Lęk przed bliskością. Dlaczego boimy się relacji?

Chcemy bliskości, ale jednocześnie często się jej obawiamy. Wchodzimy w relacje, a gdy robi się poważnie – wycofujemy się, milczymy albo zakładamy maski. O tym, skąd bierze się lęk przed bliskością, w „Wieczornej Terapii” Radia Kraków mówił psycholog i psychoterapeuta Marcin Szafrański.

– Nie mówimy o lęku w sensie klinicznym, tylko o trudnościach w budowaniu bliskich relacji – podkreśla Szafrański. Jak zaznacza, potrzeba intymności nie znika, a nawet rośnie, ale jednocześnie coraz trudniej ją realizować.

Bliskość wymaga ryzyka

Zdaniem psychoterapeuty problemem jest nie tylko brak relacji, ale też rosnące oczekiwania wobec nich. Chcemy więcej – większej otwartości, zrozumienia i bezpieczeństwa. To sprawia, że trudniej osiągnąć satysfakcję.

– Im bardziej zależy nam na relacji, tym trudniej się w niej otworzyć – mówi Szafrański.

W bliskich związkach często pojawia się też potrzeba utrzymania dobrego wizerunku. To prowadzi do autokreacji i „zakładania masek”, które z czasem utrudniają szczerość.

Dlaczego uciekamy?

Lęk przed bliskością może objawiać się napięciem, unikaniem rozmów albo nawet sabotowaniem relacji.

– Zdarza się, że sami tworzymy sytuacje, które prowadzą do konfliktu, bo obawiamy się, że coś i tak się nie uda – tłumaczy Szafrański.

Jednocześnie współczesna kultura „czerwonych flag” sprawia, że łatwo zaczynamy traktować relację jak test, zamiast budować zaufanie.

Jak sobie z tym radzić?

Nie chodzi o nagłe odsłonięcie wszystkiego, ale o stopniowe budowanie otwartości. Kluczowe jest też sprawdzenie, na ile nasze obawy są rzeczywiste.

– Być może to ryzyko jest mniejsze, niż nam się wydaje – podsumowuje psychoterapeuta.

Bliskość zawsze wiąże się z niepewnością. Bez niej trudno jednak stworzyć relację, w której można naprawdę być sobą.