oświęcim idzie Marsz Żywych, to, co robi Berkowicz, to nie jest krytyka rządu Netanjahu, tylko po prostu przejaw antysemityzmu?
- Można to tak odebrać. Poza tym happeningiem, co zrobi pan Berkowicz? Będzie bronił tych ludzi? Wykorzystywanie cierpienia ludzi na Bliskim Wschodzie… Izrael jest tutaj głównym sprawcą tych cierpień. Wykorzystywanie tego do celów politycznych jest dla mnie prymitywne. Zobaczymy. Jak to był tylko jednorazowy happening, znaczy to, że chce on tylko podbić swoje słupki sondażowe.
Czy jest pan pewien, że uda się obronić minister Hennig-Kloskę, gdy dojdzie do głosowania wotum nieufności wobec szefowej resortu klimatu i środowiska? Są już posłowie Polski 2050, którzy deklarują, że zagłosują za odwołaniem pani minister.
- Powiem krótko. Jeśli zostanie odwołana pani minister, to jest wotum nieufności co do premiera Tuska. Nie wiem, czy moi byli koledzy chcą, żeby rozpadł się rząd. To ich wybór. Jak zagłosują za, jest to równoznaczne. W obecnej sytuacji politycznej to mało prawdopodobne. Wszystko jest jednak możliwe. Jak Polska 2050 chce, żeby nie rządziła Koalicja 15 października, zagłosują przeciwko.
Dzisiaj w TVN Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mówiła, że jest za utrzymaniem tej koalicji, bo nie chce rządu z Berkowiczem i ze swastyką.
- No to ma pan odpowiedź, że zagłosują za utrzymaniem pani minister Hennig-Kloski.
Te deklaracje posłów Polski 2050 to jest przejaw takiej osobistej vendetty przeprowadzonej właśnie przez minister Pełczyńską-Nałęcz na szefowej resortu klimatu i środowiska?
- Tu mogą być różne motywacje. To, że pan Romowicz niezbyt dobrze dogadywał się z panią minister, wszyscy o tym wiemy. On próbuje szantażować. Jak jest się w koalicji, jak chodzi o samych ministrów, można krytykować pewne działania, ale odwołanie jest ponad tym wszystkim. Nie powinno się o tym rozmawiać. Może pan Romowicz, bo to jest główny krytyk Pauliny Hennig-Kloski, ma inne plany polityczne? Nie wiem. To pewnie połączenie chęci zaistnienia, niechęci do pani minister i może swojego pomysłu na przyszłość.
Zostańmy jeszcze na moment przy pana dawnej formacji, czyli Polsce 2050. Dzisiaj Sejm rozpocznie pracę nad projektem ustawy o najmie krótkoterminowym właśnie autorstwa Polski 2050. Poprze pan rozwiązanie, w którym o zgodę na taką działalność, będą decydować wspólnoty mieszkaniowe czy też spółdzielnie? Ten projekt Polski 2050 jest ostrzejszy od tego proponowanego przez rząd.
- Dzisiaj rozpocznie się rozmowa w tym temacie. Trudno, żebym teraz powiedział, jak chcę to rozwiązać. Zaczynamy dyskusję. Wiemy, że Kraków potrzebuje turystów. Cieszymy się, że są, ale Kraków potrzebuje też spokojnego snu. Rozsądne regulacje plus opłata turystyczna to pakiet, który łączy wszystko. Turyści zostawiają śmieci, są korki, śmieci. To męczące. Męczący też jest wynajem krótkoterminowy. Trzeba to wyważyć. Będę słuchał wszystkich argumentów, jak oni zamierzają to mądrze rozwiązać. Można zamknąć kraków na taki najem, ale co wtedy będzie? Centra usług wspólnych wyprowadzają się z Krakowa, ludzie zostają bez pracy. To kwestia rozmowy, zastanowienia się i wyważenia argumentów.
Minister Pełczyńska-Nałęcz napisała tak - twój blok, twoja decyzja. Rzeczywiście byłby pan za takim rozwiązaniem, że to wspólnota mieszkaniowa decyduje, że w tym bloku się nie wynajmuje w ramach najmu krótkoterminowego?
- Jestem w stanie sobie wyobrazić, że wtedy w Krakowie w ogóle nie będzie najmu krótkoterminowego. Taka może być tego konsekwencja. Są prace w komisji, szczegóły pewnie się zmienią. Jak będą ewaluowały poglądy Polski 2050? To pewnie stanowisko wyjściowe. Mieszkańcy Krakowa muszą mieć udział w decydowaniu, jak wygląda najem krótkoterminowy, ale chcę usłyszeć, jak to wygląda w innych państwach i miastach. To nie jest tylko nasz problem, ale też Barcelony, Paryża i Monachium. Jak to jest w innych krajach? Często nie ma co wyważać otwartych drzwi, ale wykorzystać to, co działa w innych miejscach.
Wspomniał pan też o opłacie turystycznej. Jakoś ciszej ostatnio o tej opłacie...
- To problem. Walczymy o pieniądze dla Krakowa, ale przychodzi nowy sezon i okazuje się, że razem z panią poseł Darią Gosek-Popiołek chcieliśmy procedowania tego w komisji finansów, ale przewodniczący nie będzie tego robił bez stanowiska rządu. Jego nie ma. Rząd pracuje od 2,5 roku nad tym i jest pat. Apeluję do prezydenta Miszalskiego, żeby wpłynął na swoich kolegów, żeby ta ustawa była procedowana w komisji. Krakowianie powinni zarabiać na turystyce. To mój apel do prezydenta. Jest dobry moment, żeby stanąć po stronie mieszkańców.
Niedawno mówił pan, że weźmie pan udział w referendum. Czy już pan zdecydował, że jeśli w wyniku referendum zostanie odwołany prezydent Krakowa, czy pan ponownie będzie ubiegał się o to stanowisko?
- Pan sugeruje, że są podstawy, żeby odwołać prezydenta?
Nie. Ja pytam, czy pan się do tego przymierza.
- Ja odpowiem. Referendum będzie 24 maja. Rozumiem, że prezydent będzie walczył o pozostanie na stanowisku. Poczekajmy. To pytanie nie jest teraz zasadne.