Wygląda na to, że UNA pełnić będzie funkcje bardzo podobne do tych wypracowanych przez lata przez księgarnię „Kurant”. Bo oprócz działalności typowej księgarni muzycznej, gdzie będzie można kupić, płyty, książki i nuty, nie tylko te wydane przez PWM, znajduje się tu też – podobnie jak w Kurancie – kawiarnia. I podobnie jak dawniej, miejsce to ma tętnić koncertami, spotkaniami, warsztatami. A więc podobnie będzie, ale jednak inaczej. Nazwa Kluboksięgarni pochodzi z włoskiego: UNA znaczy jedna, bo muzyka, niezależnie od gatunków jest przecież jedna.
Obecni gospodarze tego miejsca tak opisują:
„Od przeszło stu lat w kamienicy przy Rynku Głównym 36 kwitnie działalność księgarska, wydawnicza i artystyczna, a my z dumą kontynuujemy tę tradycję. Otwierając nowy rozdział w historii tego miejsca, pragniemy, aby było ono przyjazną przystanią dla wszystkich, którym bliska jest sztuka dźwięków. (…).”
Warto zauważyć, że z tych stu lat, przez trzynaście, jeszcze za czasów PRL-u działała księgarnia muzyczna, po której tradycje na trzydzieści dwa lata przejęła księgarnia muzyczna „Kurant”. To tam większość z nas, albo tych związanych z muzyką zawodowo, albo pasjonatów muzyki, przychodziło by kupować płyty, nuty, książki. Bywali tam muzycy podziwiani na estradach całego świata, kupowali też uczniowie. Jako dziecko zaopatrywałam się tam w papier nutowy, książki, płyty. Niemal wpadałam tam codziennie polując na ciekawe pozycje, a wiele lat później prowadziłam tam spotkania z artystami, uczestniczyłam w konferencjach prasowych, spotkaniach autorskich.
Jeżeli UNA odniesie sukces, na co bardzo liczę, to także dlatego, że to miejsce związane jest z muzyką od 1979 roku, a działający od 1992 roku „Kurant” zbudował wokół siebie społeczność muzyczną. Ten kapitał ludzki jest niezwykle cenny. Dlatego przy okazji tego wielkiego otwarcia należy podziękować „Kurantowi”, że przetrwał dzikie czasy kapitalizmu, działając według praw rynkowych. To był cud utrzymać się tyle lat.
Polskie Wydawnictwo Muzyczne to wielki gracz, to nie tylko wydawnictwo, ale też i instytucja kultury dotowana przez ministerstwo. Stać PWM na wiele i wspaniały to gest, że kierownictwo zdecydowało się zachować to miejsce dla muzyki. Ten adres znają wszyscy - Rynek Główny 36! I ten adres właśnie teraz powraca.
Czasy się zmieniły i UNA też jest inna. Nowoczesna, jasna, minimalistyczna, z ciekawymi półkami, oświetleniem ledowym, z jasnymi stolikami, dobrym ekspresem do kawy, ładnym bufetem i z małą estradą, na której stoi fortepian marki yamaha. Jest tam pięknie i przestronnie, jakby było więcej miejsca. Całość została podzielona na strefy. Klubowa z fortepianem, kawiarniana z częścią księgarską i warsztatowa, gdzie można słuchać muzyki z nagrań. Jest bardzo nowocześnie, co w Krakowie, zwłaszcza przy Rynku jest ewenementem.
W pierwszy dzień w czwartek, koło godziny 13 były tłumy. Przypadkowi przechodnie wpadali, oglądali, komentowali, ale byli też ci, co umawiali się na spotkania w „Kurancie” w minionych latach. Wszyscy spoglądali na Rynek przez okna. Bo choć UNA jest inna, to widok na Kraków ciągle ten sam i ciągle tak samo piękny.
Wielkie otwarcie, które trwa od czwartku do niedzieli przynosi niemal muzyczny festiwal. Codziennie odbywają się koncerty artystów związanych z różnymi instytucjami Krakowa: takimi jak Opera Krakowska, Spółdzielnia Muzyczna Contemporary Ensemble, Sinfonietta Cracovia, Akademia Muzyczna. A dziś w niedzielę, 26 kwietnia zagrają jeszcze muzycy: Capelli Cracoviensis (godz. 17 i 18) oraz Filharmonii Krakowskiej ( 19 i 20). Wstęp wolny. Można iść posłuchać i zobaczyć!
UNA jest piękna i gotowa by stać się ciekawym muzycznym miejscem Krakowa. Plany są ogromne, koncertów będzie tam wiele. Pamiętajmy tylko, że miejsca tworzą ludzie. PWM przygotował wnętrze i atrakcje, a teraz od nas też zależy, w która stronę to się rozwinie. Dlatego warto się tam wybrać i poznać Klubokawiarnię UNA. Kto wie? Może to będzie nasze miejsce na Rynku?