Spółka zerwała umowę, tłumacząc, że dopłaca do obsługi kanalizacji, a gmina bezprawnie, bez jej wiedzy, podłącza do sieci nowe odcinki. Z tymi zarzutami samorząd zupełnie się nie zgadza. W wydanym oświadczeniu władze gminy tłumaczą, że były gotowe płacić za usługi więcej, ale wodociągi nie przedstawiły rachunków, które uzasadniałyby trzykrotną podwyżkę. Gmina dodaje też, że jako właściciel sieci ma pełne prawo ją rozbudowywać i nie złamała tym żadnych zapisów umowy.
Władze Korzennej uważają wypowiedzenie kontraktu za bezprawne. Aby mieszkańcy nie zostali bez odbioru ścieków, awaryjną obsługę oczyszczalni przejęła na razie miejscowa spółka komunalna.
Sławomir Rajski, zastępca wójta gminy Korzenna zapewnia, że mieszkańcy nie mają powodów do obaw, odbiór ścieków w ich domach jest zabezpieczony.
Aneks nie mógł zostać podpisany, bo samorząd, który dysponuje pieniędzmi publicznymi, musi zachować zasady dyscypliny finansów publicznych. W związku z tym nie ma mowy, żeby nagle umowa wzrosła blisko trzykrotnie w stosunku do zawartej wcześniej i skazani zostaliśmy na to, żeby uruchomić zastępcze wykonawstwo
- mówi Sławomir Rajski.
Gmina zapowiada, że kosztami tej operacji obciąży Sądeckie Wodociągi i będzie domagać się odszkodowania. Niewykluczone, że sprawa trafi do sądu.
Dziennikarz Radia Kraków poprosił o komentarz Sądeckie Wodociągi – zapytał m.in. o to, dlaczego spółka odmówiła gminie udostępnienia kalkulacji podwyżek. Nie uzyskał jeszcze odpowiedzi.