To pierwsza indywidualna wystawa Si On w Krakowie, zaproszenie do fantastycznego świata jej sztuki: osobnej i intensywnej, pełnej odwagi, humoru i dystansu do siebie, a zarazem bezkompromisowej w formie i emocjach. Ale ekspozycja ma jeszcze jedną bohaterkę. Pisarka Dorota Masłowska, kuratorka wystawy, odpowiada na sztukę Si On tekstem literackim, odrębnym, ale zanurzonym w świecie Si On.
Posłuchaj o wystawie na RKK.pl
"Czarodziejska kobieta i inne opowieści" nie miała tym razem konkurencji, mimo że rozmawialiśmy m.in. o premierze "Requiem dla snu" w NST czy "Tosce" w Operze Krakowskiej. Jurorzy zwracali uwagę na pełną rozmachu formę malarstwa i rzeźby Si On, na bogactwo znaczeń zapisanych w jej pracach, nie zabrakło jednak wątpliwości dotyczących samej ekspozycji i jej promocji.
"Na początku odbierałam tę wystawę wszystkimi zmysłami, ponieważ przyciągnęły mnie kolory. To była moja pierwsza reakcja, te kolory zapraszały do środka. Kiedy jednak stałam przed nimi dłużej, zrozumiałam, że nie są tak radosne, jak mogło się wydawać. To, co się dzieje na wystawie: opowieści ukryte we wnętrzu obrazów - wcale nie jest tak pogodne. Są to historie o presji wobec kobiet, o ich uprzedmiotowieniu, ale równocześnie o kobiecej sile. Si On nie tylko dostrzega problem, diagnozuje go i pokazuje w swoich pracach, lecz także potrafi się z nim rozprawić" - podkreślała Magdalena Szumiec.
- "Czarodziejska kobieta i inne opowieści" to w istocie bardzo wielowarstwowa opowieść, na wielu poziomach - dodaje Łukasz Gazur. "Mamy tu zarówno różnorodne warstwy malarskie, jak i złożone warstwy tożsamości, które Si On przetwarza. Warto pamiętać, że jest to koreańska artystka zadomowiona w Polsce, żona znanego malarza (choć nie chcę wskazywać którego, ponieważ nie lubię definiować kobiet przez pryzmat ich relacji). Studiowała również w Japonii, co dodatkowo poszerza jej warsztat. Te prace są wielowarstwowe również w sensie dosłownym: dopiero przy bliższym oglądzie ujawniają się kolejne poziomy. Pod główną warstwą farby - nakładanej zresztą w bardzo interesujący sposób - kryją się następne. Powoduje to szczególne rozwibrowanie i tworzy intrygującą grę na powierzchni prac. Widz niejako zagląda do ich wnętrza, w rozmaite „oczodoły” obrazów" - mówił.
Łukasz Gazur zwrócił jednak uwagę na pewien problem.
- Podobała mi się aranżacja wystawy, choć mam jeden zarzut. Mówię to z pewnym wahaniem, ponieważ bardzo cenię Dorotę Masłowską - zarówno jej literaturę, jak i działalność teatralną. Jest ona kuratorką tej wystawy. Mam jednak poczucie, że w informacjach dotyczących ekspozycji to właśnie Dorota Masłowska w pewnym sensie przysłoniła Si On, co wydaje mi się niesprawiedliwe. Tymczasem mamy do czynienia z niezwykle interesującym malarstwem, ciekawym formalnie. I nie tylko malarstwem - także rzeźbą.
- Na czym polega praca kuratorska i co stanowi jej istotę, to temat na osobną rozmowę" - mówił Krzysztof Glondys. "Dla mnie jednak pozostaje to wystawa znakomita. Duet Si On i Doroty Masłowskiej okazuje się bardzo interesujący. A Masłowska przyczyniła się również do publikacji tekstów, wierszy czy poematów malarki, które trafnie uzupełniają niektóre obrazy i cykle obecne na wystawie. To niespodziewane, egzotyczne, a zarazem odważne zestawienie: Masłowska i malarka, o której wcześniej nie miałem pojęcia, a która od ośmiu lat mieszka w Polsce. Mamy tu do czynienia ze znakomitą sztuką oraz wnikliwym, choć niewielkim, tekstem Doroty Masłowskiej".
"Chciałabym pogratulować Delfinie Jałowik, dyrektorce Bunkra Sztuki, że udało jej się zaprezentować w galerii artystkę od lat w Krakowie obecną, a przecież w polu sztuki niemal niewidzialną. Wiem, że wystawa Si On od lat była jej marzeniem. Dla mnie, w tej sztuce ciekawe są także wątki, związane z obserwacją polskiego kontekstu - elementów sztuki ludowej, popularnej, czy nawet tzw. "wysokiej". Ciekawe, czy Si On widziała kiedyś prace Hasiora? Tworzy zupełnie różne prace, ale da się tu zauważyć zbieżność metody. Temat "kuratorowania" tej wystawy mnie także wydaje się bardzo ciekawy - na pewno artystki były dla siebie wzajemnie inspiracją. Sądzę, że obecność "zawodowego" kuratora na pewno by tę wystawę jakoś zmieniła. Na lepsze? Niekoniecznie. Możemy się tego dowiedzieć, przy następnej wystawie Si On".
Si On urodziła się w Korei. Uzyskała tytuł licencjata na Uniwersytecie Mokwon oraz tytuł magistra i doktora na Uniwersytecie Sztuk Pięknych w Kioto. Po pobycie w Japonii i Nowym Jorku przeniosła się do Krakowa. Jej praktyka artystyczna ewoluowała w kierunku abstrakcyjnych i intuicyjnych form kształtowanych przez różnorodne materiały. Twórczość artystki oscyluje między malarstwem a rzeźbą, przybierając ekspresyjne oblicza i tworząc wielowarstwowe powierzchnie. Czerpiąc z szamanizmu, rytuału i duchowości, postrzega sztukę jako proces terapeutyczny i transformujący.
Wystawie towarzyszy instalacja dźwiękowa autorstwa Wacława Zimpla – elektroakustyczny pejzaż zbudowany z poddanego dekonstrukcji głosu Maliny Masłowskiej oraz dźwięków syntezatora. Rozmieszczone w przestrzeni galerii głośniki wprawią w ruch poezję Si On, stając się integralną częścią prezentowanych prac.
Uzupełnieniem wystawy jest polsko-angielski album, który stanowi przekrojowy wybór prac artystki z ostatnich lat. Publikacja obejmuje zarówno dzieła prezentowane na wystawie, jak i szerszy zbiór realizacji, ukazujących rozwój jej praktyki oraz rozwój języka wizualnego. Integralną częścią katalogu jest literacki tekst kuratorki wystawy Doroty Masłowskiej, który wchodzi w dialog z twórczością Si On, tworząc równoległą, autonomiczną narrację. Publikacja zawiera również esej historyczno-artystyczny Michaliny Sablik, sytuujący prace artystki w kontekście współczesnych praktyk artystycznych. Dopełnieniem całości są poetyckie teksty Si On, odsłaniające bardziej osobisty wymiar jej twórczości i poszerzające interpretacyjne ramy prezentowanych prac.