Sobótki, ogniska i skoki przez płomienie
Przekonanie, że zwyczaj przywędrował pod Wawel ze stolicy, jest w dużej mierze efektem opinii XIX-wiecznego historyka Ambrożego Grabowskiego. Twierdził on, że nie pamięta wianków ze swojej młodości i uznał je za zwyczaj zapożyczony z Warszawy. Współcześni badacze podchodzą jednak do tej tezy z dużą ostrożnością. Wszystko wskazuje bowiem na to, że tradycja puszczania wianków była obecna w Krakowie i jego okolicach znacznie wcześniej. Zwyczaj wiąże się z obchodami przesilenia letniego, które na ziemiach polskich przyjęły formę Nocy Świętojańskiej obchodzonej z 23 na 24 czerwca. To święto łączyło dawne wierzenia słowiańskie z chrześcijańską tradycją św. Jana Chrzciciela. Towarzyszyły mu dwa żywioły – woda i ogień.
Dawne obchody nie ograniczały się do puszczania wianków. Ważnym elementem były również ogniska sobótkowe, wokół których gromadziły się całe społeczności. W Krakowie zwyczaj ten miał swoją lokalną specyfikę. Znaczenie tych tradycji dla Krakowa było na tyle duże, że już w pierwszej połowie XIX wieku uznano je za jeden z najważniejszych elementów lokalnego dziedzictwa, obok pochodu Lajkonika czy tradycji Bractwa Kurkowego. Świadczy o tym między innymi twórczość Michała Stachowicza, który uwiecznił krakowiaków przeskakujących przez sobótkowe ogniska.
Wróżby na miłość i przyszłość
Najbardziej znanym elementem Nocy Świętojańskiej pozostaje wróżenie z wianków. Był to przede wszystkim obrzęd skierowany do młodych dziewcząt. Własnoręcznie upleciony wianek puszczano na wodę, a jego dalsze losy miały zdradzać przyszłość właścicielki.
Interpretacja była prosta, bo jeśli wianek płynął wartko i został wyłowiony przez kawalera – oznaczało to szybkie zamążpójście, jeśli utknął w szuwarach – ślub miał się opóźnić, a jeśli zatonął, nie wróżyło to rychłej zmiany stanu cywilnego. Istniała także mniej znana, ale wyjątkowo sympatyczna wróżba. Jeśli dwa wianki połączyły się na wodzie, oznaczało to trwałą przyjaźń między dziewczętami, które je uplotły.
Co powinno znaleźć się w świętojańskim wianku?
Dawny wianek nie był przypadkową kompozycją kwiatów. Każda roślina miała swoje znaczenie. Najważniejszym ziołem Nocy Świętojańskiej była bylica pospolita. W ludowych wierzeniach chroniła przed złymi mocami, czarownicami i nieszczęściem. Kobiety opasywały się nią także podczas prac polowych, wierząc, że chroni przed bólem pleców i zmęczeniem.
Są to takie podstawowe zioła, które znamy z łąk, czyli rumianek, macierzanka. Może być też szałwia, liść dębu, róże, kwiaty czarnego bzu – mówi Izabela Okręglicka.
Szczególne znaczenie miała ruta. Wianek wykonany z tej rośliny był symbolem panieństwa i dziewictwa. Dawniej niemal każda niezamężna dziewczyna uprawiała rutę w przydomowym ogródku. Nie sposób mówić o Nocy Świętojańskiej bez legendy o kwiecie paproci. Choć paprocie nie kwitną, ludowa wyobraźnia od wieków przypisywała im magiczne właściwości. Według dawnych wierzeń dziewczęta mogły zdobyć ją tylko podczas specjalnego nocnego rytuału. Posiadanie tej rośliny miało zapewniać powodzenie w miłości i zainteresowanie ze strony mężczyzn.
Wianki w Krakowie pewnie wielu mieszkańcom kojarzą się z dużym widowiskiem, które też ma swoje dziedzictwo. To wielkie wydarzenie budowane obok tradycji ludowych, które zaczyna się rozwijać w drugiej połowie XIX wieku – mówi Andrzej Szoka.
Już pod koniec XIX wieku wydarzenie przyciągało nawet 20 tysięcy widzów. Krakowianie gromadzili się pod Wawelem, aby oglądać niezwykłe spektakle światła, ognia i wody. Miasto finansowało organizację widowisk, a za ich oprawę odpowiadali znani artyści. W przygotowanie wydarzeń angażowali się między innymi Milosz Kossak, Hipolit Lipiński i Stanisław Wyspiański, który miał nawet zostać reżyserem jednej z edycji. Centralnym punktem programu były imponujące pokazy pirotechniczne przygotowywane przez rodzinę Mondrzykowskich. Nad Wisłą pojawiały się płonące konstrukcje, alegorie Wisły, smoki, historyczne postacie i widowiskowe sceny inspirowane dziejami Krakowa.