O wpis prosili sami dorożkarze, ale sprzeciw do resortu wystosowało Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt. Pod pismem, w którym dorożki nazwano "anachronizmem" i "barbarzyńskim zwyczajem" podpisało się ponad tysiąc osób. Ministerstwo zdecydowało się uznać ich racje.
Tymczasem Stowarzyszenie nie próżnuje i idzie za ciosem. KSOZ wysłało do prezydenta Krakowa petycję z postulatem rozpoczęcia testów... dorożek elektrycznych. Organizacja chce, by był to pierwszy krok do całkowitej likwidacji przejazdów konnych w Krakowie.
Na początek miałby być to pilotaż, aby zmiany wprowadzać stopniowo.
- Żeby zadośćuczynić potrzebom tych, którzy by chcieli, żeby pojazd przypominający tradycyjną dorożkę jeździł po Krakowie, można stworzyć pojazd z tradycyjnym wyglądem, ale który nie będzie napędzany siłą końskich mięśni. Takie dorożki zostały wprowadzone w Wiedniu i Brukseli. To funkcjonuje - mówi prezes Krakowskiego Stowarzyszenie Obrony Zwierząt, Agnieszka Wypych.