Karolina Szymańska: „Chodźmy na dwór”. O tym, jak natura może uratować macierzyństwo i codzienność
Gościnią audycji jest Karolina Szymańska – autorka książki „Chodźmy na dwór. Jak natura uratowała moje macierzyństwo” wydanej przez wydawnictwo Mamania oraz współtwórczyni bloga dla outdoorowych rodziców Our Little Adventures. Rozmawiamy o macierzyństwie, przebodźcowaniu i o tym, jak kontakt z naturą może stać się codziennym wsparciem dla rodziców.
„Chodźmy na dwór” czy „chodźmy na pole”?
Już na początku rozmowy pojawia się językowe pytanie charakterystyczne dla Krakowa i południowej Polski – czy mówić „chodźmy na dwór”, czy „chodźmy na pole”.
– Obie formy są poprawne. Najważniejsze, żeby po prostu wychodzić na zewnątrz – podkreśla Karolina Szymańska, zaznaczając, że przyzwyczajenia językowe nie mają znaczenia wobec samej idei kontaktu z naturą.
Książka jako kontynuacja doświadczeń
Autorka podkreśla, że jej książka nie jest jedynie przedłużeniem działalności blogowej, ale wynikiem wielu lat doświadczeń.
Od 12 lat prowadzi wraz z mężem blog Our Little Adventures, dokumentujący życie rodzinne blisko natury – w podróży po Polsce, Europie i świecie, w tym także kilkuletni pobyt w Tajlandii z trójką dzieci i psem.
Jednocześnie zaczęła zgłębiać ekopsychologię i ekoterapię, co pozwoliło jej spojrzeć na relację człowieka z naturą także z perspektywy naukowej.
– Zauważyłam, że brakuje książek, które w przystępny sposób łączyłyby temat natury z dobrostanem psychicznym i fizycznym – mówi.
Przebodźcowanie i presja współczesnego rodzicielstwa
Szymańska zwraca uwagę na nadmiar informacji, zadań i oczekiwań, z jakimi mierzą się współcześni rodzice.
– Żyjemy w hałasie, pośpiechu i ciągłej presji „do zrobienia”. Trudno z tego wyjść – mówi.
Wskazuje także na zjawisko wypalenia rodzicielskiego, które coraz częściej dotyka przede wszystkim matki, próbujące łączyć wiele ról jednocześnie.
Czym jest „higiena outdoorowa”?
Jednym z kluczowych pojęć w rozmowie jest „higiena outdoorowa” – termin wprowadzony przez autorkę.
To świadome, regularne wychodzenie na zewnątrz jako forma regeneracji układu nerwowego.
– Tak jak mówimy o higienie cyfrowej, tak samo potrzebujemy higieny outdoorowej. To moment zatrzymania i resetu – wyjaśnia.
Podkreśla, że nie chodzi o spektakularne wyprawy w góry czy długie podróże, ale o codzienny kontakt z naturą – nawet 20-minutowy spacer w parku czy na skwerze.
Natura jako „przycisk stop”
Kontakt z naturą działa jak zatrzymanie nadmiaru bodźców.
– To moment, w którym zostawiamy telefon i po prostu jesteśmy – mówi Szymańska.
Natura pomaga obniżyć poziom stresu, uspokaja układ nerwowy i pozwala odzyskać dystans do codziennych problemów.
Czy spacer to kolejne zadanie?
W rozmowie pojawia się ważna wątpliwość: czy „higiena outdoorowa” nie stanie się kolejnym obowiązkiem na liście zadań?
Autorka zdecydowanie temu zaprzecza.
– To nie jest kolejna lista do wykonania. To przycisk stop – podkreśla.
Zachęca, by nie planować sztywno aktywności, ale zacząć od prostych wyjść „bez celu” i obserwowania siebie.
Małe kroki zamiast wielkich zmian
Szymańska proponuje proste, codzienne działania:
- 20-minutowy spacer bez planu,
- wyjście przed siebie bez celu,
- wysiadanie przystanek wcześniej,
- krótkie „mikrowyprawy” w najbliższej okolicy.
– To mikrodawki outdoorowego szczęścia – mówi.
Natura przez cały rok
Autorka podkreśla również znaczenie całorocznego kontaktu z naturą – niezależnie od pogody.
Odwołuje się do ekspertów, którzy wskazują, że regularne przebywanie na zewnątrz wzmacnia odporność dzieci i dorosłych.
– Na dwór nie wychodzi się tylko wtedy, kiedy jest idealna pogoda – zaznacza.
„Natura uratowała moje życie”
W książce Szymańska opisuje własne doświadczenia – od życia w intensywnym trybie pracy, przez pierwsze lata macierzyństwa, aż po zmianę priorytetów.
Kluczową rolę odegrały w tym codzienne spacery z dzieckiem i psem, które stopniowo zmieniły jej podejście do pracy i życia.
– Zrozumiałam, że nie jestem w stanie funkcjonować w trybie ciągłego przeciążenia – mówi.
Wśród najważniejszych efektów kontaktu z naturą wymienia:
- obniżenie poziomu stresu,
- regulację układu nerwowego,
- zmniejszenie natłoku myśli,
- poprawę koncentracji i samopoczucia,
- możliwość „złapania dystansu” do problemów.
Już krótki spacer może – jak podkreśla – zmienić sposób, w jaki patrzymy na trudności.
Na zakończenie rozmowy Karolina Szymańska zachęca, by uważniej patrzeć na codzienność i nie lekceważyć drobnych momentów kontaktu z naturą.
– Pod koniec roku zobaczycie, ile piękna było wokół was – podsumowuje.