Wieś jako soczewka
„Jedna wieś” to wyodrębniona część większej całości, jaką były wspomnienia Witosa – jednego z najważniejszych świadectw epoki spisanych przez polityka i zarazem chłopskiego działacza. Po raz pierwszy ukazała się osobno w Chicago w 1955 roku, nakładem Polskiego Stronnictwa Ludowego i Związku Przyjaciół Wsi Polskiej w Ameryce. Dziś wraca do polskich czytelników w nowym wydaniu.
Witos uczynił z rodzinnej miejscowości model, przez który można obserwować mechanizmy życia chłopskiego pod zaborem austriackim. W tej jednej wsi skupiają się najważniejsze doświadczenia galicyjskiej prowincji: stosunki własnościowe, bieda, analfabetyzm, ale także solidarność, etos pracy i przywiązanie do ziemi.
Autor patrzy na swoją wieś bez idealizacji. Pisze jako uczestnik, nie zewnętrzny obserwator. Doskonale wie, że o pozycji gospodarza decydowała nie tylko liczba morgów, ale także umiejętność gospodarowania. Jedni potrafili zadbać o swoje obejście, inni zmagali się z niedostatkiem. Prawdziwym sprawdzianem zaradności był przednówek, czyli czas, gdy zapasy w spiżarni się kończyły, a nowe plony pozostawały jeszcze tylko nadzieją.
Wspólnota pełna sprzeczności
Witos nie szczędzi swoim sąsiadom krytycznych uwag. Dostrzega ich pracowitość i przywiązanie do tradycji, ale zauważa także nieufność wobec zmian. Dom Ludowy, który miał służyć edukacji, szerzeniu kultury i integracji, bywał postrzegany jako miejsce demoralizacji. Kółko rolnicze czy czytelnia nie zawsze spotykały się z odpowiedzialnym podejściem.
A jednak ta krytyka nie wynika z dystansu czy wyższości. Przeciwnie – jest wyrazem głębokiego zaangażowania. Witos dobrze rozumiał, jak trudnym procesem jest budowanie nowoczesnej wspólnoty tam, gdzie przez pokolenia dominowały ostrożność, bieda i przywiązanie do sprawdzonych wzorców.
Gospodarz i organizator
Na kartach książki wyraźnie rysuje się także sam autor. Nie tylko jako kronikarz, ale przede wszystkim jako człowiek czynu. Jako wójt Wierzchosławic konsekwentnie działał na rzecz rozwoju lokalnej społeczności. Zakładał kółko rolnicze, współtworzył Dom Ludowy, organizował straż ogniową, Kasę Stefczyka.
Wierzył, że siła wsi tkwi w samoorganizacji, edukacji i współpracy. I że nowoczesność nie musi oznaczać zerwania z tradycją, ale może wyrastać z niej i ją wzmacniać.
Między pozostaniem a wyjazdem
Obok historii lokalnej modernizacji toczyła się jednak inna opowieść – historia emigracji. Dla wielu mieszkańców galicyjskiej wsi wyjazd był odpowiedzią na biedę i brak perspektyw. Najpierw kusiła Ameryka. Jedni wracali z oszczędnościami i nowymi doświadczeniami, inni pozostawali za oceanem na zawsze.
Później pojawiła się emigracja sezonowa do Danii, a następnie także do Niemiec i Szwecji. Wyjeżdżały głównie kobiety, podejmując wielomiesięczną pracę zarobkową, by po powrocie znów przygotowywać się do kolejnego sezonu.
Historia większa niż jedna wieś
„Jedna wieś” to znacznie więcej niż zapis lokalnej historii. To opowieść o świecie zakorzenionym w tradycji, który stopniowo otwierał się na nowe idee i nowe możliwości. O społeczności, która uczyła się nowoczesności, nie tracąc przy tym poczucia własnej tożsamości.
W jednej miejscowości odbijają się doświadczenia całych pokoleń polskich chłopów – ich codzienny trud, ambicje, konflikty i marzenia. Czasem, aby zrozumieć wielką historię, wystarczy uważnie przyjrzeć się jednej wsi.