„Wydaje się, że czas odejść od gierek, zabaw i nieodpowiedzialnych zachowań, a zamiast tego przeprowadzić prawdziwą debatę. Jestem gotowy wziąć w niej udział i zapraszam do niej pana prezydenta, bo takie są demokratyczne standardy. Nie żyjemy przecież na Białorusi, tylko w demokratycznym państwie prawa, gdzie obowiązują określone zasady. Debata jest jednym z podstawowych standardów demokracji — pozwala wymieniać poglądy i konfrontować argumenty obu stron.”
- przekonuje Jan Hoffman.
Prezydent Krakowa nie weźmie jednak w udziału w debacie:
Rozumiem intencje pomysłodawców i inicjatorów referendum oraz próbę wciągnięcia mnie do politycznego piekiełka. Jednak nie pozwolę na to, żeby dyskusja wokół referendum stała się areną politycznych przepychanek
- odpowiedział Aleksander Miszalski.
Jak czytamy w piśmie od prezydenta Krakowa skierowanym do redakcji Radia Kraków - dla niego prawdziwą debatą są rozmowy z mieszkańcami. A na spotkaniach takich jak to zaproponowane przez komitet referendalny - korzystają... tylko politycy.
Pełna treść komentarza prezydenta Aleksandra Miszalskiego:
„Rozumiem intencje pomysłodawców i inicjatorów referendum oraz próbę wciągnięcia mnie do politycznego piekiełka. Jednak nie pozwolę na to, żeby dyskusja wokół referendum stała się areną politycznych przepychanek.
Inicjatywę referendum odwoławczego traktuję poważnie. Rozumiem, że podpisujac się pod wnioskiem o jego przeprowadzenie część mieszkańców chciała w ten sposób wyrazić swoje niezadowolenie ze sposobu zarządzania miastem. Właśnie dlatego od wielu tygodni spotykam się z nimi na ławkach dialogu, wychodzę rozmawiać w sytuacji, w której protestują pod magistratem, organizuję spotkania online. Z otwartą przyłbicą odpowiadam na wszystkie pytania, tłumaczę trudne decyzje, biorę odpowiedzialność za błędy i przedstawiając fakty walczę z pewnymi mitami. Dla mnie każde tego typu spotkanie to debata z tymi, których to referendum dotyczy, a którzy w tej sytuacji są najważniejsi - z mieszkańcami naszego miasta.
Na debatach, które proponują politycy korzystają zazwyczaj tylko... politycy, a nie mieszkańcy Krakowa. Dlatego w dalszym ciągu będę rozmawiał z mieszkańcami Krakowa - prawdziwymi inicjatorami referendum - i nie skorzystam z zaproszenia ani Pana Jana Hoffmana, ani Łukasza Gibały, Barbary Nowak, Konrada Berkowicza, Mateusza Jaśko czy kogokolwiek innego spośród twarzy kampanii referendalnej, jeśli takie zaproszenia by się pojawiły w przyszłości”.
Referendum w Krakowie ma odbyć się 24 maja 2026 roku i dotyczy odwołania zarówno prezydenta Aleksandra Miszalskiego, jak i całej rady miasta. Aby było ważne, konieczna jest odpowiednia frekwencja.