Jak wyjaśnia szef Brygady Vrihedd z Tarnowa, Paweł Szura, strzela się nie do tarczy, ale do gumowych figurek zwierząt.
- Tak naprawdę chodzi o to, żeby właśnie nie tylko trafić w to zwierzę, bo to nie jest w tej federacji specjalnie oceniane, tylko trafić tak, żeby właśnie było to w tej strefie. Wtedy możemy powiedzieć, że jesteśmy na poziomie najlepszych strzelców Europy czy świata. Gdyby wiatr przeszkadzał łucznikowi, to już byśmy wyginęli. Nasi praojcowie nie mieliby jak upolować żadnego zwierza, a już nie mówię o obronach zamków czy czegoś tam innego. To uspokaja głowę, to jest pierwszy powód. Lubię słyszeć dźwięk łuku. Te lotki syczące sprawiają mi przyjemność, która trochę uspokaja. Generalnie też staramy się tworzyć jakąś tam grupę, która rywalizuje na różnych polach od tych polskich, po międzynarodowe - dodaje.
Każdy może spróbować swoich sił w łucznictwie z tarnowską Brygadą Vrihedd. Najbliższa okazja w czwartek podczas szkolenia o godzinie 17:00 obok strzelnicy LOK przy Krzyskiej.
Szczegóły na temat działalności Brygady Vrihedd można znaleźć w mediach społecznościowych tarnowskich łuczników.