Nie sposób chyba zacząć dzisiaj inaczej niż od zbiórki na fundację pomagającą dzieciom chorym na raka Cancer Fighters. Chłopak z warszawskiej Pragi, youtuber Piotr Garkowski, przedstawiający się jako Łatwogang, zebrał ponad 250 milionów złotych. To jest niebywały sukces. Ja się zastanawiam tylko, czy powodzenie jednej zbiórki to najlepsza okazja, żeby krytykować inną, na przykład WOŚP? To właśnie zrobił poseł Konfederacji, Konrad Berkowicz.
- Na pewno powodzenie tej zbiórki to coś, czego jeszcze nie było. Nie spotkaliśmy się z tym w historii showbiznesu i internetu. Było to spontaniczne wydarzenie. Oni prosili, żeby politycy się nie mieszali. To był duży sukces zbiórki. Zgodnie z prośbą youtubera, nie chciałbym wchodzić w szczegóły tej zbiórki. Udało się to nie dzięki politykom, ale mimo nim.
To prawda, ja tylko zacytuję króciutko pana Berkowicza z X. „Owsiak, który nie stronił od mieszania się do polityki, który obrażał ludzi i chował się za zasłoną dobroci, obserwuje właśnie swój upadek. Upadek legendy, która nigdy nie istniała”. Zostawmy to. Nie ma wątpliwości, że te 250 milionów pomoże rzeczywiście w leczeniu dzieci z rakiem, bo od lat w ochronie zdrowia w Polsce brakuje pieniędzy, choć pana szef Sławomir Mentzen twierdzi, że wcale ich nie brakuje, że jest ich wystarczająco dużo, tylko w konkurencję w ochronę zdrowia powinno się wprowadzić i wtedy wszystko będzie dobrze.
- Tak jest. W zeszłym tygodniu w Opolu odbył się panel zdrowotny. Brali udział w nim specjaliści. Jednym z liderów panelu był pan Andrzej Sośnierz, kilkanaście lat temu szef jednej z kas chorych. Tam dyskutowali lekarze, znawcy problemu branży medycznej. Oni postulowali rozbicie monopolu NFZ. Musi być coś na zasadzie kas chorych, które będą dbać o pacjenta. Od 20 lat pacjent, idąc na SOR, izbę przyjęć, do specjalisty, czeka wiele lat w kolejce. Czasem w ogóle się nie doczeka. Konkurujące systemy ubezpieczeń to może być remedium na zło tego systemu.
Tylko to mi trochę przypomina Amerykę. Tam jest właśnie system konkurujących ze sobą ubezpieczycieli, tylko różnica między Polską a Ameryką jest taka, że w Polsce niecałe 7% PKB przeznaczamy na ochronę zdrowia. Średnia Unii to jest trochę ponad 10%, a w Stanach to jest 18%. Ubezpieczenie zdrowotne rodziny z dwójką dzieci to jest średnio 27 tysięcy dolarów rocznie, plus jeszcze współpłacenie za wizyty.
- Daleko nie trzeba szukać. Już w Niemczech mamy konkurujące ze sobą kasy chorych. Tam świetnie działa ten system. Tam jest więcej łożone na służbę zdrowia.
Kilkanaście procent PKB.
- Tak. W Polsce problem jest ten, o którym pan wspomniał na początku. Wszyscy mówimy, żeby dosypywać. Nikt się nie zastanawia, jak to jest wydatkowane, czy efektywnie, celowo, czy nie są pieniądze marnotrawione. Takiej dyskusji nie ma. Czy to wiadro nie jest dziurawe? Jak ono będzie załatane, że pieniądze nie będą marnotrawione, wtedy trzeba myśleć o dosypaniu. Najpierw sprawdźmy, jak wydawane są środki na służbę zdrowia.
Wspomniałem o Stanach, a tam wiele się wydarzyło w weekend. Była kolejna próba zamachu na Donalda Trumpa, trzecia albo czwarta już. Przy okazji tego wydarzenia, pana partyjny kolega, poseł Michał Połuboczek zasugerował w Radio Zet, że Trump sfingował zamach na siebie w kampanii wyborczej, ten słynny wyborami w Stanach Zjednoczonych. Pan podziela zdanie pana Połuboczka?
- Nie. Nie podzielam zdania kolegi partyjnego. Zamachy się zdarzają. Wiele razy byłem na strzelnicy, strzelałem hobbystycznie. Znam to od podszewki. Nie chcę wchodzić w teorie spiskowe. Jest więcej problemów na świecie, o których możemy dyskutować.
Zaskakuje mnie tempo, w którym Konfederacja wstaje z kolan, na których Trumpa wielbiła. Po powrocie Trumpa do Białego Domu, Sławomir Mentzem pisał, że Ameryce wrócił zdrowy rozsądek. Pan mówił, że powinniśmy się uczyć od Trumpa. Teraz zwrot o 180 stopni, bo ostatnio mówił pan, że problemy są z poczytalnością prezydenta Donalda Trumpa, a pana kolega oskarża go, że sfingował na siebie zamach.
- Politycy dotychczas wyznawali zasadę, że to, co powiedzieli, jest na lata. Nie. Dogmat o nieomylności polityków nie istnieje. Jak ktoś miał przeświadczenie o Donaldzie Trumpie wtedy, mówił prawdę. Teraz widzimy jego niezrozumiałe działania, związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Coś jest nie tak. Coś przestało stykać. Być może ktoś podjął refleksję. Coś było wcześniej, inny miało charakter, ale to się może zmieniać. Jak się zmienia, należy to komentować zgodnie z prawdą.
Wróćmy do Polski i chyba jednej z największych finansowych afer ostatnich lat, afery Zondacrypto. Straty Polaków idą na pewno w setki milionów, a być może w miliardy złotych. Tego jeszcze nie wiadomo. Kilka dni temu w Częstochowie Sławomir Mentzen stwierdził, że „kryptowaluty są w sposób immanentny, związany z ryzykiem i wolałby, żeby państwo w ogóle się tym nie zajmowało”. Czyli rozumiem, kto stracił tego strata i w przyszłości też, jak ktoś straci, no to trudno?
- Jak ktoś kupi dziś złoto i ono spadnie, mamy stworzyć ustawę o ochronie złota? Ma być ustawa o ochronie cen ziemniaka? Jak ktoś kupi kolumbijskie pesos i ono spadnie, państwo ma mu oddać? To aktywa jak każde inne. Jest to nieprzewidywalne. Podzielam zdanie Sławomira Mentzena. Jak ktoś wchodzi w kryptoaktywa, niech ponosi pewne ryzyko.
W Sejmie dwa razy głosowali państwo przeciwko regulacjom rynku kryptowalut. Głosowali też państwo za podtrzymaniem weta Karola Nawrockiego. Rozumiem, że jeśli będzie trzecia ustawa w tej sprawie, to państwo również zagłosują przeciwko?
- My sami wnieśliśmy projekt ustawy, która reguluje rynek kryptowalut. To, co się dzieje na polskim rynku, to wina państwa. Mieliśmy dwa lata na implementowanie dyrektywy MICA. Dyrektywę MICA, którą implementowaliśmy z dodatkiem ponad 100 stron nadregulacyjnych przepisów, które państwo tutaj chciało nam wdrożyć. Natomiast nie będzie ona implementowana. Państwo zrobiło to na finiszu terminu wyznaczonego przez Unię. My zaproponowaliśmy dyrektywę MICA plus zero, czyli to, co wymaga od nas Unia Europejska plus żadnych dodatkowych przepisów. Ta ustawa również jest w Sejmie. Jest też ustawa Trzeciej Drogi w Sejmie. Jak ona będzie dobra, wczytamy się w to i nie będzie to nadregulacja, poprzemy to. Deklaracja prezydenta zmierza do tego, żeby poprzeć dyrektywę MICA plus zero.
Na koniec zapytam, o twórczość filmową Konfederacji. Sztuczna inteligencja państwu wyprodukowała filmik ostatnio, na którym Morawiecki i Czarnek walczą o ster starego, zdezelowanego statku pod banderą PiS. Ten statek zaczyna tonąć, ale pojawia się Sławomir Mentzen na luksusowym białym jachcie i ratuje pasażerów. Jest jeszcze hasło - wartości nie toną, czas na przesiadkę. Potem PiS odpowiedział swoim filmikiem, potem pokazały się jeszcze w sieci przeróbki, ale ja nie o tym chciałem porozmawiać, tylko o wielkości statku. W ostatnim sondażu Polsteru dla Super Expressu PiS ma 29%, a państwo mają 12,5%, a to i tak lepiej niż bywało wcześniej. Z czym się porównywać?
- Przede wszystkim zróbmy odniesienie do sondaży. Sondaże to potężne narzędzie manipulacji. Były wykorzystywane w kampaniach, są wykorzystywane też teraz. To, że w tym momencie mamy około 13-14%, a PiS około 25%, to świadczy o tym, jak dobrą jesteśmy propozycją dla Polski. PiS ma subwencję naszą razy 10. My teraz dostajemy ochłapy z budżetu. PiS ma posłów wielokrotnie więcej niż my, a w sondażach jest tylko o drugie tyle co my. To wielki sukces Konfederacji. Niech ten spot da do myślenia. Wyprodukowaliśmy go w nowoczesnej technologii. On będzie prekursorem i uważam, że być może taka będzie kampania w 2027 roku. Wartości, które w PiS toną, bo trwa walka o schedę po Jarosławie Kaczyńskim, można przenieść na Konfederację. Tutaj te wartości nie utoną,. Tutaj jest młoda ekipa, która oczekuje tych wyborców, którzy są zawiedzeni rządami Prawa i Sprawiedliwości i tym, co tam się w tym momencie dzieje.