Jak pisze Justyna Nowicka z Radia Kraków Kultura, spektakl w reżyserii Wojciecha Czaplińskiego aktualizuje temat uzależnień, pokazując nie tylko narkotyki, ale też uzależnienie od relacji, mediów czy emocji. Recenzentka zauważa jednak, że przedstawienie opiera się na dość oczywistych tezach, a ciekawsze wątki — jak relacje matki z synem czy pacjenta z terapeutą — nie zostały odpowiednio pogłębione. Jej zdaniem twórcy zbyt mocno trzymają się książkowego i filmowego pierwowzoru, choć pojedyncze sceny pokazują potencjał na bardziej współczesną i odważną interpretację.
Zdaniem Justyny Nowickiej spektakl budowany jest przede wszystkim przez groteskę i wizualny nadmiar. Wirująca scena, psychodeliczne światła, queerowe kostiumy i monumentalna muzyka tworzą efekt „montażu atrakcji”, który momentami przytłacza opowieść o samotności i uzależnieniu. Recenzentka podkreśla, że szczególnie problematyczne okazało się przejście od groteski do patosu, wzmacnianego sakralnymi elementami scenografii i muzyką Marcina Maseckiego. Jak ocenia, idea „dopaminowego kościoła” wybrzmiała naiwnie i poniżej oczekiwań.
Jak Nowicka, największą siłą filmu Darrena Aronofsky’ego była kameralność i skupienie na bohaterach, czego w teatralnej wersji zabrakło. Historie postaci schodzą tu na dalszy plan, ustępując miejsca efektownym obrazom i technicznym rozwiązaniom scenicznym. Recenzentka przyznaje jednak, że aktorzy tworzą interesujące role, a w pamięci pozostają twarze bohaterów wyświetlane na ekranach — pełne bólu, euforii i zagubienia. W jej ocenie spektakl staje się formalnie wyszukanym moralitetem, choć nie wiadomo, czy rzeczywiście przekonuje widzów.