Przewlekła obturacyjna choroba płuc jest schorzeniem przewlekłym, które nieleczone może prowadzić do przedwczesnej śmierci. Przyczyn późnego rozpoznawania i leczenia POChP jest kilka. – Pierwszą jest bardzo niska świadomość społeczna. Sama nazwa choroby jest trudna (…) tylko około 25 proc. Polaków wie o istnieniu POChP i potrafi rozszyfrować ten skrót – wyjaśnia dr Czajkowska-Malinowska, Konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc.
Dane pokazują, że setki tysięcy osób żyją z POChP, nie wiedzą o swojej chorobie. Dlaczego
diagnoza stawiana jest tak późno?
Przyczyn jest kilka. Pierwszą jest bardzo niska świadomość społeczna. Sama nazwa choroby jest
trudna, a badania przeprowadzone przez Kantar pokazały, że tylko około 25 proc. Polaków wie
o istnieniu POChP i potrafi rozszyfrować ten skrót.
Drugim problemem jest słabe kojarzenie przyczyny choroby, czyli palenia tytoniu, z jej objawami.
Kaszel czy odkrztuszanie wydzieliny są często uznawane u osób palących za coś normalnego.
Tymczasem każdy przewlekły kaszel utrzymujący się dłużej niż osiem tygodni powinien być
sygnałem alarmowym i skłonić do konsultacji lekarskiej.
Niepokojące są również dane dotyczące osób już zdiagnozowanych. Część pacjentów po
rozpoznaniu choroby w ogóle nie zgłasza się do lekarza. Wielu nie rozpoznaje także zaostrzeń
POChP i nie wiąże nowych dolegliwości z chorobą podstawową. Dodatkowo niemal jedna piąta
chorych odwiedza lekarza rzadziej niż raz w roku. To pokazuje, jak wiele wyzwań mamy jeszcze
przed sobą – od edukacji po poprawę skuteczności leczenia.
Porozmawiajmy o złotych standardach. Jakie znaczenie mają obecne zalecenia GOLD (Światowej
Inicjatywy Zwalczania Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc) dla diagnostyki i leczenia POChP?
Zalecenia GOLD bardzo precyzyjnie określają ścieżkę postępowania. Szczególnie istotnym
pojęciem jest dziś tzw. pre-POChP. Dotyczy ono pacjentów, którzy mają już objawy choroby, ale
nie spełniają jeszcze kryteriów rozpoznania, ponieważ nie stwierdza się u nich nieodwracalnej
obturacji.
Takie osoby powinny pozostawać pod obserwacją, podobnie jak dzieje się to w przypadku
pacjentów z czynnikami ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Dzięki temu możemy reagować
wcześniej i zapobiegać rozwojowi pełnoobjawowej choroby.
Kluczowym badaniem pozostaje spirometria z próbą rozkurczową. Oprócz tego oceniamy stopień
duszności oraz nasilenie objawów za pomocą standaryzowanych skal i kwestionariuszy. Bardzo
ważna jest także analiza liczby zaostrzeń. Dopiero całość tych informacji pozwala właściwie
zakwalifikować pacjenta i dobrać optymalne leczenie.
Czy w codziennej praktyce klinicznej skuteczność terapii oceniana jest rutynowo?
Niestety, nie zawsze. Aby ocenić skuteczność leczenia, trzeba najpierw sprawdzić, czy pacjent
prawidłowo przyjmuje leki. To absolutna podstawa. Należy regularnie oceniać wyniki badań
czynnościowych, stopień duszności, liczbę zaostrzeń oraz ogólną kontrolę choroby. Problem polega
również na tym, że wielu pacjentów nie rozumie, czym jest zaostrzenie POChP. Często mówią, że
przeszli zapalenie oskrzeli, podczas gdy w rzeczywistości było to właśnie zaostrzenie choroby
podstawowej. Wciąż mamy za mało edukacji zdrowotnej. Tymczasem właściwe rozpoznawanie
zaostrzeń ma ogromne znaczenie dla dalszego leczenia.
Polskie Towarzystwo Chorób Płuc opracowało również wytyczne dotyczące opieki po hospitalizacji
z powodu zaostrzenia. Zgodnie z nimi pacjent powinien zgłosić się do lekarza w ciągu 30 dni od
wypisu ze szpitala. Wtedy można ocenić skuteczność zastosowanej terapii i zdecydować, czy
wymaga ona modyfikacji.
Dziś dysponujemy znacznie większymi możliwościami terapeutycznymi niż jeszcze kilkanaście lat
temu. Mamy szeroki wachlarz nowoczesnych leków, które są również refundowane. Kluczowe
pozostają jednak wczesne wykrycie choroby i właściwe dopasowanie leczenia do stopnia jej
zaawansowania.
Coraz więcej mówi się o terapii biologicznej w POChP. Niektórzy nazywają ją wręcz rewolucją...
To rzeczywiście ogromny przełom. Jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić, że takie
leczenie będzie dostępne dla pacjentów z POChP.
W najnowszych zaleceniach GOLD szczególne miejsce zajmują dziś leki biologiczne, takie jak
dupilumab i mepolizumab. Oznacza to przejście od leczenia opartego wyłącznie na rozszerzaniu
oskrzeli do terapii ukierunkowanej na konkretne mechanizmy zapalne i biomarkery.
Oczywiście, nie jest to rozwiązanie dla wszystkich chorych. Terapia biologiczna przeznaczona jest
dla pacjentów z tzw. zapaleniem typu 2, którzy mimo optymalnego leczenia trójlekowego nadal
doświadczają zaostrzeń.
Badania kliniczne jednoznacznie pokazują, że zastosowanie tych terapii pozwala znacząco
zmniejszyć liczbę zaostrzeń. A właśnie ograniczenie zaostrzeń ma kluczowe znaczenie dla
spowolnienia postępu choroby oraz zmniejszenia ryzyka powikłań, zwłaszcza sercowo-
naczyniowych.
Co musi się wydarzyć, aby takie leczenie stało się szeroko dostępne dla polskich pacjentów?
Przede wszystkim czekamy na refundację tych leków. Bez wsparcia systemowego dostęp do nich
będzie ograniczony.
Równie ważna jest edukacja lekarzy. Trzeba wiedzieć, których pacjentów kwalifikować do takiego
leczenia i jakie kryteria należy spełnić. Jednym z podstawowych elementów kwalifikacji jest
oznaczenie liczby eozynofili we krwi, dlatego pozornie zwykła morfologia z rozmazem może mieć
bardzo duże znaczenie.
Lekarze powinni identyfikować pacjentów z częstymi zaostrzeniami i pamiętać, że pojawiły się
nowe możliwości terapeutyczne.
Rok 2026 został ogłoszony Rokiem POChP, a wcześniej środowisko medyczne przygotowało
Manifest na rzecz Zdrowych Płuc. Czy takie inicjatywy mogą realnie wpłynąć na poprawę
sytuacji?
Zdecydowanie tak. Manifest ogłoszony we wrześniu 2025 roku z okazji Światowego Dnia Zdrowia
Płuc był ważnym sygnałem pokazującym, jak bardzo choroby płuc są niedoceniane,
niedofinansowane i zbyt rzadko obecne w debacie publicznej.
Dokument został przygotowany przez Polską Koalicję Zdrowe Płuca i poparło go ponad 20
organizacji oraz instytucji. Co ważne, wsparli go również decydenci odpowiedzialni za system
ochrony zdrowia.
Rok POChP już przynosi konkretne efekty. Powstają nowe standardy postępowania, trwają prace
nad poprawą jakości badań spirometrycznych i wdrażaniem rozwiązań systemowych.
Muszę też podkreślić ogromne zaangażowanie Ministerstwa Zdrowia, Narodowego Funduszu
Zdrowia oraz Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. W ostatnich dwóch latach
wykonano bardzo dużo pracy na rzecz rozwoju polskiej pulmonologii. Powstają nowe standardy
opieki i nowe zasady organizacji świadczeń.
Widać, że środowisko medyczne i instytucje publiczne działają wspólnie. Co równie ważne, mamy
poczucie, że głos ekspertów jest słyszany.
Gdyby miała Pani wskazać jeden najważniejszy postulat Manifestu na rzecz Zdrowych Płuc, co
by to było?
Profilaktyka. To najważniejszy element.
Powinniśmy dbać o zdrowy styl życia, aby zapobiegać rozwojowi przewlekłych chorób płuc, w tym
POChP. Oznacza to przede wszystkim niepalenie tytoniu, regularną aktywność fizyczną, właściwą
dietę, odpowiednią higienę snu oraz korzystanie ze szczepień ochronnych.
Jeżeli będziemy skuteczniej działać w obszarze profilaktyki, możemy ograniczyć liczbę nowych
zachorowań. I właśnie to jest naszym najważniejszym celem.