Rozprawa w tej sprawie została zaplanowana na poniedziałek.
Prokurator z krakowskiej prokuratury okręgowej przyłączył się do apelacji poszkodowanej kobiety na polecenie prokuratora regionalnego. Jak zapowiedziano, poprze on stanowisko wyrażone w apelacji pokrzywdzonej i jej pełnomocnika.
O skatowanie Marty D. został oskarżony jej były mąż, 46-letni Paweł W. Sąd pierwszej instancji wymierzył mu łączną karę 8,5 roku więzienia, a działającemu wraz z nim 33-letniemu Mariuszowi K. - 6,5 roku więzienia. Zmienił wówczas kwalifikację czynu - prokuratura pierwotnie bowiem oskarżyła mężczyzn o to, że działali z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia, a kobieta przeżyła tylko dzięki interwencji policji.
Jak wyjaśniła w piątkowym komunikacie PK, analiza dokonana przez Departament Postępowania Sądowego wykazała, że "prokurator niesłusznie uznał zasadność przyjętej przez sąd I instancji kwalifikacji prawnej czynu i nie skierował apelacji w tej sprawie".
Proces przed sądem drugiej instancji ruszył w listopadzie ub.r. Jak mówił wówczas pełnomocnik pokrzywdzonej adw. Zbigniew Ćwiąkalski, sprawcy działali "co najmniej z zamiarem ewentualnym zabójstwa"; nie powstrzymało ich nawet to, że w pokoju obok spały małe dzieci Marty D. i Pawła W. Poza tym mężczyźni zaatakowali również interweniujących policjantów, którzy - jak wyjaśnił adwokat - musieli im zagrozić użyciem broni.
Ćwiąkalski przypomniał, że w ocenie biegłych lekarzy, gdyby pokrzywdzonej nie udzielono specjalistycznej pomocy, nie przeżyłaby ataku. U Marty D. doszło bowiem do złamania kręgosłupa szyjnego i ucisku na rdzeń kręgowy, co spowodowało rozwijającą się ostrą niewydolność oddechową i realnie zagroziło jej życiu. Mężczyźni mieli bić ją pięściami, kopać po całym ciele i obcinać włosy.
Pełnomocnicy pokrzywdzonej domagają się zmiany kwalifikacji czynu i podwyższenia kary łącznej dla obu oskarżonych - dla Pawła W. do 15 lat pozbawienia wolności, a dla Mariusza K. - do 11 lat. Dodatkowo chcą, aby zapłacili oni swojej ofierze 500 tys. zł zadośćuczynienia.
Apelację wniósł również obrońca Pawła W., adwokat Jan Znamiec, który powiedział dziennikarzom, że jej powodem jest "brak satysfakcji i pewien niedosyt w zakresie ustaleń". W jego ocenie, sąd pierwszej instancji bardzo powierzchownie potraktował sprawę, zarówno jeśli chodzi o przyczyny zdarzenia, jak i jego przebieg. "Samo zdarzenie było skutkiem czegoś, co narastało od roku" - ocenił obrońca, a za przyczynę uznał "wzajemne rozminięcie się dwóch osób". Związek D. i W. nazwał bardzo toksycznym.
Sąd, według obrońcy, nie ustalił również, kto zadawał ciosy ani czy Paweł W. starał się udzielić pomocy żonie. Znamiec przypomniał, że W. też został raniony, ale nie wyjaśniono, dlaczego tak się stało.
W ocenie obrońcy sąd powinien wziąć pod uwagę również rolę D. w przyczynieniu się do zdarzenia oraz rolę jej rodziny, zwłaszcza brata. Według niego dochodziło do wielokrotnego prowokowania jego klienta, który trzy miesiące przed zdarzeniem został zmuszony do wyprowadzenia się z własnego domu. Miał być także straszony krakowskim półświatkiem i byłym partnerem pokrzywdzonej, który "jest bardzo brutalnym, krakowskim gangsterem".
Według doniesień medialnych Paweł W. jest właścicielem popularnej w Krakowie firmy optycznej. "Ta sprawa jest sprawą medialną, mojego klienta skazano, zanim zapadł wyrok" - ocenił jego obrońca i dodał, że pokrzywdzona Marta D. stała się swoistą celebrytką tego zdarzenia.
Obrona Pawła W. domaga się jego uniewinnienia lub uchylenia orzeczenia w całości. Natomiast adwokat Mariusza K. chce dla niego złagodzenia kary. Oskarżeni pozostają w areszcie.
PAP/bp
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.
Zastrzegamy sobie prawo publikacji wybranych opinii.