Edytuj
share
Wyciek gazu w bloku w Krynicy-Zdroju. Mieszkańcy: "Żyliśmy na beczce prochu"
Mieszkańcy bloku przy ulicy Wspólnej 5 w Krynicy-Zdroju twierdzą, że przez kilka tygodni byli narażeni na niebezpieczeństwo wybuchu gazu. Jak relacjonują, mimo wykrytych podczas przeglądu nieprawidłowości w instalacji gazowej, spółdzielnia mieszkaniowa miała nie podjąć odpowiednich działań. Sprawą zajmuje się już policja pod nadzorem prokuratury.
Osiedle przy ul. Wspólnej w Krynicy Zdroju. Fot. Damian Radziak
Do Radia Kraków zgłosili się zaniepokojeni mieszkańcy budynku. Na spotkanie z reporterem zdecydował się przyjść tylko jeden z lokatorów. Pozostali — jak twierdzi — obawiają się konsekwencji ze strony spółdzielni.
Daniel Kielusiak przekonuje, że zarządca budynku zbagatelizował zagrożenie. Jak relacjonuje, podczas corocznego przeglądu instalacji gazowej 19 lutego wykryto nieprawidłowości, jednak mieszkańcy nie zostali o nich poinformowani.
– Od dziewiętnastego lutego do początku marca żyliśmy w totalnym zagrożeniu wybuchem. Dodatkowo przy budynku nie ma odpowiedniego dojazdu od strony klatek schodowych, więc w razie tragedii służby miałyby utrudniony dostęp – mówi mieszkaniec.
Na początku marca lokatorzy zaczęli wyczuwać gaz na klatkach schodowych. Kolejne kontrole przeprowadził Tomasz Studniarz, mieszkaniec budynku posiadający uprawnienia do wykonywania takich badań.
– Szóstego marca urządzenie wykazało na jednej z klatek dwa tysiące ppm gazu, czyli dolną granicę wybuchowości. Gaz był obecny na klatce schodowej bez przykładania urządzenia bezpośrednio do instalacji. Wystarczyłaby iskra, żeby doszło do wybuchu – relacjonuje Tomasz Studniarz.
Jak dodaje, również na innych klatkach wykryto nieszczelności i wycieki gazu. Mieszkańcy otworzyli okna i wezwali pogotowie gazowe, które miało potwierdzić problem. Zalecono naprawę instalacji, a gaz w całym budynku został odcięty.
Podczas prac naprawczych miało się okazać, że nieszczelności było więcej, niż początkowo przypuszczano.
Zdjęcia z wykonywanch prac. Fot. dzięki uprzejmości pana Tomasza
– Firma wykonująca próbę ciśnieniową wykryła kolejne, jeszcze poważniejsze wycieki pod schodami. Fragmenty rur gazowych musiały zostać wycięte i wymienione – mówi Studniarz.
Mieszkańcy nie kryją oburzenia i twierdzą, że skala uszkodzeń wskazuje, iż problem narastał od dłuższego czasu.
Spółdzielnia mieszkaniowa odpiera jednak zarzuty. W przesłanym Radiu Kraków oświadczeniu (do pobrania w załączniku artykułu) zarząd podkreśla, że „nie jest prawdą, iż spółdzielnia zignorowała zagrożenie lub zwlekała z podjęciem działań”.
Według władz spółdzielni lutowy przegląd wykazał usterki jedynie w kilku lokalach, które miały zostać od razu zabezpieczone. Zarządca twierdzi również, że do licznych wycieków doszło dopiero w marcu w wyniku awarii instalacji.
Sprawą zajmuje się już Prokuratura Rejonowa w Muszynie. Postępowanie prowadzi policja w Krynicy-Zdroju.
– Prowadzone jest postępowanie przygotowawcze w sprawie narażenia mieszkańców jednego z bloków w Krynicy-Zdroju na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Postępowanie jest na początkowym etapie, obecnie gromadzony jest materiał dowodowy – informuje Justyna Basiaga, rzeczniczka sądeckiej policji.
Pytania w tej sprawie Radio Kraków skierowało również do Polskiej Spółki Gazownictwa oraz Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Na odpowiedzi reporterzy wciąż czekają.
Osiedle przy ulicy Wspólnej 5 w Krynicy-Zdroju. Fot. Damian Radziak
Pliki
download
oswiadczenie-spoldzielni-mieszkaniowej.pdf (107 KB)