Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- Jak działał stream Łatwoganga i skąd wziął się jego ogromny zasięg
- Dlaczego młodzi ludzie tak chętnie angażują się w akcje charytatywne online
- Co odróżnia internetowe zbiórki od tradycyjnych inicjatyw
- Czy podobny sukces może się powtórzyć w przyszłości
Fenomen streamu Łatwoganga. Internet zebrał miliony
Stream charytatywny Łatwoganga w krótkim czasie stał się jednym z najgłośniejszych wydarzeń w polskim internecie. W ciągu dziewięciu dni akcji udało się zebrać ogromne środki dla fundacji Cancer Fighters, a finał przyciągnął uwagę także odbiorców spoza świata mediów społecznościowych.
– „W internecie wydarzyły się dobre rzeczy” – podkreślała na antenie Radia Kraków dr Agnieszka Całek z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak tłumaczyła, sukces zbiórki wynikał z połączenia znanych już w sieci mechanizmów i trendów, które zachęciły użytkowników do aktywnego udziału.
Dla młodszych odbiorców sama forma streamu nie była niczym nowym. – „Dla nich streamowanie i zbieranie pieniędzy to nie jest nic wyjątkowego” – zauważa badaczka. Zaskoczeniem była natomiast skala całego przedsięwzięcia, która przyciągnęła uwagę także tradycyjnych mediów.
Autentyczność i społeczność zamiast wielkiej produkcji
Jednym z kluczowych elementów sukcesu była postać samego twórcy. Łatwogang był już wcześniej rozpoznawalny w internecie i budził pozytywne skojarzenia.
– „To nie jest człowiek, który miał dramy. To bardzo pozytywny chłopak, który jest autentyczny” – mówi dr Całek.
Zbiórka szybko zaczęła działać jak kula śniegowa. Do streamu dołączali kolejni twórcy internetowi, a później także osoby znane szerszej publiczności. Całość odbywała się jednak w bardzo prostych warunkach – w niewielkim mieszkaniu, bez rozbudowanej scenografii.
– „To są rzeczy, które dzieją się spontanicznie” – podkreśla rozmówczyni Radia Kraków. Taka forma, pozbawiona telewizyjnego rozmachu, okazała się dla młodych widzów bardziej wiarygodna i angażująca.
Nowa forma pomagania, ale nie zamiast tradycyjnych zbiórek
Czy sukces Łatwoganga oznacza koniec znanych akcji charytatywnych? Zdaniem dr Agnieszki Całek – nie.
– „To jest uzupełnienie, które jest dużo lepiej zrozumiałe dla młodszego pokolenia” – zaznacza.
Media społecznościowe są dla wielu młodych ludzi podstawowym źródłem informacji, dlatego naturalne jest pojawianie się nowych form zbierania pieniędzy.
Warto też zauważyć, że ogromna kwota nie była efektem pojedynczych dużych wpłat. – „Ludzie wpłacali drobne kwoty, tyle ile mogli” – przypomina badaczka.
Organizatorzy zdecydowali się również na wykluczenie polityków z akcji. To – jak wskazuje rozmówczyni – może odzwierciedlać dystans młodych ludzi do świata polityki i chęć zachowania neutralnego charakteru zbiórki.
Czy taki sukces da się powtórzyć?
Skala wydarzenia sprawia, że pojawia się pytanie o przyszłość podobnych inicjatyw. Dr Całek uważa, że to możliwe.
– „Myślę, że będą próby powtarzania tego fenomenu” – mówi. Jednocześnie podkreśla, że internet daje szansę na organizowanie podobnych zbiórek także w innych obszarach, nie tylko związanych ze zdrowiem.