Konflikt to nie mobbing
Jeszcze do niedawna wiele zachowań, które dziś określamy mianem przemocy psychicznej w pracy, traktowano jako coś zwyczajnego. Krzyczący szef, publiczne upokarzanie pracownika, izolowanie go od zespołu czy rozsiewanie plotek bywały uznawane za element "twardego zarządzania".
Jeśli mobbingu dopuszcza się szef małej firmy produkcyjnej albo dyrektor szkoły, zwykle poza pracownikami nikt o tym nie słyszy. W przypadku teatrów czy muzeów sprawy szybciej trafiają do opinii publicznej – mówi Ewelina Pytel.
Jednym z najczęstszych problemów jest odróżnienie zwykłego konfliktu od mobbingu. To szczególnie ważne, ponieważ sprawcy często próbują bagatelizować swoje działania właśnie jako konflikt w zespole. Definicję mobbingu określa kodeks pracy. Kluczowe są tu dwa elementy – uporczywość i długotrwałość działań skierowanych przeciwko pracownikowi. Efektem ma być obniżenie jego samooceny zawodowej, izolacja lub pogorszenie stanu zdrowia. Konflikty w pracy są naturalne i zdarzają się wszędzie. Różnica polega jednak na tym, że konflikt zakłada możliwość rozwiązania sporu. W mobbingu natomiast działania są celowo wymierzone przeciwko jednej osobie.
Myślę, że zmiany na rynku pracy sprawiają, że dawniej mobbing kojarzył się z krzyczącym szefem. Teraz te działania są bardziej wysublimowane. Mówimy o mobbingu w białych rękawiczkach. Zaczynamy patrzeć na siebie oczami osoby, która dopuszcza się mobbingu – mówi Anna Majerek.
To sytuacje, w których pracownik stopniowo zaczyna doświadczać pozornie drobnych działań takich jak izolowanie od zespołu, podważanie kompetencji, przydzielania absurdalnych lub poniżających zadań czy systematycznego podważania jego wartości. Najbardziej niebezpieczne jest to, że ofiara często długo nie dostrzega całego mechanizmu.
Dwie twarze mobbera
Bardzo często mobber funkcjonuje w dwóch różnych rolach. W cztery oczy potrafi upokarzać, poniżać i zastraszać pracownika. Jednocześnie publicznie prezentuje się jako serdeczny lider chwalący zespół i podkreślający dobrą atmosferę pracy. To właśnie ten rozdźwięk wywołuje u ofiar ogromny psychiczny chaos.
Ta sama osoba może chwalić pracowników przy klientach, mówić, jaki ma wspaniały zespół i jak dobrze się z nim pracuje. U pracowników powoduje to dysonans, ponieważ przed chwilą ta sama osoba krzyczała albo upokarzała, a teraz udaje przyjaciela. Takie sytuacje nie należą do rzadkości – mówi Ewelina Pytel.
Taki mechanizm prowadzi często do utraty pewności siebie. Ofiara zaczyna patrzeć na siebie oczami sprawcy i przejmować jego narrację. Same plotki w środowisku pracy bywają bagatelizowane. W przypadku mobbingu plotka staje się niezwykle skutecznym narzędziem przemocy psychicznej. Fałszywe informacje rozsiewane w zespole mogą doprowadzić do całkowitej izolacji pracownika. Ludzie przestają z nim rozmawiać, milkną po jego wejściu do pokoju, odsuwają go od relacji towarzyskich. Najgorsze jest to, że osoba pomawiana często nie ma możliwości obrony.
Mobbing trudno udowodnić
Świadomość społeczna rośnie, ale i tak droga do sprawiedliwości nadal bywa bardzo trudna. Obecnie to osoba mobbingowana musi udowodnić przed sądem, że była ofiarą długotrwałej i uporczywej przemocy psychicznej. Oznacza to konieczność zbierania dowodów, dokumentowania sytuacji i przekonywania świadków do składania zeznań. Problem polega na tym, że świadkowie często wycofują się z obawy przed utratą pracy lub konfliktem z przełożonymi.
Spraw jest bardzo dużo, są one trudne do wygrania z perspektywy osoby mobbingowanej, ponieważ zazwyczaj taka osoba jest w ciężkim stanie psychicznym, musi zebrać materiał dowodowy i to na niej spoczywa obowiązek udowodnienia przed sądem, że mobbing zaistniał – mówi Anna Majerek.